Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 r. podczas nieformalnego, zakrapianego alkoholem spotkania strażaków w remizie. “Fakt” pisał o sprawie wielokrotnie. Prokuratura ustaliła niedawno, że Paweł Ziętkowicz miał zostać wtedy brutalnie zaatakowany przez innego strażaka — Władysława M.
Zarzuty dla strażaka, a potem pożar na grobie pobitego Pawła z Białego Dunajca
— Prokuratura postawiła dwa zarzuty. Nieumyślnego doprowadzenia do śmierci i pobicia ze skutkiem śmiertelnym — przekazała w lipcu 2026 r., w rozmowie z Onetem prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. — Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy. Ma dozór policyjny. Za zarzucane przestępstwa grozi mu do 5 lat więzienia. Prokuratura w Zakopanem nikomu innemu nie postawiła zarzutów.
Podejrzany strażak nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego środków zapobiegawczych, w tym dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w wysokości 10 tys. zł.
Co się stało pod remizą w Białym Dunajcu?
Monitoring uchwycił moment bójki, podczas której inni obecni nie reagowali. Zakrwawionego Pawła pod dom przyprowadził ten sam mężczyzna, który go pobił. Chłopak był wtedy jeszcze przytomny i opowiedział matce, co się stało, a potem wrócił do remizy po zostawiony telefon. Kilkadziesiąt minut później został znaleziony przez rodzinę. Leżał bez świadomości. Trafił do szpitala. Niestety, mimo wytężonych działań lekarzy, zmarł 11 sierpnia 2024 r.
W drugą rocznicę pobicia doszło do dramatycznego incydentu. Na grobie Pawła wybuchł pożar, w którym spłonęły m.in. kosze na kwiaty i inne ozdoby. Mama Pawła nie ukrywa, że jest przerażona.
— Już w czwartek, jak byłam na grobie Pawła, zauważyłam porozbijane znicze i porozrzucane rzeczy. Dwie godziny zajęło mi sprzątanie. A tu nagle pożar. Jestem przerażona. Naprawdę się boję, że coś nam mogą zrobić — powiedziała dziennikarzom portalu gazetakrakowska.pl zrozpaczona kobieta.
Zniszczenia zostały zgłoszone na policję, która ma wyjaśnić okoliczności pożaru. Niestety na cmentarzu nie ma monitoringu parafii, a prywatna kamera rodziny została wcześniej wyrzucona przez nieznanych sprawców.
24-latek uciekł przed policją. Finał tej jazdy jest tragiczny
Tragiczny wypadek na stacji Tłuszcz. Mężczyzna zginął pod pociągiem
Źródło: gazetakrakowska.pl, onet.pl
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



