— Policjanci brali po trzech sąsiadów do auta i zawozili do Bydgoszczy, by przebadać ich na wariografie. Po kilku godzinach wracali i zabierali następnych — opowiadał mieszkaniec Lisin (woj. kujawsko-pomorskie) reporterowi “Faktu”. Do przesłuchań doszło we wtorek, 11 sierpnia. Sąsiedzi Jowity Zielińskiej zastanawiają się, czy śledczy podejrzewają, że to wśród nich jest zabójca, czy też ktoś z najbliższych sąsiadów wie coś na temat okoliczności jej zniknięcia.
Mąż chronił Jowitę Zielińską. “To była wielka miłość. Ona chciałaby być pochowana z nim”
Sąsiedzi Jowity Zielińskiej przebadani wariografem
30-letnia Jowita zaginęła 6 lipca 2024 r. Wracała z pracy rowerem. Była zaledwie kilometr od domu swoich teściów, z którymi mieszkała w Lisinach. Nigdy jednak nie dotarła na miejsce. Ostatni raz widziana była krótko po godz. 13 przez sąsiada pracującego przy budowie domu. Później przepadła jak kamień w wodę. Rower kobiety znaleziono miesiąc później w lesie w Wierzchowiskach. To zaledwie 5 km od domu. Już wtedy śledczy podejrzewali, że został on podrzucony, by zmylić trop. Ciała Jowity szukano dwa lata.
Kilka dni po drugiej rocznicy zaginięcia, szczątki Jowity Zielińskiej znaleziono w lesie. Od razu zdziwienie budziło miejsce. Zwłoki znajdowały się w płytkim grobie w lesie, niespełna 500 metrów od domu, w którym mieszkała z rodziną swojego zmarłego męża. — Niemożliwe, żeby leżały tam od początku. Pamiętam, jak dzień po zaginięciu w tym miejscu prowadzone były poszukiwania — mówi nam mieszkaniec wsi. — Chyba, że w grupie poszukiwawczej był zabójca i sprytnie zmylił trop — zastanawia się.
Prokuratura coraz bliżej rozwiązania zagadki śmierci Jowity Zielińskiej?
Po zniknięciu 30-latki badana wariografem była część rodziny jej męża. Teraz przyszła kolej na sąsiadów. Dlaczego? Co takiego odkryli śledczy, że postanowili badaniu poddać również najbliższych sąsiadów?
— Potwierdzam, że doszło do takiego przesłuchania w tym tygodniu i czekamy teraz na opinie biegłych
— mówi prokurator Jacek Lasiński z Prokuratury Okręgowej w Rypinie. Nie zdradza jednak, z jakiego powodu wzięli pod lupę sąsiadów.
— Czekamy także na dalsze wyniki badań DNA, bo nie mamy jeszcze wszystkich informacji — wyjaśnia prokurator. Potwierdza też, że na razie potwierdziły one, że znalezione szczątki rzeczywiście należą do zaginionej mieszkanki Lisin. — Prowadzimy równolegle działania, o których w tym momencie nie mogę mówić dla dobra prowadzonego śledztwa — dodaje.
Jowita Zielińska w 2018 r. została wdową. Jej mąż zmarł na nowotwór zaledwie rok po ślubie. Aż do swojego zaginięcia mieszkała w domu teściów, który zamieszkiwało również rodzeństwo jej męża z rodzinami i babcia. Jak udało nam się ustalić, Jowita nigdy nie pogodziła się ze śmiercią Adama. Często bywała na grobie męża. Była na cmentarzu również w dzień swojego zaginięcia.
Bliscy męża Jowity Zielińskiej stronią od mediów. Teściowie są rozgoryczeni podejrzeniami, jakie kieruje się w ich stronę. Podobnie reszta rodziny.
— Nie chcę już rozmawiać przed kamerami. Po ostatniej naszej rozmowie zerknęłam w komentarze i przeraziło mnie to, co czytałam. Nawet o szczekającego psa nam się dostało. Proszę mnie zrozumieć
— mówi krótko Sandra, bratowa Jowity, kiedy pukamy do drzwi domu w Lisinach.
Znali swoją ofiarę. Na ulicy oblali ją benzyną i podpalili
Oprawca siostry Kipiel-Sztuki skazany. “Kara surowa i sprawiedliwa””Kara surowa i sprawiedliwa”
/9
Marek Dembski/BRAK, Materiały policyjne
Śledczy wzięli pod lupę sąsiadów Jowity Zielińskiej.
/9
Marek Dembski / –
Sześć lat przed zaginięciem Jowita Zielińska pochowała męża.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





