Home International Ruszył proces po głośnym mordzie w Raciborzu. Zabójca płakał i mówił o...

Ruszył proces po głośnym mordzie w Raciborzu. Zabójca płakał i mówił o zdradach partnerki. Jej matka widzi sprawę inaczej

0
2

W Sądzie Okręgowym w Rybniku ruszył proces Przemysława W. Oskarżonego doprowadzono z aresztu. “Fakt” był w rybnickim sądzie, by poznać szczegóły tej zbrodni. Przypomnijmy, 6 października ub. r. mężczyzna miał zadać swojej partnerce śmiertelne ciosy nożem. Potem sam zgłosił się na policję. Dziś na sali rozpraw nie wyraził skruchy. — Nie jestem w stanie jednoznacznie przyznać się do tego — powiedział, trzęsąc się z emocji. Płakał, tłumacząc się z powodów, dla których doszło do tragedii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zabójstwo Natalii K. w Raciborzu. Nagranie z telefonu miało być początkiem dramatu w Raciborzu

Na sali rozpraw starły się dwie różne wersje wydarzeń. Wyjaśnienia oskarżonego miały dowieść, że to on był ofiarą, z kolei dramatyczna relacja matki zamordowanej Natalii wskazywała, że to on był oprawcą w związku.

Wszystko zaczęło się w niedzielę 5 października. Natalia miała mu powiedzieć, że musi pilnie pojechać do babci. Przemysław W. zabrał więc Oskarka (miał wówczas 12 miesięcy) i z matką pojechał na cmentarz. Gdy przepinał foteliki w samochodzie swojej partnerki, zostawił tam telefon z włączonym nagrywaniem. To nagranie stało się potem początkiem dramatu.

— Odsłuchałem je w pracy następnego dnia (6 października). Usłyszałem, że ona nie była u babci, tylko u swojego kochanka. Rozmawiała z koleżanką, zwierzała jej się, jaki ja jestem zły, a u niego jest cudownie — mówił przed sądem oskarżony, ocierając łzy.

Według jego relacji usłyszane słowa kompletnie go załamały.

Przemysław W. płakał przed sądem. “Prawdopodobnie zabiłem Natalię”

Tego samego dnia ich synek po raz pierwszy poszedł do żłobka. Natalia wysłała Przemysławowi W. zdjęcia chłopca. Wtedy jeszcze nie powiedział jej, że wie o zdradzie. Wieczorem po 17.00 spotkali się w domu. Doszło do karczemnej awantury.

— Mówiła, że jestem ch…wym ojcem, bo się nie interesuję dzieckiem. Oskarek na moich rękach bawił się balonikiem, wyrwała mi syna z rąk. Wtedy jej powiedziałem “wiem, gdzie byłaś wczoraj” — zeznał przed sądem Przemysław W. Mężczyzna miał jej powiedzieć, żeby się wyprowadziła, bo nie życzy sobie zdrad. Potem, jak mówi, niewiele pamięta z tego, co się działo później.

— Obudził mnie płacz Oskara. Przytuliłem go, zrobiłem mu mleko, zadzwoniłem do mamy i powiedziałem, żeby przyjechali po Oskara, bo prawdopodobnie zabiłem Natalię — wyznaje Przemysław W.

Przemysław W. miał zadać Natalii K. 20 ciosów nożem

Zdaniem śledczych liczba ciosów zadanych nożem była śmiertelna. Sekcja wykazała ponad 20 ran kłutych. Przyczyną zgonu były mnogie rany kłute skutkujące uszkodzeniem kluczowych narządów wewnętrznych, w tym płuc i wątroby, a także żyły głównej, co doprowadziło do masywnego krwotoku wewnętrznego.

Do domu przy ul. Drzymały przyjechali jego ojciec i siostra. Zabrali małego Oskarka, który był świadkiem dramatu. — Płakałem wniebogłosy, chciałem nawet popełnić samobójstwo. W końcu pojechałem na policję — mówił roztrzęsiony Przemysław W.

Na sali rozpraw pojawili się także policjanci. Obaj zeznali, że mężczyzna 6 października ub. r. wyznał im, iż zabił swoją partnerkę.

Burzliwy związek Natalii K. i Przemysława W. Oskarżony mówił o awanturach

Przemysław W. przekonywał, że jego związek z Natalią przechodził kryzys. Zarzucał jej kontakty z innymi mężczyznami. Twierdził, że najbardziej bał się utraty syna. Według jego zeznań w domu regularnie dochodziło do awantur.

— Gdy wracałem do domu, włączałem dyktafon, bo nie wiedziałem, czego się po niej spodziewać. Zgłaszałem się po pomoc na policję, do opieki, byłem nawet w prokuraturze, ale mnie odprawili z kwitkiem. Złożyłem nawet wniosek do sądu o jej eksmisję, ale potem go wycofałem — mówił zapłakany.

To jednak tylko jedna strona tej dramatycznej historii. Zupełnie inaczej o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami, opowiadała matka zamordowanej Natalii K.

Matka Natalii przedstawiła inną wersję. Mówiła o tzw. Niebieskiej Karcie

Jej zdaniem związek córki i Przemysława W. był przemocowy. — Córka była na początku jego narzeczoną, ale zerwali i oddała mu pierścionek. Natalia skarżyła się, że on ją wyzywa, dochodziło do przemocy. Gdy Oskarek miał dwa miesiące, Przemek pobił córkę, zaczął ją dusić. Potem założono mu Niebieską Kartę — powiedziała Danuta K.

Przyznała też, że jej córka od lipca miała już nowego partnera, ale mimo tego mieszkała pod jednym dachem z oskarżonym. — Do końca roku Natalia chciała się od niego wyprowadzić. Nie zdążyła — stwierdziła kobieta w sądzie.

Dziś mały Oskarek ma już dwa lata. Opiekę nad nim powierzono babci. Nie będzie pamiętał swojej mamy. Ojca raczej też szybko nie zobaczy. Przemysławowi W. grozi nawet dożywocie.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl