Home International Dramatyczna relacja prof. Pędziwiatra, który ratował rannych. “Przybiegł syn i mówi: tata,...

Dramatyczna relacja prof. Pędziwiatra, który ratował rannych. “Przybiegł syn i mówi: tata, bo tam strzelają”

0
1

Tych scen nie zapomni do końca życia. Horror rozgrywał się dosłownie na jego oczach. Prof. Michał Pędziwiatr z kolegą chirurgiem Mateuszem Wierdakiem i rodzinami wybrali się w sobotnie popołdunie, 7 listopada na obiad. — Myśmy akurat wyszli z restauracji. Ja poszedłem do apteki, a reszta została przed apteką. No i nagle syn przybiegł i mówi: tata, bo tam strzelają do ludzi, ludzie upadają na ziemię. Ja się wychyliłem przez okno. No i widziałem, jak policjant obezwładnia tego zamachowca — opowiada w rozmowie z “Faktem”. — Rodziny skryły się w aptece, a myśmy pobiegli, jak ustały strzały — dodaje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przyjaźnił się z rodzicami zamachowca. Zdradza, jak się zachowywał. “Troszkę dziwny”

Ranni mieli szczęście, że chirurdzy byli na miejcu zamachu

Prof. Pędziwiatr opowiada, że w pierwszej chwili nie mogli zrozumieć, co się stało. —Wybiegliśmy i trochę zgłupieliśmy, ponieważ tam byli policjanci i był mężczyzna ubrany w mundur wojskowy, więc w ogóle zaczęliśmy się zastanawiać, gdzie są sprawcy — wspomina. — Natomiast przy ratowaniu życia nie ma znaczenia, kto jest kim — dodaje. Rzucili się więc do pomocy. Od policjantów dostali apteczki z podstawowym wyposażeniem i zaczęli działać.

To chirurg Mateusz Wierdak był osobą, która ratowała policjanta, który strzelał do sprawcy, żeby go obezwładnić.

Ofiarność Mateusza w tamowaniu krwawienia u tego najbardziej poszkodowanego policjanta na pewno uratowała mu życie. On, mówiąc zupełnie kolokwialnie, wepchał mu do klatki piersiowej wszystkie opatrunki i wpakował tam swoje ręce. Gdyby nie to, to nie wiem, jakby się to potoczyło dalej, ponieważ na karetkę trzeba było chwilę zaczekać, bo trzeba pamiętać, że karetki były rozdysponowane w inne miejsca

— relacjonuje dramatyczną akcję.

Chirurdzy ocalili życie policjanta rannego w zamachu

Ja zajmowałem się pozostałymi, którzy potrzebowali pomocy i zacząłem dzwonić do szpitala im. Jana Pawła II, gdzie jest Oddział Chirurgii Klatki Piersiowej i Kardiochirurgii, że będzie taki pacjent, że to jest policjant. Ja się uparłem, żeby właśnie tam go zawieźli, dlatego że w moim przekonaniu to w tamtym miejscu, gdzie są specjaliści dokładnie od takich obrażeń, miał największe szanse na przeżycie

— wyjaśnia.

— No i tutaj to jest ten zbieg okoliczności, który coś tam pomógł, że po prostu ranny policjant trafił na chirurgów, którzy wiedzieli gdzie go wysłać, a potem się brutalnie uparli krzycząc, że tam ma jechać i nigdzie indziej, bo inaczej to będzie źle — dodaje.

Zamachowiec miał poważne obrażenia brzucha

Najciężej ranny policjant miał poważne obrażenia klatki piersiowej. To cud, że ostatkiem sił zdołał jeszcze obezwładnić zamachowca. Drugi z policjantów też doznał obrażeń klatki piersiowej i ręki. Został przewieziony do szpitala im. Narutowicza w Krakowie. Obaj przeszli operację. Ciężko ranny został również Michał O. (24 l.), sprawca zamachu. Jak udało się nieoficjalnie dowiedzieć “Faktowi” miał bardzo poważne obrażenia naczyniowie brzucha, dlatego trafił do szpitala uniwersyteckiego, który specjalizuje się w chirurgii naczyniowej.

Prof. Michał Pędziwiatr ratował również zamachowca na miejscu zdarzenia. Najpierw nie wiedział, kto był sprawcą. Po chwili wszystko stało się jasne, ale dla lekarzy nie miało to znaczenia. Oni mieli jeden cel: pomagać.

— Przy ratowaniu życia nie ma znaczenia kto jest kim — mówi chirurg. Później stanął przy stole chirurgicznym i dalej ratował życie. — Ale nie ma co tego romantyzować. No po prostu się ratuje życie — dodaje.

“Oglądało się takie rzeczy gdzieś daleko stąd”. Mieszkańcy Krakowa w szoku po zamachu

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl