Dramatyczny apel brata polskiego profesora zabitego w Grecji. Chodzi o dzieci ofiary

0
2

Grecki sąd wciąż nie wydał pozwolenia na wyjazd do Polski 11-letnich Zoe i Angelo. Teraz sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej dramatyczna — po samobójstwie ich matki w areszcie bliźniaki zostały w Grecji całkiem same. “Co musi się więcej wydarzyć, aby zezwolono na wyjazd dzieci do Polski?” — zastanawia się brat zmarłego Przemka. “Co ja mam powiedzieć dzieciom? Jak mam im wytłumaczyć, że nie mogę ich zabrać? Jak wytłumaczyć, czemu dalej muszą tu być wbrew własnej woli?” — pyta Łukasz Jeziorski, brat zamordowanego w Grecji Polaka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czytaj także: Napisała do dzieci list. Mroczne szczegóły śmierci byłej żony polskiego profesora

Zabójstwo Przemysława Jeziorskiego w Grecji. Sąd nie pozwala na wywiezienie jego dzieci do Polski

Sprawa jest bardzo skomplikowana. Przemysław Jeziorski został brutalnie zamordowany 4 lipca ub. r., gdy szedł na spotkanie ze swoimi dziećmi do domu byłej żony na przedmieściach Aten. Para była w trakcie burzliwego rozwodu, niedługo miała odbyć się kolejna rozprawa w sprawie podziału dużego majątku i opieki nad dziećmi.

Na chodniku, tuż przed budynkiem, zamaskowany sprawca oddał w kierunku Jeziorskiego kilka strzałów. Przemek, ceniony profesor ekonomii na Uniwersytecie Berkeley w USA, poniósł śmierć na miejscu. Niedługo potem okazało się, że to jego była żona Nadia M. zaplanowała zabójstwo Polaka. Strzały oddał jej 35-letni partner. Jak zeznawał podczas przesłuchania, zrobił to, bo nie mógł znieść, jak 43-latka cierpi. W sprawie zostało zatrzymanych pięć osób — Nadia M., którą oskarżono o podżeganie do zabójstwa, jej partnera oskarżonego o zabójstwo oraz trzech obcokrajowców, pomocników, którzy mieli zapewnić alibi zabójcy.

Brat zamordowanego Polaka wydał poruszające oświadczenie

Od lipca 2025 r. Nadia M. przebywała w areszcie. W czwartek, 4 czerwca, kobieta popełniła samobójstwo w swojej celi. Tymczasem dzieci byłych małżonków — bliźniaki Zoe i Angelo — tuż po śmierci ich taty trafiły do ośrodka opiekuńczego w Atenach. Od tamtej pory rodzina w Polsce — ich babcia i wujek, brat zamordowanego Przemka Jeziorskiego, walczą o możliwość sprawowania nad nimi opieki w Polsce. Sąd w Grecji co prawda przyznał Łukaszowi Jeziorskiemu częściową opiekę nad dziećmi, ale od miesięcy nie pozwolił jeszcze na wyjazd 11-latków do Gdyni, gdzie czekają na nich przygotowane pokoje.

Po odebraniu sobie życia przez Nadię M. brat zamordowanego Polaka poleciał do Grecji z nadzieją, że w obecnej sytuacji sąd w Atenach wreszcie zezwoli na zabranie dzieci z ośrodka. Tak się jednak na razie nie stało. Łukasz Jeziorski opublikował właśnie dramatyczne oświadczenie w sprawie.

“Jak mam im wytłumaczyć…?”

W obliczu kolejnej tragedii, która spotkała dzieci Przemka, w trybie pilnym w sobotni wieczór przyleciałem do Grecji. Wczorajszy dzień spędziłem na wspieraniu dzieci. Dzieci są bardzo do mnie przywiązane, chcą jechać do Polski choćby jutro. Głównym tematem rozmowy jest to, co chcą spakować na wyjazd i kiedy będą mogły się spotkać ze znajomymi w Polsce. Zoe bardzo chce zobaczyć kotki, które urodziły się trzy dni temu… Angelo złapał mnie za rękę i błagał, żebym go zabrał, że nie chce już tu być. Co ja mam powiedzieć dzieciom? Jak mam im wytłumaczyć, że nie mogę ich zabrać? Jak wytłumaczyć, czemu dalej muszą tu być wbrew własnej woli? Sytuacja jest dramatyczna — przede wszystkim dla dzieci, ale też dla całej rodziny. Nie wiem, co musi się więcej wydarzyć, aby zezwolono na wyjazd dzieci do Polski. Proszę, wręcz błagam o pozwolenie na wyjazd dzieci

— napisał Łukasz Jeziorski.

Polskie służby mają związane ręce

Sprawa wydania dzieci rodzinie Przemysława Jeziorskiego w Polsce jest bardzo trudna. Angelo i Zoe mają potrójne obywatelstwo — polskie, greckie i amerykańskie — do tego przebywają poza granicami Polski. Jak się dowiedzieliśmy, polskie służby, choć chciałyby pomóc w tej sytuacji, mają w związku z tym całkowicie związane ręce. Wszystko zależy od decyzji greckich służb, a te nie są zbyt skore do współpracy.

— Dla nas to totalnie niezrozumiałe. Dzieci chcą przyjechać do Polski, mają w Gdyni babcię i wujka, czują się z nimi bezpiecznie. Wszystko jest tu dla nich przygotowane, z wizytą przyjechali nawet greccy urzędnicy, żeby sprawdzić, w jakich warunkach żyłyby tu bliźniaki. Mogłyby być z rodziną, zamiast tego od miesięcy serwuje się im traumę i trzyma w ośrodku. To absurd — mówi “Faktowi” Robert, przyjaciel zamordowanego Polaka.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl