W piątek wieczorem (przed godz. 20.00) na ul. Wysokiego w Warszawie szybko pojawili się ratownicy medyczni, straż pożarna i policja. Chłopiec był reanimowany, ale obrażenia okazały się zbyt rozległe, by ocalić mu życie. Zginął na miejscu.
Dwulatek spadł z 10. piętra. “To był straszny widok”
Mieszkańcy osiedla nie mogą się otrząsnąć po tragedii. Zapamiętali to, że najpierw słyszęli krzyki i sygnały z wozów służb ratowniczych i mundurowych. Potem z kolei — jak wspominali w rozmowie z “Faktem” — była cisza. Przerywały ją tylko uderzenia zamykanych drzwi klatek schodowych.
— To był straszny widok. Ludzie stali w milczeniu na dole, nie wiedzieli, co robić. Ratownicy byli niemal od razu, ale od początku wyglądało to bardzo źle — mówi jedna z osób mieszkających przy Wysokiego.
Policja w rozmowie z “Faktem” potwierdziła, że zgłoszenie o wypadnięciu dziecka z balkonu otrzymała przed godz. 20.00.
Mama Iwony Wieczorek wydała zaskakujące oświadczenie. Mówi o swoim zdrowiu
Dziecko wypadło z balkonu w Warszawie. Odległość między przęsłami była za duża?
Jak ustalił “Fakt” rodzice malucha pochodzą z Ukrainy i mają również inne dzieci. Chwilę po tragedii, kobieta została przebadana na obecność alkoholu — była trzeźwa. Według pierwszych ustaleń kobieta miała tylko na chwilę stracić dziecko z oczu. To właśnie ten moment okazał się tragiczny.
Jak usłyszeliśmy na osiedlu, już wczoraj mówiło się, że winowajcą mogą być zbyt rzadko pomontowane przesła w balkonie. Wątek podjął w rozmowie z “Faktem” spacerowicz z innego bloku. Śledczy mają badać już tę hipotezę.
Zrobiliśmy zdjęcia balkonów (można je zobaczyć w galerii dołączonej do tekstu). Faktycznie, szczeliny między prętami są dość szerokie. Co ważne, dziecko nie spadło od frontowej części balkonu, tylko leżało od jego bocznej strony. To sugerowałoby, że spadało wzdłuż tej części balkonów, po której są przęsła.
Teraz śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok, która została już zlecona przez prowadzącą śledztwo Prokuraturę Rejonową Praga-Północ.
Tragedia na przejeździe kolejowym w Wielkopolsce. Co ustalili śledczy?
Rodzina zmarłego chłopca nie miała złej opinii na osiedlu
— Oni często do nas przychodzili, z całą rodziną. Czasami kupowali napoje dla dzieci, czasami piwo dla siebie czy papierosy. Nic nadzwyczajnego, powiedziałabym, że ich zakupy były standardowe, na tle innych mieszkańców — mówi nam sprzedawczyni w pobliskim sklepie monopolowym.
— To byli normalni klienci. Ojciec ma firmę i często jeździ w delegacje, z kolei matka siedzi w mieszkaniu i zajmuje się dziećmi — dodaje sprzedawczyni.
Bił i kopał zaskoczonego 17-latka w tramwaju. Nagranie przeraża
/4
Materiały redakcyjne
Dziecko spadło przed wejściem do bloku.
/4
Materiały redakcyjne
Tutaj doszło do tragedii.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









