Wiedziała, że jedzie do Ukrainy. Nie tak dawno odwiedzała go w Niemczech. Gdy pokazano jej zdjęcie zakutego w kajdanki syna, nie poznała go. Nie była pewna, czy to on – relacjonuje “Gazeta Wyborcza”.
Atak na klasztor w Jarosławiu. Stan Ihora M. “Brak logicznego kontaktu”
Śledczy przyjęli kilka wersji odnośnie do ataku na klasztor w Jarosławiu. Główna z nich zakłada, że 31-letni Ukrainiec działał sam. Jego zachowanie mogło wiązać się z zaburzeniami psychicznymi. Sprawdzane są również inne wersje, m.in. o wpływie osób trzecich na atak.
Ihor M. przebywa na szpitalnym oddziale o wzmocnionym zabezpieczeniu. Będzie tam przez najbliższe trzy miesiące. U 31-latka stwierdzono ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne, co sprawia, że niemożliwym staje się przeprowadzenie jakichkolwiek czynności z podejrzanym.
Śledczy, jak podała “Gazeta Wyborcza”, mówią o stanie silnego pobudzenia psychoruchowego, rozkojarzeniu, urojeniach i braku logicznego kontaktu. Ukrainiec jest leczony farmakologicznie.
Stan zdrowia podejrzanego mężczyzny jest może minimalnie lepszy, ale nie poprawił się na tyle, żeby można było wykonywać z nim czynności. Czekamy
– mówi “Faktowi” prok. Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Matka nożownika nie rozpoznaje syna
Przedstawicielka wicekonsulatu Ukrainy w Rzeszowie skontaktowała się z matką Ihora M. Jak opowiadała “Gazecie Wyborczej”, to “była bardzo trudna rozmowa”.
Matka jest w szoku. Przesłaliśmy jej zdjęcie, a ona nawet nie była pewna, czy to jest jej syn. Ciężko jej było rozpoznać go na tym zdjęciu. Pytała tylko, w jakim on jest stanie, co ona może teraz zrobić, jak pomóc. Ze strony konsulatu przekazałam jej informacje o tym, że musi poszukać adwokata, ale jeżeli jej syn ma problemy psychiczne, konieczne będzie leczenie, czym teraz już zajmuje się strona polska
– opowiadała rozmówczyni “Wyborczej”.
Matka Ihora M. wiedziała, że syn jedzie do Ukrainy. Mieli być w kontakcie. 31-latek dzwonił. Ukrainiec wracał z Niemiec. To tam miał wyjechać niedługo przed wybuchem wojny w Ukrainie. Tam też odwiedzała go kilkukrotnie matka.
Ihor M. był notowany przez niemiecką policją za niepodporządkowanie się poleceniom funkcjonariuszy. W Czechach miał status “osoby niepożądanej”. Śledczy sprawdzać będą, czy podejrzany leczył się psychiatrycznie.
Nożownik zaatakował w opactwie. Ranne cztery osoby. Zginął ks. Stanisław
Tragedia rozegrała się w czwartkowy poranek, 24 września, na terenie klasztoru sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Młody mężczyzna przez nikogo nie niepokojony wszedł do kuchni kawiarenki przy opactwie. Po próbie wyproszenia go, wpadł w szał. Zaczął niszczyć wszystko wokół, aż sięgnął po nóż. Próbował go powstrzymać ksiądz.
Ihor M. wtargnął do kościoła i tam zaatakował cztery osoby. Ataku nie przeżył ks. Stanisław Zbojnowicz. Dwaj mężczyźni zostali ciężko ranni. Trafili do szpitala w Jarosławiu.
Ukrainiec w momencie ataku był trzeźwy. Śledczy czekają na wyniki dalszych badań.
Atak w klasztorze. Niechlubna przeszłość Ihora M. “Osoba niepożądana”
Atak w Jarosławiu. Ihor M. zadał księdzu osiem ciosów. “Cios przeszywający”
(Źródło: Fakt.pl, Gazeta Wyborcza)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl






