Śmierć strażaków w Nisku. Zbiórka dla najbliższych
Zbiórka została zainicjowana w odpowiedzi na dramatyczne wydarzenia, do których doszło podczas gaszenia pożaru w Nisku. W trakcie akcji dwóch strażaków zostało odciętych przez szybko rozprzestrzeniający się ogień. Mimo natychmiastowej reakcji kolegów z jednostki nie udało się uratować im życia.
Organizatorzy zbiórki podkreślają, że jej głównym celem jest zapewnienie finansowego wsparcia dla rodzin Wojciecha Garbacza i Bartłomieja Pieroga. Szczególna uwaga została zwrócona na sytuację żony Bartłomieja Pieroga, która oczekuje narodzin ich pierwszego dziecka. Fundacja Siepomaga informuje, że zebrane środki mają stać się dla niej i dziecka “finansowym filarem bezpieczeństwa” po stracie męża.
Zginęli na służbie
Bartłomiej Pieróg miał 27 lat. Do Państwowej Straży Pożarnej wstąpił we wrześniu 2019 r., a dwa lata później ukończył Szkołę Aspirantów PSP w Krakowie. Ostatnio pełnił funkcję dowódcy sekcji. Był cenionym i dobrze przygotowanym do służby strażakiem, który wkrótce miał zostać ojcem.
Wojciech Garbacz miał 29 lat i pochodził z Ulanowa. Służbę w straży pożarnej rozpoczął w listopadzie 2016 r. Ukończył Szkołę Główną Służby Pożarniczej, a w jednostce przeszedł przez kolejne szczeble kariery — od stażysty, przez kierowcę i ratownika, aż po dowódcę sekcji. Jego bliscy podkreślają, że praca w straży była jego marzeniem od dzieciństwa. Nie założył jeszcze własnej rodziny. Pozostawił rodziców, krewnych oraz przyjaciół.
Przebieg tragicznej akcji
Do pożaru doszło w piątek rano w magazynie i sklepie z częściami do ciągników rolniczych w Nisku. Bartłomiej Pieróg i Wojciech Garbacz weszli do budynku jako pierwsza rota, czyli dwuosobowy zespół prowadzący działania w strefie zagrożenia. Ich zadaniem było przeprowadzenie rozpoznania sytuacji wewnątrz obiektu.
W trakcie akcji ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, odcinając strażakom drogę odwrotu. Nadali sygnał “Ratunek”, a ratownicy natychmiast podjęli próbę dotarcia do kolegów. Warunki panujące w środku były jednak skrajnie trudne. Ratownicy wydobyli obu strażaków na zewnątrz, jednak mimo wysiłków nie zdołali ich uratować.
Wszczęto śledztwo
Prokuratura Rejonowa w Nisku wszczęła śledztwo w sprawie pożaru. Jak poinformował w sobotę prok. Łukasz Malarski, jest ono prowadzone w kierunku artykułu 163 Kodeksu karnego, w sprawie spowodowania zdarzenia w postaci pożaru, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, w następstwie którego śmierć poniosło dwóch funkcjonariuszy PSP.
— Od wczoraj na miejscu pracuje zespół prokuratorów. Wczoraj zostały wykonane oględziny zwłok tragicznie zmarłych funkcjonariuszy straży pożarnej. Zostały zabezpieczone do sekcji zwłok, która jest zaplanowana na najbliższy wtorek
— przekazał prokurator.
Ponadto wykonano oględziny zewnętrzne budynku z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa i bezpieczeństwa oraz higieny pracy, z użyciem specjalistycznego sprzętu, skanera 3D i drona. Prok. Malarski poinformował także, że obecnie, decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, budynek został wyłączony z użytku z uwagi na stwarzane zagrożenie dla życia i zdrowia.
— Oględziny wewnątrz budynku będą więc możliwe w momencie, kiedy zostanie wydana decyzja o możliwości wejścia
— dodał
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Pożar w Nisku.
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Ogień pojawił się w magazynie i sklepie z częściami do ciągników.
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Bartłomiej Pieróg i Wojciech Garbacz weszli do budynku jako pierwsza rota.
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Zostali odcięci.
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Nadali sygnał “Ratunek”.
akcja gaonicza na miejscu po?aru w Nisku
Darek Delmanowicz / PAP
Ich życia nie udało się uratować.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





