Do zbrodni doszło 1 października 2025 r. Oskarżeni przyjechali do Cieszyna z zamiarem obrabowania pani Marii B. Wiedzieli, że kobieta mieszka samotnie. Marek T. znał ją wcześniej i korzystał już z jej pomocy. Seniorka, z zawodu pielęgniarka, była dobrym człowiekiem i mimo skromnej emerytury wspierała bezdomnych. Tego dnia małżeństwo obmyśliło plan.
Zabójstwo Marii B. w Cieszynie. Bezdomni mieli plan, który skończył się tragedią
Jak zeznawali oboje, chcieli obrabować seniorkę. Sonia T. miała podać się za pracownicę MOPS-u, by dostać się do mieszkania. Gdy starsza kobieta odmówiła wpuszczenia jej do środka, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Marek T. wtargnął do środka, popchnął żonę, która z impetem wpadła na staruszkę. Później było jeszcze gorzej. Mężczyzna uklęknął na kobiecie, łamiąc jej wszystkie żebra. Jego żona przytrzymywała panią Marię za ręce, oboje dusili seniorkę.
Gdy kobieta straciła przytomność, oprawcy wrzucili ją do skrzyni tapczanu i zamknęli. Przez jakiś czas słychać było jeszcze panią Marię, która wzywała o pomoc. Marek T. siadł na tapczanie, popijając piwo. W tym czasie jego żona przeszukiwała mieszkanie. Łup okazał się żałośnie niski, znaleźli zaledwie 180 zł. Potem zniszczyli telefon, by nikt się nie mógł do kobiety dodzwonić, wzięli pieniądze i pojechali na urlop.
Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej nie miał żadnych wątpliwości, by uznać podejrzanych za winnych tej tragedii. Marek T. został skazany na dożywocie, jego żona Sonia T. na 18 lat więzienia. Prokurator wnosił o 25 lat dla kobiety, ale sąd matce czwórki dzieci dał szansę na resocjalizację.
“Chcieli, żeby umarła”. Mocne słowa sędzi podczas uzasadnienia wyroku
Gdy sędzia Agnieszka Gromska uzasadniała wyrok, oskarżeni siedzieli, nie wyrażając emocji. Marek T. tylko lekko się kołysał, a jego żona co chwilę na niego spoglądała.
— Jakim trzeba być człowiekiem, by zamordować starszą osobę, która pomagała, dawała jedzenie osobie? — pytała sędzia Gromska. — Początkowo chcieli obrabować, ale ich zamiar się zmienił. Uciskając szyję, zatykając nos i usta, pozbawiając człowieka tlenu, wiedzieli, że chcą zabić.
Sąd uznał, że oskarżeni działali z zamiarem bezpośrednim.
— Chcieli, żeby ona umarła. Tym samym nie sposób przyjąć nawet, że działali z zamiarem ewentualnym — podkreśliła sędzia.
Sąd szczególnie surowo ocenił oskarżonego i nie widział dla Marka T. żadnych szans na poprawę. Dlatego wyrok dożywocia dodatkowo obostrzył — mężczyzna o warunkowe zwolnienie może się starać po odbyciu 35 lat kary.
— Musimy eliminować takie jednostki ze społeczeństwa. Przez prawie 30 lat, gdy Marek T. siedział w więzieniu, nie udało nam się wdrożyć go do przestrzegania przepisów prawa — mówiła sędzia.
Inaczej sąd ocenił rolę jego żony. Choć uznał ją za współsprawczynię, wskazał również na okoliczności łagodzące, w tym niekaralność oraz opinię biegłych dotyczącą jej osobowości zależnej.
— Sonia T. nie tylko psychicznie wspierała swojego męża, ale również mu od samego początku do końca pomagała — zaznaczyła sędzia. — Trzeba spróbować zresocjalizować oskarżoną i może nam się to uda jako społeczeństwu.
Rodzina zadowolona, ale liczyła na surowszą karę
Choć wyrok jest nieprawomocny, bliscy zamordowanej nie ukrywali satysfakcji z decyzji sądu. Uważają jednak, że kara dla Soni T. mogła być wyższa. Prokuratura domagała się dla niej 25 lat więzienia.
— Nie będziemy się odwoływać, damy tej kobiecie szansę, może te 18 lat za kratami ją czegoś nauczy — powiedział po ogłoszeniu wyroku Jerzy Banot, brat zamordowanej i oskarżyciel posiłkowy.
Usłyszał dożywocie za zabicie 87-letniej krewnej. Sąd mówił o “demoralizacji” sprawcy
Podwójne morderstwo kobiet w Łodzi. Poszło o pieniądze na zęby? Jest przełom
/9
Dawid Markysz / Edytor
Marek T. to wielokrotny recydywista. Spędził 29 lat w kryminale.
/9
Dawid Markysz / Edytor
Sonia T. została skazana na 18 lat więzienia.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





