Do tragedii doszło 4 listopada ub.r. Do domu położonego na uboczu, tuż przy lesie w Borowej, wezwano karetkę pogotowia. Bliscy ukryli fakt, że 23-letnia Karolina Ł. chwilę wcześniej urodziła dziecko. Dom idealnie wysprzątali po porodzie. Ratownicy nie zdołali uratować młodej kobiety.
Tragedia w Borowej. Co się wydarzyło w “domu złym”?
Prawda wyszła dopiero podczas sekcji zwłok. Patolog ujawnił, że Karolina Ł. była w ciąży i urodziła dziecko. Ustalono też, że zmarła wskutek powikłań i wykrwawienia po porodzie. Ruszyły szeroko zakrojone poszukiwania dziecka.
Śledczy przeszukali posesję w Borowej i budynki gospodarcze. W domu w zamrażarce znaleźli zwłoki noworodka. Ale to nie wszystko. W szafie w pudełku ujawnili również szczątki drugiego dziecka, które miało umrzeć znacznie wcześniej.
W marcu br. śledczy otrzymali opinię biegłych, którzy stwierdzili, że Karolina Ł. zmarła w wyniku powikłań okołoporodowych. Eksperci też wypowiedzieli się na temat zmarłych noworodków znalezionych w szafie i w zamrażarce.
W przypadku noworodka, którego szczątki znajdowały się w pudełku w szafie, biegli opisali bardzo zaawansowane zmiany pośmiertne. — Szczątki były już w znacznym stopniu rozkładu. Praktycznie to były kości — mówi “Faktowi” prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. — Jak ustalili eksperci, dziecko zmarło rok, może dwa lata wcześniej. Niestety, przez zaawansowane zmiany pośmiertne nie udało się ustalić dokładnej przyczyny zgonu ani płci dziecka.
Drugiego noworodka znaleziono w zamrażarce. — Biegli stwierdzili, że pochodził z ciąży donoszonej i był zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki — mówił “Faktowi” prok. Ozimek.
Partner Karoliny Ł — Michał D., który był biologicznym ojcem znalezionych martwych noworodków, odmówił składania wyjaśnień.
Prokuratorzy zarządzili dalsze, szczegółowe badania zarówno martwych dzieci, jak i młodej matki. “Fakt” dotarł do kolejnych szczegółów tej makabry. Jak mówi nam prok. Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, kluczowe okazały się najnowsze opinie biegłych i wyniki badań toksykologicznych.
Nowe ustalenia biegłych. Amfetamina u matki i dziecka z Borowej
— Okazało się, że zarówno urodzone w listopadzie ub. r. dziecko, jak i matka byli pod wpływem amfetaminy — mówi „Faktowi”.
To właśnie te wyniki pomogły wyjaśnić jedną z największych zagadek śledztwa. Biegli ustalili, że noworodek urodził się po donoszonej, około 40-tygodniowej ciąży, wykazywał cechy pełnej dojrzałości biologicznej i był zdolny do samodzielnego życia poza organizmem matki.
Mimo to dziecko po porodzie nie podjęło funkcji życiowych. Dlaczego?
— Biegli stwierdzili, że wpływ na to miało działanie amfetaminy. Jednocześnie wskazali, że gdyby dziecko przyszło na świat w warunkach szpitalnych, miałoby szansę przeżyć — wyjaśnia prokurator Tomasz Ozimek.
W warunkach szpitalnych medycy mogliby podjąć próbę ratowania noworodka, np. podając tlen i stosując inne procedury medyczne. Według śledczych tragedii z Borowej można było uniknąć.
— Gdyby kobieta trafiła do szpitala albo gdyby na czas wezwano pomoc medyczną, szansę na przeżycie miała zarówno ona, jak i jej dziecko — wynika z opinii biegłych, na które powołuje się prokuratura.
Młoda matka zmarła w wyniku powikłań porodowych i masywnego krwotoku. Prokuratorzy nie wiążą bezpośrednio jej śmierci z zażyciem amfetaminy.
Zarzuty w tej sprawie usłyszał 27-letni partner Karoliny Ł. — Michał D. oraz jego matka Iwona D. (56 l.). Jak informuje prok. Ozimek, mężczyzna odpowie za narażenie kobiety i dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci obu pokrzywdzonych.
Śledczy zarzucają mu, że nie zapewnił rodzącej pomocy medycznej i nie wezwał służb ratunkowych w odpowiednim czasie.
Nie tylko śmierć partnerki i dziecka. W tle narkotyki i amunicja
To jednak nie koniec problemów Michała D. W akcie oskarżenia znalazły się także zarzuty dotyczące narkotyków. Według śledczych mężczyzna uprawiał siedem krzewów konopi innych niż włókniste, posiadał około 20 gramów marihuany oraz udzielał środków odurzających innym osobom.
Prokuratura zarzuca mu również nakłanianie świadka (własnego brata) do składania fałszywych zeznań. Podczas śledztwa ujawniono też 142 sztuki różnego rodzaju amunicji, w tym naboje produkcji radzieckiej, austriackiej i węgierskiej. Za nielegalne posiadanie amunicji również Michał D. odpowie przed sądem. Grozi mu do 8 lat więzienia. Mężczyzna od ub. r. przebywa w areszcie tymczasowym. Na ławie oskarżonych zasiądzie także 56-letnia Iwona D., matka Michała.
Początkowo również wobec niej rozważano zarzut narażenia Karoliny na niebezpieczeństwo utraty życia. Ostatecznie prokuratura zmieniła kwalifikację czynu.
— Kobieta odpowie za nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Za ten czyn grozi do trzech lat więzienia — dodaje prokurator Ozimek.
Tajemnica szczątków drugiego dziecka z Borowej nadal nie została wyjaśniona
Wciąż nierozwiązana pozostaje sprawa szczątków drugiego noworodka odnalezionego w domu. Ze względu na ich stan biegli nie byli w stanie jednoznacznie ustalić okoliczności śmierci dziecka. — Nie udało się określić, kiedy dokładnie przyszło na świat, w jaki sposób zmarło i co wydarzyło się po porodzie — przyznaje prok. Ozimek.
To oznacza, że jeden z najbardziej wstrząsających wątków sprawy Borowej prawdopodobnie na zawsze pozostanie tajemnicą. Michał D. konsekwentnie milczy. Być może otworzy się przed sądem. Śledztwo zostało już zakończone, a akt oskarżenia trafił przed Temidę. Proces ma się rozpocząć 21 września.
Zmarła Karolina osierociła też dwójkę małych dzieci: Wojtusia (5 l.) i Julkę (2,5 l.). Dzieci trafiły pod opiekę rodziny zastępczej.
Martwe dziecko 15-latki w domu w Sulistrowej. Teraz potwierdza się najgorsze
To ich zatrzymano w sprawie martwego noworodka 15-latki. Prokuratura przekazała nowe informacje
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





