Home International Amstaff zagryzł szpica u weterynarza. “Był w jakimś amoku”

Amstaff zagryzł szpica u weterynarza. “Był w jakimś amoku”

0
1

Przerażający incydent opisuje lokalny portal Epoznan.pl. W czwartek, 24 września, w jednym z gabinetów weterynarii w Poznaniu doszło do śmiertelnego pogryzienia Candy — małej, 8-letniej suczki rasy szpic miniaturowy. Pies przebywał wówczas pod opieką pani Joanny — teściowej jego właścicielki.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: 4-letni chłopiec dotkliwie pogryziony. “Czekał z babcią w kolejce po lody”

Amstaff zagryzł psa na oczach właścicielki

Z relacji kobiety wynika, że siedziała w gabinecie z suczką na kolanach, gdy nagle od tyłu zaatakował ją pies rasy amstaff. Agresywne zwierzę miało wyrwać szpica i zagryźć go na jej oczach. Obrażenia poniosła także pani Joanna.

— Poczułam uderzenie w bark i rękę, to były ułamki sekund. Ten pies był w jakimś amoku. Jak z horroru — wspomina kobieta w rozmowie z epoznan.pl. Z jej relacji wynika, że amstaff nie miał kagańca. Na miejsce wezwano pogotowie, bo pani Joanna po ataku zemdlała. Pojawiła się także policja. Na jej przyjazd, jak wynika z opowieści kobiety, nie zaczekali jednak właściciele amstaffa, mimo próśb weterynarza.

Jak podaje epoznan.pl, pani Joanna przebywa obecnie na zwolnieniu psychiatrycznym. Sprawa została zgłoszona na policję i do Powiatowego Inspektora Weterynarii.

Sprawą zajmuje się policja

— W czwartek ok. godz. 15:50 policjanci zostali powiadomieni o zdarzeniu na terenie Poznania, podczas którego jeden pies miał zaatakować drugiego oraz jego właścicielkę. Ze wstępnych ustaleń policjantów oraz relacji świadków zdarzenia wynika, że pies rasy szpic miniaturowy podczas wizyty u weterynarza został zaatakowany i zagryziony przez psa rasy amstaff. Życia psa nie udało się niestety uratować. Przez tego samego psa w rękę została pogryziona również opiekunka miniaturowego szpica, rana ręki nie wymagała hospitalizacji. Amstaff posiadał wszystkie wymagane szczepienia — powiedział w rozmowie z epoznan.pl Michał Wiśniowski z poznańskiej policji.

Jak dodał, obecnie trwa zabezpieczanie nagrań z monitoringu i wyjaśnianie dokładnych okoliczności zdarzenia. Czynności prowadzone są pod kątem niezachowania środków ostrożności przy trzymaniu psa. — Osoba pokrzywdzona może również dochodzić swoich praw na drodze cywilnoprawnej i wnieść sprawę do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie — zauważa sierż. Wiśniowski.

(Źródło: epoznan.pl)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl