Home International Anitę zabił pijany kierowca. Matka: partner głaskał ją po policzku, gdy umierała

Anitę zabił pijany kierowca. Matka: partner głaskał ją po policzku, gdy umierała

0
2

Anita zginęła w sylwestrową noc z 2025 na 2026 rok. Wracała ze swoim partnerem z imprezy, kiedy z impetem wjechał w nią samochód prowadzony przez pijanego 26-letniego Daniela Z. Na nagraniach z monitoringu widać, że auto pędziło. Obok kierowcy siedziała 26-letnia pielęgniarka Małgorzata P. Oboje, zamiast udzielić pomocy, uciekli z miejsca tragedii. Potem zatrzymała ich policja. — Pytałam ją potem, czy na koniec szkoły pielęgniarskiej nie ślubuje się, że będzie się za wszelką cenę ratowało ludzkie życie. Odburknęła, że tak, ale że co innego w pracy, a co innego w życiu prywatnym. Nie mogę zrozumieć takiej postawy — mówi w rozmowie z “Faktem” Donata Idziorek, mama Anity.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Śmierć Anity Idziorek w Ostrowie Wlkp. Matka nie godzi się z wyrokiem

O ile Daniel Z. podczas procesu płakał, okazywał skruchę i przepraszał rodzinę Anity, o tyle Małgorzata P. przyjęła zupełnie inną postawę. — Analizowałam tę sytuację wiele razy i wiem, że nic nie mogłam zrobić. Wnoszę o uniewinnienie — przekonywała w sądzie. To już był wielki ból dla bliskich Anity. Przyszło im jednak zmierzyć się z czymś jeszcze gorszym. Sędzia uznał, że 37-latka zginęła na miejscu (są co do tego wątpliwości) i nie można było jej pomóc. Dlatego fakt nieudzielenia pomocy uznał jedynie za wykroczenie. Oznaczało to, że Małgorzata P. wyszła z sądu jako wolna kobieta, jedynie z grzywną 3 tys. zł do zapłacenia. Co więcej, od tego wyroku odwołała się.

Splunięto mojej córce w twarz. Inaczej tego nazwać się nie da. Jest przyzwolenie na zabijanie niewinnych ludzi na chodnikach. Co chwilę są głośne wypadki spowodowane przez nieodpowiedzialnych kierowców. Takie wyroki sprawiają, że nic się nie zmieni. Anita wypiła wtedy tylko pół kieliszka wina i zostawiła auto. Postanowiła wrócić z partnerem pieszo. A ci ludzie wsiedli pijani do samochodu i moja córka zginęła. Już za samo wsiadanie do auta po alkoholu powinno być więzienie. Nikt nie ma prawa mordować ludzi na chodnikach

— mówi nam poruszona pani Donata.

I dodaje: jestem wdzięczna partnerowi Anity za to, że ją ratował jako jedyny, pogłaskał po policzku. Obiecywał, że zaraz przyjadą ratownicy i jej pomogą. Dzięki temu nie umierała w samotności. Ona tak bardzo chciała żyć…

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl