Home International Zabił żonę, dwóch synów i siebie. Śledczy z Kielc sprawdzili przeszłość 55-latka

Zabił żonę, dwóch synów i siebie. Śledczy z Kielc sprawdzili przeszłość 55-latka

0
2

Za zamkniętymi drzwiami mieszkania przy ul. Władysława Jagiełły rozegrał się niewyobrażalny dramat. Służby odkryły ciała 52-letniej Moniki oraz jej synów: 16-letniego Rafała i 18-letniego Marcina. Ciało 55-letniego ojca rodziny odnaleziono powieszone przy balkonie. Śledczy zakończyli już kluczowe działania na miejscu zbrodni na kieleckim osiedlu Pod Dalnią. Na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące przeszłości zmarłych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Żadnych awantur i interwencji. Policja o przeszłości rodziny z Kielc

Tragedia w kieleckim bloku tym bardziej wstrząsnęła mieszkańcami, że absolutnie nic nie zwiastowało takiego finału. Z oficjalnych informacji przekazanych przez służby wynika, że żaden z członków czteroosobowej rodziny nie figurował w policyjnych bazach danych. Zmarli nie byli nigdy karani za przestępstwa i nie toczyły się wobec nich żadne postępowania. Co więcej, w ich miejscu zamieszkania przy ul. Jagiełły nie odnotowano w przeszłości ani jednej interwencji policji.

Dotychczasowe ustalenia śledczych wskazują, że w mieszkaniu doszło do zabójstwa trzech osób i następującego po nim samobójstwa. Według tej wersji 55-latek najpierw pozbawił życia swoją żonę i nastoletnich synów, a następnie targnął się na własne życie. Prokuratura zaznacza jednak, że do czasu skompletowania pełnego materiału dowodowego nie wyklucza innych scenariuszy.

Sekcje zwłok zakończone. Co zabezpieczono w mieszkaniu?

Czynności dochodzeniowe i skrupulatne oględziny miejsca zbrodni trwały we wtorek (13 października) od rana do późnego wieczora. W ich toku zabezpieczono szereg śladów oraz przedmiotów, które mogą mieć bezpośredni związek z morderstwem. Aby ostatecznie potwierdzić, czy to właśnie one posłużyły jako narzędzie zbrodni, prokuratura przekazała je do szczegółowych badań przez biegłych sądowych.

W środę, 14 października, zakończyły się sekcje zwłok wszystkich czterech ofiar. Jak informują śledczy, wstępne wyniki tych kluczowych badań będą znane dopiero w przyszłym tygodniu. Wiadomo również, że w sprawie przesłuchano już pierwszych świadków, którzy mogą pomóc w odtworzeniu ostatnich dni i godzin życia rodziny.

Mroczna tajemnica osiedla Pod Dalnią. “Nikt nie wołał ratunku”

Sąsiedzi zadają sobie pytanie, co pchnęło mężczyznę do tak drastycznego kroku. Andrzeja K. zapamiętano jako spokojnego zawodowego kierowcę. Mieszkańcy osiedla często widywali go uśmiechniętego podczas spacerów z owczarkiem niemieckim Diuną – jedynym ocalałym z zamkniętego od wewnątrz mieszkania.

— Zawsze był grzeczny, miły. Zawsze miał czas, żeby stanąć i porozmawiać — wspomina Marek Niezgoda, jeden z sąsiadów, który nie ukrywa wstrząsu. Jak dodaje, 55-latek nigdy nie narzekał na domowe czy zawodowe problemy. Zbrodnia zaskoczyła również Jerzego Biernackiego, który widział ojca rodziny zaledwie kilka dni wcześniej: — Tyle lat go znałem, żadnej agresji nie przejawiał. Aż trudno mi mówić o nim i tych chłopcach w czasie przeszłym.

Lokatorzy z sąsiednich mieszkań do teraz nie potrafią zrozumieć milczenia tamtej nocy. Z zamkniętego lokalu nie dobiegały żadne krzyki czy wołanie o pomoc. — Ponoć siekiery użył, ale przecież nikt nie wołał “ratunku” — zastanawia się jedna ze starszych mieszkanek bloku. — Nigdy tam nie było awantury, czasem tylko muzyka szła głośniej, bo któryś z tych chłopaków grał na fortepianie i perkusji.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl