Home International Dom zniknął z powierzchni ziemi w Miłkowie-Kolonii. Czy to była zemsta byłego...

Dom zniknął z powierzchni ziemi w Miłkowie-Kolonii. Czy to była zemsta byłego męża?

0
1

Wybuch wstrząsnął całą okolicą kilka minut po godz. 12.00. Parę minut wcześniej mieszkańcy Lubelszczyzny dostali alerty RCB ostrzegające przed działaniami wojsk rosyjskich w pobliskiej Ukrainie.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dom w Miłkowie-Kolonii został zrównany z ziemią. Wybuch był celowy?

— Zgłoszenia brzmiały bardzo niepokojąco. Dzwoniący do nas ludzie byli przekonani, że w budynek uderzył dron albo rakieta — mówią policjanci zajmujący się sprawą.

Podejrzenia nie były bezpodstawne. Rok temu, właśnie w tej okolicy, w niedalekich Wyrykach, doszło do ataku dronowego. I podczas akcji ich unieszkodliwiania rakieta wystrzelona z natowskiego samolotu zniszczyła dom państwa Wesołowskich.

Tym razem jednak okazało się, że do ataku z powietrza nie doszło. Już wstępne oględziny pokazały, że budynek eksplodował od wewnątrz.

— Wokół domu były porozrzucane okna i gruz. Części dachu znajdowały się na sąsiednich posesjach. To wskazuje, że do wybuchu prawdopodobnie doszło wewnątrz — powiedział “Faktowi” kapitan Tomasz Stachyra, rzecznik prasowy lubelskiego komendanta wojewódzkiego PSP.

Okazało się, że wyremontowany niedawno budynek zawalił się całkowicie. Została z niego tylko wielka sterta gruzów. Od razu padło podejrzenie, że ktoś może znajdować się w zgliszczach. Informację uwiarygodnili właściciele, którzy zauważyli nieproszonego gościa na domowym monitoringu. Strażacy natychmiast przystąpili do akcji poszukiwawczej. Późnym popołudniem znaleziono zwłoki mężczyzny. Pod gruzami zginął 75-letni Aleksander Sz., były mąż właścicielki.

— Byli po rozwodzie. On miał sprawy sądowe za znęcanie się nad żoną, musiał się wyprowadzić — opowiada jeden z sąsiadów.

“Fakt” potwierdził tę informację w prokuraturze.

— Mężczyzna, którego zwłoki odnaleziono w zawalonym budynku, to były mąż właścicielki. Miał zakaz zbliżania się do tego miejsca — wyjaśnił prok. Marcin Kozak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

“Fakt” ustalił, że w małżeństwie od wielu lat działo się źle. Aleksander Sz. znęcał się nad bliskimi. Został nawet za to skazany na karę więzienia. Dostał rok w zawieszeniu na pięć lat.

— On po alkoholu dostawał “białej gorączki”. Przestawał nad sobą panować. Cierpieli jego bliscy. Dlatego musiał się wyprowadzić — dodaje mieszkający w pobliżu pan Andrzej.

Aleksander Sz., który kiedyś pracował na kolei, wyniósł się na stancję do oddalonego o kilka kilometrów Parczewa. Ale o rodzinie nie zapomniał. Przyjeżdżał regularnie do Miłkowa-Kolonii rowerem.

— Wyglądał jak kowboj. W kapeluszu, kamizelce i wysokich butach jeździł w tę i z powrotem po miejscowości. Jakby ich prowokował — dodaje sąsiad.

W połowie roku mężczyzna dogadał się z bliskimi. Dostał pokój w rodzinnym domu i zamieszkał w nim. Ale to była pozorna zgoda. Szybko okazało się, że znów zaczął znęcać się nad byłą żoną. Na początku października został zatrzymany przez policję.

— Otrzymał zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną — dodaje prok. Kozak.

W feralny czwartek w Sądzie Rejonowym w Radzyniu Podlaskim miała odbyć się rozprawa dotycząca przemocy domowej. Żona mężczyzny i syn, który z nią mieszkał, pojechali tam. W tym czasie na opuszczonej posesji pojawił się Aleksander Sz. Chwilę później doszło do eksplozji, która całkowicie zrównała dom z ziemią i pozbawiła życia mężczyznę.

— Ustalamy wszystkie okoliczności zdarzenia. Nie wykluczamy, że do wybuchu mógł się przyczynić mężczyzna, który zginął — dodaje prok. Kozak.

Strażacy zabezpieczyli dwie duże butle gazowe, przy pomocy których sprawca mógł dokonać eksplozji.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl