Policjant z Płocka miał pobić byłą żonę i siłą zabrać ich syna. “Przeżyłam piekło”

0
2

Gehenna pani Magdaleny ma trwać od 15 lat. Kobieta twierdzi, że przez te wszystkie lata była dręczona psychicznie i fizycznie przez byłego już męża, Artura.

Mirella po 27 latach jest wolna. Powiedziała o swoim największym marzeniu

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Według jej relacji mężczyzna nadużywał alkoholu, a po nim wszczynał awantury. Pierwszy raz miał uderzyć żonę, gdy była w ciąży z ich pierwszym dzieckiem. Kobieta miała znosić upokorzenia i przemoc, bo jak sama mówi, naiwnie wierzyła, że mąż się zmieni. W 2017 r. zgłosiła jednak sprawę do prokuratury.

— Zgłosiłam do prokuratury, że znęca się nade mną. Potem zaczął mnie przepraszać i błagał, żebym wycofała zawiadomienie, bo straci pracę. Kolejny raz dałam się nabrać. Poszłam i wycofałam — opowiada reporterowi “Faktu” pani Magdalena.

W końcu jednak wystąpiła o rozwód. Kobieta przyznaje, że problemy z byłym mężem nie skończyły się wraz z rozpadem małżeństwa w 2019 r. Mężczyzna po rozwodzie nadal miał ją nachodzić, nękać i zastraszać oraz przez cały czas miał nastawiać najmłodszego syna przeciwko matce.

— Przeżyłam piekło. Najpierw w małżeństwie byłam dręczona do tego stopnia, że w pewnych momentach po prostu sama zaczęłam sobie wmawiać, że to może faktycznie ja tu coś źle robię i jestem wszystkiemu winna. Byłam totalnie sterroryzowana. Nawet jak czasem popłakałam się z tej bezsilności, to dostałam od niego w twarz — mówi ze łzami w oczach pani Magdalena.

“Zmanipulował syna do tego stopnia, że ten zgodził się z nim zamieszkać”

— Po rozwodzie non stop dręczył mnie i zastraszał SMS-ami, że odbierze mi dzieci. Poszedł nawet do szkoły i powiedział, że ja znęcam się nad starszym synem, podczas gdy w czasie rozmowy z panią psycholog, wychowawczynią i dyrektorką syn kategorycznie temu zaprzeczył — opowiada nam kobieta. Przekonuje, że były mąż robił dosłownie wszystko, by ją zniszczyć.

W sierpniu 2025 r. mężczyzna złożył wniosek do Sądu Rejonowego w Sierpcu o to, by najmłodszy syn mógł z nim mieszkać. 11-latek przystał na to. — Zmanipulował syna do tego stopnia, że ten zgodził się z nim zamieszkać. Naobiecywał mu, że będzie miał lepsze życie niż ze mną — twierdzi matka. Sąd przychylił się do wniosku ojca i chłopiec trafił pod jego opiekę. Od tamtego momentu, jak mówi pani Magdalena, chłopiec został niemal całkowicie odcięty od niej i rodzeństwa.

— Były sporadyczne spotkania, ale wszystkie odbywały się pod ścisłą kontrolą ojca. Syn nie miał żadnej swobody — twierdzi kobieta. Tak było do lipca tego roku.

Wtargnął na posesję. “Bił po głowie, dusił i psikał gazem”

26 lipca 2026 r. pani Magdalena była z dziećmi u rodziny. Wieczorem, kiedy wracali do domu, według relacji kobiety, jej najmłodszy syn się rozpłakał. — Syn pierwszy raz od roku był ze mną sam na sam, bez ojca. Coś w nim pękło i zaczął płakać. Opowiedział, jak wygląda pobyt z tatą. Wspomniał, że Artur chce go ode mnie izolować. Powiedział, że nie chce już z nim być i odda mu te wszystkie prezenty, które mu kupował. Poprosił, żebym mu to powiedziała. No i też tak zrobiłam — mówi pani Magda. Kobieta napisała byłemu mężowi, że dziecko nie chce wracać do niego i że zostanie u niej. Wkrótce po telefonie mężczyzna miał pojawić się przed posesją wraz ze swoim bratem.

— Szłam w stronę ogrodzenia, żeby z nim porozmawiać. Nagle wyskoczył z samochodu wraz z bratem i przeskoczyli ogrodzenie. Artur wyciągnął pałkę teleskopową, gaz pieprzowy i ruszył w moją stronę — opowiada “Faktowi” pani Magdalena. Według relacji kobiety doszło do szamotaniny. Starszy syn kobiety, widząc awanturę, podbiegł, żeby stanąć w obronie mamy. Wtedy miał zostać uderzony pałką i spryskany gazem. Zaatakowany miał być też obecny partner byłej żony policjanta oraz jej przyjaciółki.

— Zaczęli bić i pryskać gazem mojego partnera, który blokował drzwi wejściowe. Następnie Artur wdarł się do domu przez okno w kuchni i uderzył pałką moją przyjaciółkę oraz jej 17-letnią córkę — relacjonuje kobieta.

Mieli ciągnąć go po ziemi i rzucić przez ogrodzenie. “Mamo, ratuj”

Według relacji pani Magdaleny jej były mąż, razem z bratem, chcieli siłą wyciągnąć z domu chłopca. Starszy syn kobiety miał próbować zatrzymać ich na schodach, ale został uderzony pałką w głowę. 11-latek zdołał wyrwać się i uciec na podwórko do mamy.

— Uciekał, płakał i krzyczał, żeby go zostawili. Nawet nie zdążyłam go przytulić i dostałam pałką centralnie w głowę. Upadliśmy. Wtedy Artur zaczął mnie dusić. Przyciskał kolanem do ziemi, dociskał tchawicę, aż brakowało mi tchu. Gdyby nie mój partner, to już by mnie tu nie było, bo traciłam przytomność — relacjonuje kobieta. Kiedy pani Magdalena leżała na ziemi, były mąż wraz z bratem mieli złapać najmłodszego syna i ciągnąć go po ziemi w stronę ogrodzenia.

— Słyszałam, jak krzyczał: mama, ratuj! Puśćcie mnie! Przerzucili go przez ogrodzenie jak worek kartofli, wsadzili w samochód i odjechali — mówi ze łzami w oczach pani Magdalena. Po zdarzeniu na miejscu pojawiły się służby, wezwane przez przyjaciółkę zaatakowanej. Kobieta trafiła do szpitala z głęboką raną głowy. Jej partner został na obserwacji z podejrzeniem urazu czaszki. Na szczęście tomografia komputerowa nie wykazała poważnych obrażeń.

Artur G. usłyszał zarzuty i został zwolniony z policji. 11-latek wrócił do mamy

Sąd Rejonowy w Sierpcu, powiadomiony o tych wydarzeniach, zmienił wcześniejsze postanowienie dotyczące miejsca zamieszkania nastolatka. Chłopiec wrócił do matki, mężczyzna natomiast usłyszał prokuratorskie zarzuty.

— Zarzuty dotyczą wtargnięcia na teren prywatny, pobicia i zmuszenia do określonego zachowania. Za pobicie i pozostałe przewinienia mężczyźnie grozi do ośmiu lat więzienia — informuje Bartosz Maliszewski z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o areszt tymczasowy dla byłego policjanta i jego brata, ale sąd go odrzucił i zastosował dozór oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej. Cały czas trwa postępowanie. Niebawem sprawa trafi do sądu.

Jak dowiedział się reporter “Faktu”, 16 września Artur G. został zwolniony z Policji.

— W związku ze zdarzeniem z dnia 26 lipca, informuję, że już następnego dnia wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne wobec policjanta, a 28 lipca został on zawieszony w wykonywaniu obowiązków służbowych. 16 września 2026 r. wydana została decyzja o zwolnieniu go ze służby. Policjant ma 14 lat i dziewięć miesięcy służby, w związku z tym nie nabędzie praw emerytalnych — informuje podinsp. Katarzyna Kucharska z Komendy Wojewódzkiej w Radomiu.

Próbowaliśmy się skontaktować z Arturem G., żeby porozmawiać z nim o całej sprawie. Niestety, bezskutecznie.

Ukrywała ciążę i zostawiła syna pod klasztorem. Mąż nic nie wiedział

Zamknięto szkołę w Sękocinie Starym. Nie uwierzysz, gdzie odbywają się lekcje

Wjechali skuterem prosto pod pociąg. Nowe informacje w sprawie

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl