Polska policja każdego roku prowadzi poszukiwania kilkunastu tysięcy osób, z czego około dwa tysiące dotyczą osób nieletnich. Gdy dziecko wychodzi z domu lub ze szkoły i znika, rodzina najczęściej myśli o najgorszym. Z doświadczeń funkcjonariuszy wynika jednak, że duża część tych przypadków to tzw. giganty, czyli ucieczki.
Zaginięcia dzieci w Polsce. Policjanci zaobserwowali niepokojącą rzecz
Zaginięcie dziecka do 10. roku życia automatycznie uruchamia poszukiwania poziomu I, które obejmują intensywne i szeroko zakrojone działania. W przypadku młodzieży w wieku 11-17 lat decyzja o poziomie działań (I lub II) zależy od okoliczności.
W sytuacjach, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie przestępstwa związanego z pozbawieniem wolności i zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, uruchamiany jest Child Alert, czyli system pozwalający na szybkie rozpowszechnienie informacji o zaginięciu.
Porwania dzieci przez osoby trzecie zdarzają się niezwykle rzadko. Jak przyznają funkcjonariusze, duża część zaginięć młodych osób to tzw. giganty, czyli ucieczki z domu lub z placówki wychowawczej, a niezwykłą intuicję, na temat tego, co mogło się wydarzyć, mają zazwyczaj matki.
Policja w każdym przypadku wszczyna poszukiwania i sprawdza kolejne tropy. Z doświadczeń funkcjonariuszy wynika jednak, że wiele takich spraw zaczyna się dużo wcześniej niż w dniu zaginięcia — od kłótni, niezrozumienia, słów wypowiedzianych w złości.
Dziecko “na gigancie”. Dlaczego nastolatki uciekają z domu?
Policjanci wskazują, że za wieloma tego rodzaju zaginięciami stoją konflikty rodzinne, napięcia między rodzicami a dziećmi oraz problemy wychowawcze. Powodem ucieczek często są też kłótnie czy nieprzemyślane słowa dorosłych.
— Padają takie słowa: “Jak ci się nie podoba, to się wynoś” albo “idź na swoje”. To jest niestety standard — przyznaje podkom. Aleksandra Freus, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. — Takie słowa, wypowiedziane w emocjach, mogą zostać odebrane przez dziecko dosłownie. Nastolatek naprawdę może to zrobić — podkreśla.
Okres dojrzewania to czas, w którym młodzi ludzie szczególnie mocno przeżywają konflikty i poczucie odrzucenia. Często kierują się emocjami, a nie rozsądkiem.
Policjantka dodaje, że stosowanie kar, takich jak zabranie telefonu czy kieszonkowego, może być w ocenie dziecka szczególnie dotkliwe, bo jest to dla niego odcięcie od społeczności. — Nastolatkowie często chcą wtedy zrobić rodzicom na złość, niejednokrotnie swoim kosztem, bo taką ucieczką narażają siebie na niebezpieczeństwo — tłumaczy.
To nie oznacza, że rodzice nie powinni wyznaczać granic. Problem pojawia się wtedy, gdy relacja opiera się wyłącznie na zakazach, karach i wzajemnych pretensjach.
— My wychodzimy tu z takim apelem do rodziców, żeby nie przerzucali tej odpowiedzialności, tylko i wyłącznie na nastolatka. To oni muszą być mądrzejsi i próbować do niego dotrzeć, dbać o tę relację — podkreśla podkom. Aleksandra Freus.
Po ten środek policja sięga z dużą ostrożnością
Jednym ze środków, po które sięgają policjanci podczas poszukiwań, jest publikacja komunikatu o zaginięciu. Funkcjonariusze podkreślają, że choć często jest to konieczne, decyzję o upublicznieniu wizerunku nieletniego podejmują ostrożnie.
— Nie chcemy dodatkowo obciążać tych młodych ludzi. Mamy świadomość, że to zdjęcie i informacja o zaginięciu mogą krążyć w internecie jeszcze przez długi czas po ich odnalezieniu i jest to też dla nich stres — wyjaśnia podkom. Aleksandra Freus.
“Syzyfowa praca”. Po odnalezieniu wiele dzieci ucieka po raz kolejny
Policjanci zwracają uwagę, że samo odnalezienie dziecka nie zawsze kończy sprawę. — Zauważyliśmy, że wszystkie te ucieczki z domu, to jest trochę taka syzyfowa praca, bo my je odnajdujemy, a dziecko znowu później ucieka — przyznaje rzeczniczka wrocławskiej policji.
W wielu przypadkach źródłem problemu są trudne relacje w domu. — Usłyszałam kiedyś od pewnej pani psycholog takie zdanie: “Z dobrych miejsc się nie ucieka”. Być może w tej rodzinie trzeba rozwiązać jakiś problem, konflikt. Bardzo często dorośli tego nie widzą — zauważa podkom. Freus.
Komenda Miejska Policji we Wrocławiu od 2024 r. współpracuje z Poradnią Psychologiczną Era Psyche. Po odnalezieniu dziecka funkcjonariusze podpowiadają rodzinom, że mogą otrzymać tam specjalistyczną pomoc.
— Rodzice często myślą, że wystarczy wysłać tam dziecko i problem się rozwiąże, a tymczasem do naprawienia tych relacji potrzebna jest praca całej rodziny — wyjaśnia rzeczniczka wrocławskiej policji.
Bywa, że odnalezione dziecko nie chce wracać do domu. — To są jedne z najtrudniejszych przypadków — przyznaje podkom. Freus. Jak dodaje, dotyczy to dzieci w różnym wieku, ale najczęściej są to właśnie nastolatkowie.
W takich przypadkach policjanci zgłaszają sprawę do sądu rodzinnego. — Jeżeli sąd uzna, że są przesłanki, może wydać orzeczenie w trybie natychmiastowym o zabezpieczenie dziecka na czas postępowania i może je umieścić w ośrodku — tłumaczy policjantka.
/12
Deprecated_Marcin Bielecki / PAP
Zdjęcia archiwalne/ Kontrola pojazdów na autostradzie A6 przy granicy z Niemcami w związku ogłoszeniem Child Alert.
/12
Tomasz Gzell / PAP
Zdjęcia archiwalne/ System Child Alert pozwala błyskawicznie i na dużą skalę rozesłać informację o zaginięciu dziecka.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



