Do eksperymentu zaangażowano kilkudziesięciu pozorantów i cztery kamery. Śledczy sprawdzali dwie różne wersje. Odpowiedź na jedno kluczowe pytanie zadecyduje o ewentualnych zarzutach.
Utonięcie 7-latka w Łodzi. Eksperyment procesowy w Aquaparku Fala
W poniedziałek (28 września) prokuratura odtworzyła przebieg tragicznego wypadku z wakacji w łódzkim Aquaparku Fala. W lipcu podczas kursu pływania utonął tam 7-letni chłopiec. Dziecko przebywało pod wodą łącznie przez 9 minut. Z uwagi na skalę działań i liczbę zaangażowanych osób, do Łodzi ściągnięto śledczego ze specjalistycznym doświadczeniem.
— Nadzorował to prokurator z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Dokładnie z wydziału wojskowego, który ma doświadczenie w przeprowadzaniu tego typu czynności z wielkich katastrof, wypadków, a co za tym idzie kierowaniem dużym zespołem ludzkim — tłumaczy w rozmowie z “Faktem” prok. Paweł Jasiak.
Śmierć na basenie w Łodzi. Dlaczego ratownicy nie widzieli tonącego dziecka?
Chłopiec tonął przez trzy minuty, a następnie przez sześć minut leżał na dnie płytkiej niecki. Z wody wyciągnął go przypadkowy klient pływalni. Śledztwo ma wyjaśnić, dlaczego personel i opiekunki nie zauważyli braku dziecka w grupie. Aby sprawdzić, co dokładnie widzieli ratownicy, na basen wprowadzono ponad 40 pozorantów.
— Wymagało to udziału tylu osób, dlatego że warunki eksperymentu musiały być odtworzone z niezwykłą precyzją. Mianowicie potrzebowaliśmy tylu osób, które ustawiły się w tych miejscach, w których w momencie tragedii znajdowali się ludzie na basenie. Tak, żebyśmy mieli jak najwierniejszy obraz tego, co widzieli ratownicy — precyzuje prok. Jasiak.
Położenie wszystkich świadków na pływalni ustalono na podstawie zapisu z monitoringu. Ważny był również dokładny czas przeprowadzenia poniedziałkowej rekonstrukcji. Jak słyszymy, zdecydowały o tym “warunki atmosferyczne i nasłonecznienie, które musiało być zbliżone do tego z dnia zdarzenia”.
Śledztwo po tragedii na Fali. Prokuratura czeka na opinię biegłego
Przebieg zdarzeń odtworzono przy pomocy specjalistycznego sprzętu wideo. — Eksperyment był rejestrowany przez cztery kamery. Dwie statyczne, z czego jedna była skierowana na prokuratora, a druga na jak najszersze spektrum tego eksperymentu, i dwie kamery noszone przez policjantów, którzy poruszali się po obiekcie — opisuje prokurator.
Śledczy sprawdzali dwa warianty nadzoru nad kąpiącymi się dziećmi. Pierwszy z nich odzwierciedlał stan faktyczny – z ratownikami, którzy siedzieli na swoich wieżyczkach.
— Wersja hipotetyczna zakładała, że ratownicy nie siedzą na swoich wieżyczkach, tylko poruszają się wzdłuż basenu i obserwują dzieci — wyjaśnia prok. Jasiak.
Czy nagrania z tej wersji dowodzą, że w przypadku chodzących ratowników tragedii można było uniknąć? — To będzie wynikało z opinii biegłego, na ten moment nie możemy tego kategorycznie stwierdzić — ucina śledczy.
W sprawie do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów. — Czekamy na opinię biegłego z zakresu ratownictwa wodnego, która da nam odpowiedź na pytanie, czy ratownicy i opiekunki zachowali się prawidłowo — podsumowuje prok. Jasiak.
Specjalny eksperyment po śmierci 7-latka. Policja stworzy sztuczny tłum
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







