Home International Batalia o zaorany asfalt. “Najważniejszy był ciągnik”. Znamy decyzję sądu

Batalia o zaorany asfalt. “Najważniejszy był ciągnik”. Znamy decyzję sądu

0
1

Przypomnijmy: sprawą, o której “Fakt” pisze od początku sierpnia, żyła cała Polska. To właśnie wtedy pan Józef zapiął pług do traktora i postanowił rozorać fragment nowej drogi. Motyw? Rolnik nieugięcie twierdzi, że to jego ojcowizna, a miasto wylało asfalt na prywatnym gruncie. Śledczy widzą to jednak w zupełnie innych barwach — oskarżają 60-latka o zniszczenie mienia. Po “asfaltowej aferze” Magiera trafił do aresztu, który ostatecznie zamieniono mu na kaucję i uciążliwy dozór policyjny. Jego maszyna z kolei trafiła na policyjny parking. Czwartkowe posiedzenie sądu miało rozstrzygnąć, co dalej z nałożonymi na niego sankcjami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sąd uchyla dozór policyjny. Rolnik z Gliwic odzyskuje wolność

Rozprawa przyniosła pełen sukces w kwestii wolności osobistej rolnika. Sąd przychylił się do argumentów obrońcy, mec. Adama Szewca.

— Prokurator nie wskazał żadnej czynności, którą miałby zabezpieczać dozór policyjny. Badania zostały przeprowadzone, a obecnie oczekujemy jedynie na opinię biegłych — punktował mecenas.

Argumentacja okazała się skuteczna. Sąd w całości uchylił środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe. Dla pana Józefa oznacza to wielką ulgę — nie musi już meldować się na policji aż trzy razy w tygodniu.

Co ze zwrotem maszyny? Traktor rolnika wciąż na policyjnym parkingu

Radość z odzyskanej swobody przyćmiła jednak decyzja w sprawie wysłużonego traktora. Mimo usilnych starań obrony sąd utrzymał w mocy postanowienie prokuratury o jego zabezpieczeniu.

Mecenas Szewc twardo walczył o zwrot maszyny: — To składnik majątku pana Józefa, niezbędny do prowadzenia gospodarstwa rolnego. Podstawowe narzędzia pracy nie powinny stanowić przedmiotu zabezpieczenia na poczet ewentualnych grzywien — przekonywał adwokat, dodając przy okazji, że wartość 45-letniego ciągnika i tak nie odpowiada wysokości szkód wyliczanych przez śledczych.

Sąd postawił jednak warunek: na obecnym etapie obrona musi najpierw dostarczyć dokumenty udowadniające, że ciągnik jest faktycznie używany do pracy w czynnym gospodarstwie rolnym. Pełnomocnik zapowiedział już, że wkrótce złoży stosowny wniosek i odpowiednio go udokumentuje.

Józef Magiera komentuje decyzję sądu. “Najważniejszy jest ciągnik”

Dla samego rolnika czwartkowa decyzja to gorzka pigułka. Zwolnienie z dozoru przyjął bez większych emocji.

— Ten dozór to było mniej ważne. Najważniejszy był ciągnik, bo mam jeszcze dość dużo robót do wykonania na polu — wyznaje reporterce “Faktu” po rozprawie, zapowiadając, że nie złoży broni i dalej będzie domagał się zwrotu swojej maszyny.

Zaorany asfalt na ul. Rybackiej. Prokuratura szykuje akt oskarżenia za zniszczenie mienia

Tymczasem śledczy ani myślą odpuścić. Prokuratura stoi przy swoim, broniąc interesów miasta i firmy budowlanej.

— Nadal uważamy, że działka, na której doszło do zdarzenia, stanowi własność miasta — podkreśla prokurator Dulba w rozmowie z “Faktem”. — Zarzuty dla rolnika pozostają takie same i dotyczą zniszczenia mienia. Zleciliśmy badania sądowo-psychiatryczne podejrzanego i czekamy na opinię.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój wielki finał w sądzie.

/14

Dawid Markysz / Edytor

Józef Magiera w budynku gliwickiego sądu. Rolnik do końca liczył na to, że jeszcze dziś odzyska swój ciągnik.

/14

Dawid Markysz / Edytor

Mecenas Adam Szewc i Józef Magiera na korytarzu sądowym. Obrona walczyła o uchylenie wszystkich nałożonych sankcji.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl