Belfast płonie. Polka opowiada nam, jak to wygląda od środka. “Jesteśmy przerażeni”

0
1

Ciemnoskóry nożownik bardzo poważnie ranił mężczyznę, który szedł ulicą. Nie miał żadnego wyraźnego powodu. Poszkodowany stracił oko. Tymczasem w mieście doszło do poważnych zamieszek. Polskie władze konsularne zaapelowały, by nasi rodacy zachowali tam wyjątkowe środki ostrożności. — Szczerze mówiąc, nawet o tym wezwaniu nie słyszałam. To pewnie urzędowy komunikat, ale bezpośrednio do nas, Polaków nie dotarł — mówi nam pani Krystyna. W Belfaście mieszka od 19 lat, ale aż takich zamieszek dotąd nie widziała.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zamieszki w Belfaście. Polka opowiada o zagrożeniu

— Trzeba wyjaśnić, że tu takie agresywne zachowania i wybryki są chlebem powszednim i ludzie są do nich przyzwyczajeni. Młodzież wraca z imprezy, to sobie dla zabawy podpali samochód albo wybije szyby. Ludzie są trochę już do tego przyzwyczajeni. Przyznam jednak szczerze, że tak dużych zamieszek, jak są w tej chwili, to ja tu nie pamiętam. Zwłaszcza w tej części miasta, w której mieszkam — opowiada nasza rozmówczyni.

Zdradza, że wiele osób jest wcześniej zwalnianych z pracy do domu. Chodzi o to, by bezpiecznie wróciły, zanim zaczną się kolejne agresywne wystąpienia.

Powiem szczerze, że z pracy wracałam dzisiaj z duszą na ramieniu. Mniej więcej była znana godzina rozpoczęcia zamieszek, ale bałam się, czy wcześniej się nie zaczną. Na szczęście było bezpiecznie. Ale sklepy są wcześnie zamykane. Dziś to nawet o 11 już nic nie działało

— mówi “Faktowi” pani Krystyna (w środę, 10 czerwca).

Gorąco w Belfaście. Polacy w niebezpieczeństwie

— Nie ukrywam, że trochę jesteśmy przerażeni, jak to tak trwa dzień za dniem. Nie chcę, by to zabrzmiało źle, ale ratuje nas trochę to, że nie jesteśmy ciemnoskórzy. To głównie dzięki takim imigrantom występują tutejsi — wyznaje Polka.

Jeden człowiek stracił oko. Teraz konsulat ostrzega Polaków

Dodaje, że nawet rodzina zaatakowanego mężczyzny zaapelowała o spokój. Wskazała, że chce się skupić na obecności przy nim i jego powrocie do zdrowia. Argumentowano, że nie ma sensu, by ta sytuacja doprowadziła przez eskalację zachowań do kolejnej tragedii.

Prawda jest taka, że te zamieszki to głównie sprawa młodzieży i patologii. Belfast jest z tego znany. Takie osoby wykorzystują każdą sposobność. To też trochę sprawy polityczne, a zwykli ludzie są tym zmęczeni i chcą normalnie żyć

— ocenia pani Krystyna.

Wspomina, jak ponad 10 lat temu musiała uciekać z małym dzieckiem pod eskortą policji, gdy doszło do podobnych zamieszek. — Ale tu, gdzie teraz mieszkam, takich burd nigdy nie przeżyłam. Teraz widać z okien dym. Nie podchodzę jednak bliżej, bo się boję. Niby jestem już zaprawiona w bojach, ale tym razem eskalacja jest naprawdę duża — podsumowuje nasza rozmówczyni.

Wypadek 17-letniego Dominika. Są zarzuty dla kierownika. Trafił do szpitala

Zabił polskiego żołnierza Mateusza Sitka. Śledczy wiedzą, gdzie się ukrywa

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl