Home International 41-letnia Nina szuka pracy. To, co przeżyła, nazywa gehenną. “Jedna z rozmów...

41-letnia Nina szuka pracy. To, co przeżyła, nazywa gehenną. “Jedna z rozmów trwała trzy minuty”

0
1

Nina ma 41 lat, wykształcenie wyższe licencjackie i szuka pracy w logistyce magazynowej, administracji w sektorze prywatnym lub bankowości. Ma pięcioletnie doświadczenie w bankowości i 15-letnie w administracji magazynowej. Ostatnich kilka tygodni poświęciła na szukanie nowej pracy. “Faktowi” opowiada, jak traktują rekrutów niedoszli pracodawcy.

Szukanie pracy to problem. Pracodawcy nie szanują kandydatów do zatrudnienia

Szukam pracy od około 5-6 tygodni, byłam na kilku rozmowach. I już mam szczerze dość. To, co mnie spotyka, to zero szacunku. Kiedyś można było wysłać CV, w którym było wyszczególnione, czym się mniej więcej zajmowałeś na różnych stanowiskach i albo odpowiadało to pracodawcy, albo nie. Dzisiaj, gdy szukasz pracy, CV na każde stanowisko, na które aplikujesz, musi być zmienione. Muszą być wyeksponowane jedynie te elementy, które pasują do stanowiska, którym jesteś zainteresowany. Finał jest taki, że w tej chwili mam trzy bazowe CV, w których wyodrębniłam największe obszary mojej kariery zawodowej i w zależności od profilu poszukiwanego kandydata wysyłam CV dostosowane do wymagań pracodawcy.

Ogromne wymagania pracodawców wobec szukających pracy

Osobna sprawa to ogłoszenia o pracę. W wielu z nich lista wymagań jest gigantyczna. Aplikujesz na stanowisko biurowe, a oczekują, że będziesz mieć w małym paluszku fakturowanie w nowym systemie KSeF. Wielokrotnie jest tak, że trzeba doskonale znać konkretny system, którego używa dane biuro. Co więcej, nie jest to wskazane jako mile widziana umiejętność, tylko obowiązkowa. Po ostatnich rozmowach o pracę dochodzę do wniosku, że dobrze byłoby, gdybym znała co najmniej nie jeden, nie dwa, ale trzy języki obce. Trafiłam na ogłoszenie, w którym od kandydatów wymagano płynnego stosowania czterech języków obcych! Spotkałam się też z ogłoszeniem, w którym wymagano płynnej znajomości chińskiego i stawką tam była najniższa krajowa. Wydaje mi się, że jak ktoś posiadł płynną i komunikatywną znajomość chińskiego, to jednak wypadałoby, żeby zarabiał więcej niż najniższą krajową.

Kandydat do pracy nie wie, ile może zarobić. I ma nie pytać

Dużym problemem jest to, że najczęściej w ogłoszeniach o pracę nie ma w ogóle widełek płacowych. Bywa, że są, ale bardzo niskie, w granicach najniższej krajowej. Ale to jest jeszcze w porządku, bo przynajmniej wiesz, na czym stoisz. Natomiast są ogłoszenia o pracę, w których stawka jest podana w bardzo szerokich widełkach np. od 8 tys. do 20 tys. zł brutto w zależności od formy zatrudnienia. Potem okazuje się, że takie same widełki są dla wszystkich form. Przychodząc na rozmowę, kompletnie nie wiesz, ile możesz zarobić. A jednak jest różnica między 8 tys. a 20 tys. brutto. To jest niedorzeczne.

Jeśli chodzi o rozmowy o pracę, to jedna z nich trwała… trzy minuty. Na szczęście była online, bo gdybym miała pojechać do centrum miasta, znaleźć miejsce do zaparkowania samochodu i usłyszeć to, co usłyszałam, to nie wiem, jakbym zareagowała. Zapytano mnie, co wniosę do zespołu, dlaczego w ogóle szukam pracy (wiadomo, że dla pieniędzy!) i czy znam programy do obróbki graficznej. To ostatnie, mimo że w ogłoszeniu nie było absolutnie nic, co sugerowałoby, że będzie to należało do moich obowiązków. Grafikiem nie jestem, nie planuję być i nigdy się za to nie zabiorę, więc po cóż miałabym się zgłaszać na stanowisko, w którym trzeba operować grafiką? W każdym razie już na początku rozmowy pani mnie poinformowała, że proces rekrutacyjny będzie czterostopniowy i dopóki nie dojdziemy do czwartego stopnia, to kandydaci nie mogą zadawać pytań. Od zadawania pytań jest ona. O wynagrodzeniu będą rozmawiać dopiero z wybranym kandydatem.

Na innej rozmowie zadano mi wiele pytań, ale od razu dowiedziałam się, że nie możemy rozmawiać o finansach ani o moich oczekiwaniach, ani o tym, jakie możliwości finansowe stawia firma. Dopiero jeżeli się na mnie zdecydują, to będziemy rozmawiać o finansach. Dla mnie to jest w dzisiejszych czasach niedopuszczalne, bo to marnowanie czasu kandydata. Firma może być mną zainteresowana, a ja się dowiem, że stawka jest kompletnie dla mnie nieakceptowalna.

Praca zdalna na budowie. Kuriozalne ogłoszenia

Kolejny absurd. Praca stacjonarna, zdalna i hybrydowa w jednym ogłoszeniu. Chciałabym wierzyć, że to oznacza, że możesz po prostu sobie wybrać, jak chcesz pracować. Ale już zdążyłam się dowiedzieć, że tak nie jest. Po prostu zaznaczają to wszystko, żeby każdemu, kto szuka pracy, niezależnie od tego, co wpisze, wyskoczyło to ogłoszenie. Widziałam już pracę zdalną dla budowlańca. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak budowlaniec ma pracować zdalnie.

Wysłałam też zgłoszenie do bardzo dużej firmy międzynarodowej. O dziwo, dostałam odpowiedź po jednym czy dwóch dniach. Tyle że kuriozalną. Przekazali, że już bardzo długo szukali kandydata, są na ostatnim etapie rekrutacji i za dzień lub dwa będą się kontaktować z wybraną osobą, żeby jej przekazać, że to na nią się decydują. To po co chcieli rozmawiać ze mną? Myślę, że w ten sposób gromadzą dane ludzi.

Benefity w pracy, które nie są benefitami

Osobna kwestia to benefity. Multisport czy opiekę medyczną daje prawie każdy większy pracodawca. Ale spotkałam się na przykład z takim benefitem jak brak dress code’u i dostępna kawa oraz herbata. Wydawać by się mogło, że w XXI w. to, że w biurze możesz sobie zalać napój wrzątkiem, jest czymś oczywistym. Jak widać, niekoniecznie.

Często w ogłoszeniach podawane jest miejsce pracy Poznań, a potem okazuje się, że to 30 km od tego miasta albo centrala jest w Poznaniu, ale szukają pracownika do Wrocławia. To, że odrzucone CV pozostają bez odpowiedzi, to norma. Absurdalną sytuację miał mój kolega, do którego odezwano się po kilku miesiącach, gdy miał już inną pracę. Gdy się zdziwił i zapytał, ile trwa rekrutacja, usłyszał, że 12-13 miesięcy. Kto może sobie pozwolić na tak długi czas oczekiwania?

Kandydat jest niewygodny dla przyszłego pracodawcy

Często pojawia się w rozmowach pytanie pułapka. Dlaczego zmieniasz pracę? Zauważyłam, że źle jest postrzegane, jeżeli ktoś zmienia pracę po długim czasie tak, jak ja teraz. Jeżeli szukasz pracy po 15 latach, nikt nie chce, żebyś szczerze odpowiadał na pytanie, dlaczego jej szukasz. Jeżeli odpowiesz szczerze, to możesz być pewien, że cię nie zatrudnią. A jeżeli odpowiesz w typowy sposób, czyli że szukasz możliwości dalszego rozwoju zawodowego, to też ci nie uwierzą. Jeżeli, nie daj Boże, chciałabyś powiedzieć prawdę, że jesteś ofiarą mobbingu w poprzednim miejscu zatrudnienia, nawet nie próbuj — jesteś problemowym pracownikiem.

Ja cały czas liczę na to, że znajdę fajną pracę, ale to wymaga dużo czasu i cierpliwości.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl