Byliśmy w bloku Dawida Kacprzyka. Zaskakujące, co sąsiedzi mówią o młodym lekarzu

0
1

Afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego zaczęła się od ujawnienia oświadczenia majątkowego lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej, Dawida Kacprzyka. 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji za swoją pracę zarobił rocznie około 1,6 mln zł.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna miał rozliczać dyżury w różnych placówkach medycznych i nawet tam nie bywać. W ostatnim czasie pojawiły się kolejne zarzuty wobec młodego lekarza. Według medialnych doniesień i relacji byłego ordynatora chirurgii, dr. Emila Jędrzejewskiego, za jego kadencji w szpitalu miało dochodzić do nieprawidłowości dotyczących leczenia pacjentów, organizacji pracy SOR-u oraz szczególnego traktowania wybranych osób.

Sprawą zainteresowały się władze miasta, NFZ, samorząd lekarski i prokuratura. Dawid Kacprzyk zaprzeczył jednak tym oskarżeniom. W opublikowanym oświadczeniu twierdził, że część opisywanych zdarzeń nie miała miejsca w okresie jego pracy i że oskarżenia są niezgodne z faktami.

Sąsiedzi o Dawidzie Kacprzyku: “Nie powiem o nim złego słowa”

Obecnie lekarz zniknął i nikt nie wie, gdzie jest. Reporter “Faktu” rozmawiał z jego sąsiadami. Jak twierdzą, prywatnie Dawid Kacprzyk sprawiał wrażenie spokojnego, kulturalnego i zaangażowanego człowieka.

— Nie mam nic złego do powiedzenia o tym człowieku — mówi pan Tadeusz, jeden z sąsiadów. Jak podkreśla, lekarz angażował się w sprawy wspólnoty mieszkaniowej, pomagał i oferował pomoc medyczną mieszkańcom.

Sąsiedzi bronią Dawida Kasprzyka

Jeszcze mocniej w obronie lekarza staje pani Monika, która mieszka piętro pod 29-latkiem. Jej zdaniem Dawid Kasprzyk stał się “ofiarą systemu” i zrobiono z niego “kozła ofiarnego”.

— Media zrobiły na niego ogromną nagonkę. […] Uważam, że całą sprawę trzeba dokładnie wyjaśnić — mówi bez wahania.

Kobieta w trakcie rozmowy z reporterem “Faktu” wspomniała sytuację, w której młody lekarz miał pomóc jej dziecku.

— Pamiętam, gdy mojemu synowi wbiła się śruba w głowę, zadzwoniłam do niego. Przyjechał prosto od rodziców, obejrzał ranę i pomógł. Nigdy nie wziął za to pieniędzy. Zresztą wiele osób z dziećmi mogłoby opowiedzieć podobne historie. W nagłych sytuacjach naprawdę pomagał za darmo — relacjonuje pani Monika.

— Zawsze miły, kulturalny. Nigdy tu nie było w jego mieszkaniu żadnych libacji, imprez. Tak naprawdę to większość czasu go nie było. On potrafił być w miesiącu, nie wiem, dwa, trzy razy tak, żeby go było słychać — tłumaczy. Mieszkańcy zwracają też uwagę na jego sukces finansowy, który budził zainteresowanie okolicy.

— Ludzi kłuło w oczy, że jeździ Porsche. Ale czy to powód, żeby człowieka zjeść? — pyta retorycznie pani Monika.

Mieszkańcy czekają na finał sprawy

Ludzie na osiedlu nie znają kulis całej sprawy i nie chcą przesądzać o winie lekarza. — Był młody, ambitny. Nie wiemy, jak było naprawdę. To wszystko trzeba wyjaśnić. Jeśli zarzuty okażą się prawdą, od tego są sądy i organy państwa. Nie żyjemy w dżungli.

Lekarz zarobił prawie 1,6 mln zł w rok. To mówią zwykli Warszawiacy

Ratowali las, teraz sami potrzebują pomocy. Dramat strażaków z OSP Turze

Bunt na warszawskim Zaciszu. Urzędnicy zrobili to bez konsultacji z mieszkańcami

/4

Paweł Wodzyński / Reporter

Dawid Kacprzyk pełnił funkcje koordynatrora SOR. Za rok pracy zgarnął 1,6 tys. zł.

/4

Materiały redakcyjne

Sąsiedzi twierdzą, że to miły i pomocny człowiek.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl