Dostał kulę w głowę i prawie osiem lat był nieprzytomny. Nagle się obudził i pamiętał wszystko

0
2

Przypadek Gary’ego Dockery’ego do dziś pozostaje jedną z największych zagadek medycyny. Jego nagły powrót do świadomości po latach w stanie wegetatywnym był dla lekarzy zaskoczeniem, a dla rodziny — bezcenną szansą na pożegnanie. Bliscy mogli jeszcze raz usłyszeć jego głos i poczuć jego obecność, przynajmniej na jeden dzień.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Policjant był nieprzytomny przez osiem lat po postrzale.

Do tragicznego zdarzenia doszło 17 września 1988 r., gdy 35-letni wówczas Dockery, mający 10-letni staż w policji, odpowiedział na fałszywe zgłoszenie. Zgłoszenia dokonał 68-letni pijany mężczyzna, który wcześniej został upomniany przez funkcjonariuszy za zakłócanie spokoju. Rozgniewany, niezrównoważony mężczyzna postanowił zemścić się na przypadkowym policjancie — postrzelił przybyłego na miejsce Dockery’ego w czoło, powodując poważne uszkodzenie mózgu i długotrwały stan nieprzytomności.

Lekarze podkreślali, że choć Dockery był nieprzytomny, jego stan nie był klasyczną śpiączką, lecz przypominał tzw. “syndrom zamknięcia”. W tym stanie pacjent zachowuje pewien poziom świadomości, ale nie jest w stanie reagować na bodźce zewnętrzne. Jeden z lekarzy określił to jako “czuwanie bez świadomości”, w którym osoba może mrugać i poruszać oczami, a nawet rozumieć wypowiadane słowa. Specjaliści do dziś nie potrafią wyjaśnić, co spowodowało nagły powrót Dockery’ego do kontaktu z otoczeniem.

Nagłe przebudzenie

Przebudzenie nastąpiło w poniedziałek, 12 lutego 1996 r., wkrótce po przeniesieniu rannego z domu opieki do szpitala w Chattanooga. Dockery zapadł bowiem na infekcję, która przerodziła się w zapalenie płuc. Członkowie rodziny kolejno dyżurowali przy jego łóżku.

— Spojrzałam na niego, a on miał wyraz twarzy, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam. Wydawał się taki spokojny, a jego oczy były szeroko otwarte

— opisywała Lisa Dockery, siostra policjanta.

— Jestem twoją siostrą — powiedziała.

— Aha — odpowiedział Gary jak gdyby nigdy nic.

— Mówisz! — wykrzyknęła Lisa.

— Oczywiście, że mówię — odparł.

Podczas krótkiego przebudzenia Dockery rozpoznawał bliskich, swobodnie opowiadał o wydarzeniach sprzed lat, wspominał biwaki, swoją zieloną terenówkę oraz wymieniał imiona swoich koni. Szczególnie wzruszające były jego słowa skierowane do synów, którzy mieli wtedy 12 i 20 lat — mówił im, że ich kocha.

To trwało krótko.

Dla rodziny była to niezwykle cenna chwila, która pozwoliła im pożegnać się z ukochanym ojcem, mężem i bratem.

— Zaczęły mi drżeć kolana i popłynęły mi łzy, kiedy usłyszałem, jak mój brat mówi “Cześć, kolego”

— powiedział Dennis Dockery, starszy brat Gary’ego.

Po kilku godzinach rozmów i wspomnień ranny stopniowo zaczął “gasnąć”, we wtorek mówił mniej, a następnego dnia już się nie odezwał. W czwartek przeszedł pomyślnie zabieg usunięcia płynu z płuc.

Gary Dockery zmarł 15 kwietnia 1997 r. z powodu zakrzepu krwi w płucu. Sprawca jego nieszczęścia, Samuel Frank Downey, został skazany na 37 lat pozbawienia wolności i trafił do więzienia. W 2001 r. odmówiono mu zwolnienia warunkowego, zmarł w maju 2006 r., nadal odbywając karę.

Źródło: spokesman.com/content.time.com/tampabay.com

Tragedia na plaży w Brighton. Policja nie zna przyczyny.

Francuz wygrał fortunę w kasynie. Później wydarzyło się coś niesamowitego.

Kradzież relikwii w czeskiej bazylice. “To druzgocąca wiadomość”.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl