To nie była zwykła prośba o widzenie. W Zakładzie Karnym w Czarnem rozpatrywano sprawę, z którą nawet doświadczeni funkcjonariusze nie mieli wcześniej do czynienia. Priorytetem stało się dobro noworodka, a droga do realizacji marzenia rodziców wymagała spełnienia rygorystycznych warunków bezpieczeństwa.
Skazany za usiłowanie zabójstwa został ojcem. Historia zaczęła się od miłości
Sara i jej przyszły mąż poznali się jeszcze przed osadzeniem mężczyzny. Po kilkuletniej przerwie odnowili kontakt, gdy przebywał już w więzieniu. Listy, rozmowy telefoniczne i widzenia przerodziły się w uczucie. W listopadzie 2023 r. para wzięła ślub w sali widzeń zakładu karnego.
Kiedy okazało się, że naturalne starania o dziecko nie przynoszą efektu, kobieta poprosiła o zgodę na przewiezienie męża do kliniki leczenia niepłodności. Procedura in vitro zakończyła się sukcesem już za pierwszym razem. Małżonkowie pokryli koszty transportu i leczenia. Później pojawiła się kolejna prośba: Sara chciała, aby mąż mógł przytulić córkę tuż po porodzie.
— Pierwszy raz w mojej 22-letniej służbie, z czego przez wiele lat jako wychowawca i kierownik penitencjarny, spotkałam się z taką prośbą — przyznała ppłk Ewa Bartkowska, dyrektor Zakładu Karnego w Czarnem.
Dlaczego więzień dostał zgodę na kontakt z noworodkiem?
Mężczyzna odbywa karę za usiłowanie zabójstwa i udział w bójkach z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Do końca wyroku pozostało mu jeszcze sześć lat. Wniosek wymagał więc szczegółowej analizy, konsultacji i opracowania planu zabezpieczenia.
Syn uratował życie mamie. Dwa lata później jego brat zrobił coś równie niezwykłego. “Jesteśmy kwita”
Istotne znaczenie miała sytuacja matki. Po cesarskim cięciu miała przejść kolejny zabieg w znieczuleniu ogólnym, dlatego nie mogła od razu przytulić dziecka. Dyrekcja uznała, że kontakt noworodka z ojcem może mieć znaczenie dla jego poczucia bezpieczeństwa i rozwoju.
— Tą decyzją możemy mieć wpływ na życie i rozwój dziecka w przyszłości — wyjaśniła ppłk Bartkowska.
Narodziny córki więźnia. Spotkanie trwało tylko 30 minut
Przygotowania trwały tygodniami. Uzgadniano szczegóły z personelem medycznym i służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Ponieważ uzbrojeni funkcjonariusze nie mogli wejść na salę operacyjną, przygotowano sąsiednie, zabezpieczone pomieszczenie. Dziewczynka urodziła się o godz. 8.20. Ojciec mógł przytulić ją w bezpośrednim kontakcie skóra do skóry. Spotkanie trwało pół godziny.
Pogranicznik po służbie odebrał w domu poród. “Mały Aleksander przyszedł na świat o 3.30”
— Bardzo się wzruszył. Był też przestraszony — wspominała Sara. Jak dodała, mężczyzna zobaczył córkę ponownie dopiero cztery tygodnie później, podczas pierwszego widzenia.
Powrót za więzienne mury okazał się trudny. Po konwoju skazany miał powiedzieć: “W takiej sytuacji wymięka największy twardziel”. Dla niego było to zaledwie 30 minut, dla nowo narodzonej dziewczynki — pierwsze chwile bliskości z ojcem.
Źródło: sw.gov.pl
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl






