Home International Były proboszcz oskarżony o brutalne zabójstwo. Świadek: nigdy tego nie zapomnę

Były proboszcz oskarżony o brutalne zabójstwo. Świadek: nigdy tego nie zapomnę

0
1

Do tragicznych wydarzeń doszło 24 lipca 2026 r. w Lasopolu, niewielkiej wsi na Mazowszu. Mirosław M., będąc jeszcze proboszczem, spotkał się z Anatolem Cz. Według ustaleń prokuratury, rozmowa miała dotyczyć spraw związanych ze spadkiem.

Zobacz także: Majtczak krótko przeprosił rodziny ofiar. Później zażądał uniewinnienia

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Świadek myślał, że na drodze płonie samochód. Pomylił się, to był podpalony przez księdza Anatol Cz.

Relacje pomiędzy Mirosławem M. a Anatolem Cz. były złożone. 68-letni Anatol zdecydował się przekazać swój rodzinny majątek duchownemu w zamian za zapewnienie mu opieki do końca życia. Jednak, jak wynika z materiałów śledztwa, ksiądz nie wywiązał się z tej umowy, a starszy mężczyzna został zmuszony do zamieszkania w różnych domach opieki. Pod koniec życia był bezdomny.

Wieczorem, kiedy doszło do tragedii, Mirosław M. zaatakował Anatola Cz. na lokalnej drodze, uderzając go siekierą w głowę. Następnie podpalił ciało ofiary i odjechał, pozostawiając je na jezdni.

— Wieczorem tuż przed zachodem słońca, wracałem rowerem do domu. Na drodze dojazdowej do mojej miejscowości, zauważyłem płomienie na drodze. Myślałem, że pali się jakiś samochód. Przyspieszyłem tempa jazdy, żeby pomóc ugasić pożar — opowiadał podczas pierwszej rozprawy przed radomskim sądem jeden ze świadków.

— Potem zobaczyłem człowieka, który biegał wokół samochodu. Postanowiłem dojechać jak najszybciej, żeby zapamiętać numer rejestracyjny. Niedawno ktoś wyrzucał śmiecie przy mojej posesji. Teraz też na początku myślałem, że to jakiś młodzieńczy wybryk — relacjonował mężczyzna.

Niestety, kiedy był już prawie na miejscu, z przerażeniem odkrył, że na jezdni leży prawdopodobnie płonący człowiek.

I w tym samym czasie mniej więcej zauważyłem, co się wydarzyło. Zauważyłem płonącego człowieka na środku jezdni. To był dla mnie szok. Nigdy tego nie zapomnę

— relacjonował świadek.

Kiedy biegający wokół samochodu zauważył nadjeżdżającego rowerzystę, wskoczył do auta i odjechał.

— Na szczęście zdążyłem zapamiętać numery rejestracyjne. Zapisałem je w telefonie. Potem zacząłem ratować tego płonącego człowieka. Próbowałem go ugasić. Obsypywałem go ziemią, żeby zdusić płomienie. W międzyczasie zorientowałem się, że on już nie żyje — mówił mężczyzna.

Świadek zadzwonił po pomoc. Zawiadomił służby o tym, co się stało, a potem poinformował sąsiadów. Nie chciał być sam na miejscu zbrodni, bojąc się, że morderca może wrócić i jemu także zrobić krzywdę. Na szczęście szybko pojawiła się straż pożarna, potem policja i pogotowie. Podpalony mężczyzna nie przeżył. Dzień później zatrzymano księdza Mirosława M. Za to, co zrobił, byłemu proboszczowi grozi nawet dożywocie.

Nożownik zaatakował w szkole w Ostrołęce. Siedem osób poszkodowanych

/4

Krzysztof Burski / newspix.pl

Byłemu proboszczowi grozi dożywocie.

/4

Materiały redakcyjne

Byłemu proboszczowi grozi dożywocie.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl