Czytaj też: Zaginięcie Emilii. Jest związek ze sprawą sprzed 14 lat?
Fakt: Czy w sprawie zaginięcia Emilii Koprowskiej badacie Państwo kilka hipotez, czy macie jakąś wiodącą?
Maja Rutkowski: Od samego początku analizujemy różne możliwe scenariusze, jednocześnie konsekwentnie weryfikując wiodącą hipotezę. W tego typu sprawach kluczowe znaczenie ma szczegółowa analiza zebranych informacji, zeznań świadków i wszystkich okoliczności zaginięcia. Nie wyciągamy pochopnych wniosków i nie działamy na podstawie domysłów. Każdy istotny szczegół poddajemy dokładnej analizie, a przyjęta hipoteza musi znajdować potwierdzenie w faktach. Naszym celem jest rzetelne ustalenie, co wydarzyło się z Emilią Koprowską.
Wiem, że początkowo podkreślaliście, że szukacie Emilii żywej. Minęło jednak już dużo czasu. Jaka Waszym zdaniem jest szansa, że Emilia żyje?
Od samego początku musieliśmy brać pod uwagę różne scenariusze, również te najtrudniejsze. Jednocześnie mieliśmy świadomość, jak ogromne znaczenie dla rodziny ma nadzieja, że Emilia żyje. Nie chcieliśmy odbierać jej bliskim tej nadziei, szczególnie że dopóki nie znamy prawdy, nie możemy niczego definitywnie przesądzać.
Dziś, po upływie tak długiego czasu i analizie zgromadzonych informacji, musimy jednak uczciwie powiedzieć, że nasze obawy są bardzo poważne. Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza, ale nie możemy też ignorować faktów i okoliczności, które każą brać pod uwagę najgorszy wariant. Najważniejsze jest to, by ustalić, co rzeczywiście wydarzyło się z Emilią Koprowską. Dopóki nie poznamy prawdy, nie zamierzamy stawiać kropki nad i.
Czy pojawiająca się hipoteza, że Emilia żyje i wyjechała oraz zniknęła z własnej woli, jest w ogóle realna?
Analizując wszystkie okoliczności tej sprawy, trudno nam przyjąć to za wiodący scenariusz. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że była bardzo związana ze swoim synem i rodziną. Dlatego trudno nam uwierzyć, że z własnej woli zostawiłaby dziecko i nie dała żadnego znaku życia swoim bliskim.
Nie możemy jednak wykluczyć scenariusza, w którym mogła zostać pozbawiona wolności, uprowadzona lub zmuszona do pozostawania w ukryciu. Pojawiają się również inne, skrajnie niepokojące możliwości, ale każda z nich wymaga konkretnych dowodów i rzetelnej weryfikacji. To jedna z najgłośniejszych spraw poszukiwawczych, a mimo upływu czasu nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co stało się z Emilią? Nie chcemy budować teorii bez pokrycia w faktach. Chcemy dotrzeć do prawdy.
Ostatnio publikuje Pani w swoich mediach społecznościowych nagrania z udziałem męża Emilii, Krystiana Koprowskiego. Jego zachowanie od początku budzi wątpliwości. Jak Wy go postrzegacie?
Rozumiem, dlaczego wiele osób kieruje swoje podejrzenia w stronę męża Emilii. W tak głośnej sprawie emocje są ogromne, a ludzie próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, co naprawdę się wydarzyło. Jednak w pracy detektywistycznej nie można kierować się wyłącznie tym, co wydaje się oczywiste opinii publicznej. Nasza analiza opiera się na informacjach, okolicznościach i wątkach, które wymagają dokładnego sprawdzenia. Nie wszystko, co publikujemy, oznacza oskarżenie konkretnej osoby. Czasami trzeba pokazać różne możliwości, by dotrzeć do informacji, których jeszcze nie znamy.
Mogę powiedzieć jedno: nie zamierzam wydawać wyroków w mediach. Nie wykluczam żadnego scenariusza, ale nie uważam też, że należy automatycznie uznawać męża za osobę odpowiedzialną za zaginięcie Emilii. Naszym zadaniem jest ustalić, co rzeczywiście się wydarzyło, a nie potwierdzać to, w co większość już uwierzyła. W tej sprawie wciąż są pytania, na które nie znamy odpowiedzi. I właśnie dlatego nie wolno nam przestać szukać prawdy.
Czy policja robi coś z informacjami od Was? W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy krytykujące jej dotychczasową pracę w sprawie zaginięcia Emilii i to nawet z ust ekspertów.
Wszystkie informacje, które uznaliśmy za istotne dla sprawy, przekazaliśmy policji już około miesiąca temu. Złożyliśmy stosowne notatki, wskazaliśmy również osoby i wątki, które naszym zdaniem wymagają weryfikacji. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że przekazane materiały są sprawdzane. Nie traktujemy naszych działań jako konkurencji wobec policji. Wiemy, jakimi możliwościami, doświadczeniem i zapleczem technicznym dysponują funkcjonariusze. Naszą rolą jest docierać do informacji, analizować je, łączyć fakty i przekazywać służbom wszystko, co może pomóc w ustaleniu prawdy.
Nie ukrywam jednak, że niepokoi mnie upływ czasu. Mijają kolejne dni, a my nadal nie znamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie: co stało się z Emilią? Nie chcę publicznie oceniać pracy funkcjonariuszy, ponieważ nie znam wszystkich szczegółów prowadzonego postępowania. Oczekuję jednak, że każdy przekazany trop zostanie dokładnie sprawdzony, a sprawa będzie konsekwentnie posuwana naprzód.
Czy ta sprawa, Pani zdaniem, zostanie rozwiązana?
Mam nadzieję, że historia Emilii nie podzieli losu innych niewyjaśnionych spraw, w tym zaginięcia Michała Stachowicza. Być może ponowna analiza dawnych materiałów i sprawdzenie nowych tropów pozwolą kiedyś odpowiedzieć również na pytania, które pozostały w tamtej sprawie. Na wyjaśnienie prawdy nigdy nie jest za późno. Rodzina i bliscy zasługują na prawdę.
Czy prawdą jest, że Emilia była widziana w charakterystycznym stroju i zwracano na to uwagę? Czy to może wskazywać, że mogła paść ofiarą przypadkowego zboczeńca?
Z informacji, które do nas docierały, wynika, że Emilia podczas imprezy zwracała na siebie uwagę. Uczestnicy zapamiętali jej taniec, sposób poruszania się i to, że była zauważalna wśród bawiących się osób. Pojawiały się również uwagi dotyczące jej stroju. Nie chciałabym jednak na tej podstawie budować daleko idących wniosków. Sam fakt, że kobieta przyciągała uwagę, nie oznacza przecież, że musiało wydarzyć się coś złego.
Analizując okoliczności zaginięcia, musimy brać pod uwagę różne scenariusze. Nie można wykluczyć, że Emilia znalazła się w niewłaściwym miejscu i zaufała osobie, której intencji nie znała. Być może liczyła na pomoc w powrocie do domu. To jeden z możliwych kierunków, który wymagałby jednak potwierdzenia konkretnymi ustaleniami. Nie mamy podstaw, by przesądzać, czy za jej zaginięciem stoi ktoś przypadkowy, czy osoba, którą znała.
Cały czas powtarzacie apele o zgłaszanie się osób, które mogą coś wiedzieć. Wierzy Pani, że pojawi się jeszcze ktoś, kto wniesie coś istotnego do tej sprawy?
Czasami jeden szczegół, jedno wspomnienie albo jedna decyzja, by wreszcie powiedzieć prawdę, mogą zmienić bieg całej sprawy. Emilia nie jest tylko nazwiskiem w aktach ani tematem medialnym. Jest córką, siostrą i mamą małego dziecka, które zasługuje na to, by kiedyś poznać prawdę o losie swojej mamy. Jako właścicielka Biura Detektywistycznego Rutkowski, ale przede wszystkim jako kobieta i mama, wspólnie z moim mężem, detektywem Krzysztofem Rutkowskim, podjęliśmy decyzję o wyznaczeniu nagrody w wysokości 50 tys. zł dla osoby, której informacje pomogą ustalić miejsce pobytu Emilii.
Chcę podkreślić, że czekamy na każdą informację, która może pomóc wyjaśnić tę sprawę. Czasami coś, co jednej osobie wydaje się zupełnie nieistotne, dla prowadzących poszukiwania może okazać się brakującym elementem układanki. Dlatego prosimy, by nie lekceważyć żadnego szczegółu. Wszystkie informacje można przekazywać pod numer alarmowy Biura Detektywistycznego Rutkowski: 600 007 007.
Otrzymujecie dużo takich sygnałów?
Jest coś, co bardzo porusza mnie w tej sprawie. Dzwonią do nas ludzie, którzy już na początku rozmowy zaznaczają, że nie interesuje ich nagroda. Chcą po prostu pomóc. Po ludzku. Z potrzeby serca, bo czują, że rodzina Emilii zasługuje na prawdę. I wiecie Państwo, to daje mi ogromną wiarę w ludzi. Bo choć czasami słyszymy o krzywdzie, obojętności i ludzkiej nieuczciwości, są też osoby, które potrafią bezinteresownie wyciągnąć rękę do drugiego człowieka. Każdy przejaw dobrej woli ma znaczenie. Nie przestawajmy szukać odpowiedzi, bo za tą sprawą stoją ludzie, rodzina i mały chłopiec, który zasługuje na prawdę o losie swojej mamy.
Mąż zaginionej Emilii zabrał głos w sprawie badania wariografem. “Zasnąłem”
Policja wkroczyła do domu męża zaginionej Emilii. Prokuratura potwierdza
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



