Home International Z aresztu wysłał list do matki. To, co napisał, obciąża go w...

Z aresztu wysłał list do matki. To, co napisał, obciąża go w sprawie śmierci 48-latka

0
5

— Żałuję tego, co się stało — powiedział przed wrocławskim sądem w środę, 28 października oskarżony Łukasz K. (37 l.) Z zawodu jest dekarzem, ale po tym, jak przyszedł “martwy sezon” i nie miał pracy, zaczęły mu się kończyć pieniądze. Najpierw musiał zwolnić pokój, który wynajmował, a potem nie mógł sobie pozwolić nawet na nocleg w hostelu. Tak trafił do Centrum Pomocy Osobom w Kryzysie Bezdomności przy ulicy Małachowskiego we Wrocławiu, gdzie poznał Dawida Sz. i 48-letniego Grzegorza C.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prokuratura oskarżyła Łukasza K. o to, że w nocy z 9 na 10 stycznia 2026 r. razem z Dawidem Sz. pobili i skopali Grzegorza C. tak dotkliwie, że mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Do zdarzenia miało dojść w noclegowni przy ulicy Małachowskiego, gdzie wszyscy trzej zatrzymywali się na noc. Zaczęło się od prośby. Potem Grzegorz C. miał zacząć im przeszkadzać.

Śmierć w noclegowni we Wrocławiu. List z aresztu podważa zeznania

Łukasz K. przed sądem wyraził skruchę i przeprosił bliskich Grzegorza C. Przyznał się wyłącznie do pobicia mężczyzny, podkreślając przy tym, że nie chciał go zabić. Do śmierci Grzegorza C. — według jego relacji — miał przyczynić się drugi z oskarżonych, Dawid Sz., którego zatrzymano dopiero niedawno, 4 października 2026 r., w Niemczech i który ma odpowiadać przed sądem w osobnym postępowaniu.

Oskarżony Łukasz K. na początku rozprawy oświadczył, że chce dobrowolnie poddać się karze 10 lat więzienia. Prokurator nie wniósł sprzeciwu, ale sędzia Julita Marek-Naskrętska ujawniła, że wystąpiły istotne okoliczności i sąd musi przemyśleć tę decyzję.

Jak poinformowała sędzia, w areszcie śledczym przechwycono list, w którym Łukasz K. przyznał się matce, że ma zamiar zrzucić winę na drugiego z oskarżonych, bo “nie chce spędzić całego życia w więzieniu”. Co wydarzyło się feralnej nocy w noclegowni przy ulicy Małachowskiego?

Zaczęło się od prośby. Potem bezdomny został skatowany na śmierć

Według jednej wersji wydarzeń, jaką przedstawił Łukasz K., do pierwszego pobicia Grzegorza C. doszło po tym, jak z Dawidem Sz. dali mu pieniądze i poprosili go, żeby poszedł kupić im alkohol, a za fatygę zaoferowali mu piwo. Oskarżeni obawiali się, że jeśli sami pójdą do sklepu, to nie zostaną już ponownie wpuszczeni do noclegowni, ponieważ na wejściu jest sprawdzana trzeźwość, a oni byli już nieco pijani.

Według zeznań oskarżonego, gdy Grzegorz C. wrócił z “zamówieniem”, miał zacząć domagać się od nich wódki i ich wyzywać. Zdenerwowali się. Mieli zacząć go bić i kopać. Grzegorz C. miał po tym wciąż jednak żyć — twierdzi Łukasz K.

— Poszedłem się wykąpać. Jak wróciłem Sz. powiedział do mnie, że “Tak się robi z frajerem”. Wtedy zobaczyłem, że poszkodowany na całą twarz z krwi. Któraś osoba stamtąd powiedziała, że będzie dyżur wieczorny i że zobaczą, że on jest pobity. I wtedy postanowił, żebyśmy wciągnęli go razem pod prysznic, a rano wstaniemy, przemyjemy mu buzie, nic mu nie będzie — zeznawał przed sądem Łukasz K.

Rankiem miał jednak usłyszeć od Dawida Sz., że pobity mężczyzna nie żyje. Oskarżeni wystraszyli się i najpierw pojechali do Wałbrzycha, żeby “spieniężyć fanty”, a potem uciekli za granicę. Tam pokłócili się i ich drogi się rozeszły. Łukasz K. miał udać się do Niemiec, a potem wrócić do Polski. Dawid Sz. został natomiast za granicą.

Według drugiej wersji wydarzeń, jaką przedstawił Łukasz K., on i Dawid Sz. pobili Grzegorza C. po tym, jak zaczęło im przeszkadzać, że mężczyzna w nocy “chrapie i sapie”. Po pobiciu zaciągnęli mężczyznę do łazienki i tam mieli go zostawić do rana, kiedy to odkryli, że Grzegorz C. zmarł.

Oskarżony chce dobrowolnie poddać się karze. Jeśli sąd się nie zgodzi, najwyższy wymiar kary to 22 i pół roku

Za udział w bójce lub pobiciu, w wyniku której dochodzi do śmierci człowieka, grozi kara od dwóch do 15 lat pozbawienia wolności. Oskarżony Łukasz K. miał dopuścić się tego czynu, działając w warunkach powrotu do przestępstwa, czyli tzw. recydywy.

Jak ujawnili śledczy, w przeszłości Łukasz K. spędził za kratami niemal 2,5 roku w związku z wyrokami dotyczącymi kradzieży z włamaniem i udziału w bójce lub pobiciu. To oznacza, że w tej sprawie sąd może zwiększyć wymiar kary o połowę.

Zobacz też: “Moje życie będzie warte trzy kilo marchewki”. Szokujący raport o polskiej biedzie

/4

Woźnica Łukasz / newspix.pl

Oskarżony Łukasz K. przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu.

/4

Woźnica Łukasz / newspix.pl

Sędzia Sądu Okręgowego Julita Marek-Naskrętska.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl