Była środa, 29 lipca, po południu, gdy we wsi Otomin, ok. 10 km od Gdańska, zaroiło się od służb. Na ul. Jagodową przyjechali ratownicy, policjanci, ale i kontrterroryści. Chwilę wcześniej młody mężczyzna zastał w rodzinnym domu zatrważający widok. Znalazł tam ojca z przestrzeloną głową i ciężko ranną matkę. Kobieta też miała rany postrzałowe.
Strzelanina w domu w Otominie. Nie żyje mężczyzna, kobieta jest ranna
Wszystko działo się w luksusowej części Otomina, to miejsce jak z amerykańskich filmów. Piękne, duże domy, drogie samochody i eleganckie ogrody. “Fakt” ustalił, że zmarły 52-latek to Jarosław S., wysoko postawiony oficer Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Od kilku lat był na emeryturze. Prowadził kilka firm. Organizował m.in. szkolenia strzeleckie.
Po godz. 15 oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim został poinformowany o zdarzeniu z użyciem broni palnej w Otominie. Ze zgłoszenia wynikało również, że dwie osoby są ranne. Na miejsce niezwłocznie skierowano funkcjonariuszy policji pełniących służbę patrolową. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policjanci zabezpieczyli leżącą przed domem broń palną, a w domu ujawnili ciało mężczyzny z raną postrzałową głowy
— przekazał “Faktowi” prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Zabójstwo 13-letniej Izy. Koledzy Michała S. ujawniają. Miał wstydliwą wadę
Strzelanina w domu byłego policjanta. “Zabezpieczyli osiem sztuk broni. Dwie należące do denata i sześć należących do pokrzywdzonej”
— W tym czasie ratownicy medyczni, którzy już byli na miejscu zdarzenia, udzielali pomocy pokrzywdzonej kobiecie. Po wykonaniu czynności stabilizujących ranna kobieta została przetransportowana śmigłowcem LPR do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku — dodaje prokurator.
Śledczy na miejscu zbrodni zabezpieczyli osiem sztuk broni.
— Dwie należące do denata i sześć należących do pokrzywdzonej. Zabezpieczono także telefony należące do osób uczestniczących w tym zdarzeniu — zaznacza prok. Mariusz Duszyński.
Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna postrzelił żonę, a potem zastrzelił siebie.
Tak żył podejrzany o zabójstwo 13-letniej Izy. “Nigdy bym nie pomyślała, że to on”
Byliśmy na miejscu strzelaniny w Otominie. Sąsiedzi są w szoku
Reporterzy “Faktu” pojechali do Otomina. Teraz to miejsce wygląda tak, jakby nic się tu nie wydarzyło. Dom małżeństwa S. nie jest nawet otoczony policyjną taśmą. Przed budynkiem zostało tylko luksusowe BMW. Sąsiedzi nie chcą rozmawiać z dziennikarzami, wielu jest w szoku. Ludzie pozamykali się w domach. Ul. Jagodowa wygląda na wymarłą. Nieoficjalnie wiadomo, że w rodzinie miała być uruchomiona procedura niebieskiej karty. Nam udało się porozmawiać z jedną z sąsiadek małżeństwa.
Sąsiedzi przeczuwali tragedię w Otominie. “Były takie niepokojące sygnały”
Teraz z perspektywy czasu myślę, że oni się po prostu kamuflowali. Tam jednak coś się musiało dziać. Były takie niepokojące sygnały, ale ponieważ przy każdej próbie jakby pociągnięcia jej za język, ona stawała okoniem. Nie pozwalała sobie na to, żeby cokolwiek złego powiedzieć. On zaś stwarzał taki obraz, że jest dobrze, że jest bogato, że jest dostatnio. Żadne z nich nic nie powiedziało, nie puściło pary z ust, bo gdyby to zrobiło którekolwiek z nich, na przykład Emilka, to najprawdopodobniej dostałaby tutaj totalne permanentne wsparcie od sąsiadów
— opowiada “Faktowi” sąsiadka rodziny.
Syn znalazł martwego ojca i matkę z ranami postrzałowymi. Dramat w domu byłego policjanta
— Ja na przykład jestem jej bardzo wdzięczna, bo w momencie w jakimś takim krytycznym, gdzie coś trzeba było zrobić, to była chętna do pomocy — dodaje kobieta.
Mówi, że małżeństwo S. mieszkało tu od ok. 20 lat. Mają troje dorosłych dzieci, dwóch synów i córkę. Najstarszy dawno się wyprowadził.
Miał zamordować Izę. Wiemy, co powiedział śledczym Michał S.
To najmłodszy syn ich znalazł. Przyjechał ok. 14.30 do domu. Rozmawialiśmy z sąsiadami. Nikt nic nie słyszał, nawet tego strzału. Potem dopiero zobaczyliśmy, że coś się dzieje, jak zaczęło zjeżdżać mnóstwo policyjnych radiowozów i ten śmigłowiec latał tutaj nad głowami
— relacjonuje nasza rozmówczyni.
Otomin zszokowany strzelaniną w domu emerytowanego oficera policji
Opowiada, że wszyscy są oszołomieni tym, co się stało.
— Żadne z nas wczoraj wieczorem już nie było w stanie wykonać w domu żadnych czynności takich normalnych życiowych. Byliśmy bardzo zdenerwowani. To co nas wszystkich zatrważa, to świadomość tego, że dziecko znalazło rodziców w takiej strasznej sytuacji. Nikt z nas nawet nie śmiał wczoraj zaproponować im pomocy. Głównie z tego powodu, że nie chcieliśmy być uznani za wścibskich — mówi sąsiadka i podkreśla, że policja pracowała tu do późnych godzin nocnych.
Pytamy o broń w domu rodziny S.
Dlaczego ta broń w domu? Ja myślę, że to było logiczne, dzień wcześniej, to akurat mogę powiedzieć, widziałam się z Jarosławem, on prowadził szkolenia strzeleckie. To były policjant, bardzo wysoko postawiony, więc może broń była też zarejestrowana na ja jego żonę, ale ja nie sądzę, żeby Emilia w ogóle korzystała z tej broni
— słyszymy od kobiety.
Sprawa Iwony Wieczorek. Śledczy ujawnili to tuż przed rocznicą zaginięcia
Modlą się o zdrowie rannej sąsiadki. “Wszyscy tak jej dobrze życzymy”
Sąsiedzi modlą się teraz o zdrowie rannej.
— Może być przecież różnie, ale podobno stan Emilki jest stabilny. Tutaj wszyscy się tym interesujemy, wszyscy tak jej dobrze życzymy — podkreśla sąsiadka małżeństwa S.
Zwraca też uwagę na istotną rzecz.
U nich w domu tego dnia jakaś demolka się odbyła okropna, co jest o tyle dziwne, że zawsze tam było sterylnie czysto, aż tak nienormalnie czysto
— mówi nam kobieta.
/7
Radio Gdańsk
Śmigłowiec LPR przetransportował ranną kobietę do szpitala.
/7
Materiały redakcyjne
W tym domu w Otominie rozegrała się tragedia. Były policjant nie żyje, a jego żona jest w szpitalu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl






