Do brutalnego ataku doszło w niedzielę, 31 maja, przed jednym z garaży. Agresor usłyszał dwa zarzuty. — Pierwszy dotyczy usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Drugi kierowania gróźb karalnych wobec swojego syna. A groźby dotyczyły pozbawienia go życia — mówił “Faktowi” prok. Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Przebieg ataku na Podzamczu. Lekarze walczą o życie 25-letniego Kuby
25-letni Jakub i jego kolega Mateusz naprawiali przed garażem samochód, gdy podjechał do nich zielony kabriolet. Kierujący nim 47-letni Czesław R. zaczął wygrażać Jakubowi, a po krótkiej szamotaninie oblał go benzyną z pięciolitrowego pojemnika i podpalił.
Gdy chłopak płonął, Mateusz oraz przejeżdżająca kobieta ruszyli na ratunek z gaśnicą samochodową. Jak relacjonowała “Gazeta Wyborcza”, napastnik miał wyciągnąć z bagażnika kij bejsbolowy i odganiać ich, krzycząc: “Spierd…, niech się spali!”. Ogień ugaszono dopiero po obaleniu 47-latka na ziemię.
Ofiara ataku, 25-letni informatyk Jakub, przebywa obecnie we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej w stanie śpiączki farmakologicznej z poparzeniami 70 proc. ciała. — Z ostatnich informacji, jakie mam, wiem, że lekarze dalej walczą o pacjenta, który wciąż przebywa w szpitalu. Nie chciałbym stawiać prognoz co do procesu leczenia, czy mówimy o 70, 80 czy 90 proc. szans na przeżycie, bo nie jestem do tego upoważniony. W tego rodzaju przypadkach leczenie jest długotrwałe. Po wstępnej fazie biegły oceni rozmiar obrażeń ciała i kategorię prawną — przekazał prok. Kozak.
Badanie trzeźwości byłego żołnierza WOT i planowania zbrodni w Łęcznej
Zapytaliśmy, czy Czesław R. działał z premedytacją, kupując wcześniej benzynę. Prokuratura unika jednak jednoznacznych deklaracji. — Będziemy badać wszelkie hipotezy dotyczące przyczyn tego zajścia. W tym momencie jest zbyt wcześnie, by mówić, że to było działanie zaplanowane. A jeżeli tak, to dowiemy się, z jakim wyprzedzeniem, na jakim etapie, w jakim zakresie planował, co planował — wyjaśnia rzecznik.
Prokurator odniósł się także do kwestii alkoholu, jako że podejrzany twierdzi, iż wypił dwa piwa dopiero po ucieczce. — Został pobrany materiał do badań stanu trzeźwości w chwili zdarzenia. Wynik nie jest natychmiastowy, biegli muszą wydać w tym zakresie opinię — tłumaczy Marcin Kozak.
“To standard”. Badania psychiatryczne terytorialsa
Ważnym elementem sprawy jest przeszłość Czesława R. w Wojskach Obrony Terytorialnej. Prokuratura sprawdzi stan psychiczny podejrzanego.
— W tego rodzaju sprawach jest to standard. Natomiast do biegłych należy decyzja, czy są w stanie wydać opinię w oparciu o materiał dowodowy i badania ambulatoryjne, czy konieczna będzie dłuższa obserwacja — mówi prok. Kozak.
Śledczy sprawdzą też akta wojskowe. — Prokurator gromadzi materiały dotyczące historii leczenia psychologicznego, psychiatrycznego. Jeżeli taka dokumentacja znajduje się w zasobach Wojsk Obronny Terytorialnej, na pewno zostanie ujawniona — słyszymy.
Decyzje dowództwa WOT
Następnego dnia po tragedii, 1 czerwca, dowództwo WOT natychmiast zwolniło Czesława R. ze służby, podkreślając, że zdarzenie nie miało związku z jego obowiązkami.
Czesław R. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za zarzucane mu czyny — usiłowanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i groźby — grozi mu kara do 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło: Fakt.pl
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





