Eksperci ostrzegają przed prowokacjami Rosji. “Putin jest w dylemacie”

0
1

Eksperci podkreślają, że obecna strategia Kremla nie musi oznaczać klasycznej wojny z NATO, ale raczej długotrwałą presję hybrydową, której celem jest testowanie reakcji i spójności Sojuszu. Każda incydentalna prowokacja, nawet pozornie przypadkowa, może stać się elementem większej gry o podważenie wiarygodności artykułu 5 i osłabienie jedności Zachodu.

Rosja pod presją. Nowa strategia Kremla wobec Zachodu

Im gorzej Rosji idzie na Ukrainie, tym większym zagrożeniem może się ona stać dla Europy. Agencje wywiadowcze ostrzegają przed nową strategią Kremla: zamiast dużego ataku – seria drobnych prowokacji, które mogą wystawić NATO na najpoważniejszą próbę od lat.

Rosyjski atak dronów na elektrownię w Polsce, uzbrojeni żołnierze rzekomo omyłkowo przekraczający granicę czy wojskowy śmigłowiec lądujący na terytorium NATO z powodu błędu nawigacyjnego – to wciąż scenariusze hipotetyczne.

Jednak służby wywiadowcze w kilku krajach europejskich, szczególnie w Polsce, analizują takie możliwości. Pojawia się pytanie: jak Władimir Putin (73 l.) może w obecnej sytuacji testować Zachód?

Obawy dotyczą prób sprawdzenia reakcji NATO poprzez ograniczone prowokacje. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne – Rosja prowadzi przecież wyniszczającą wojnę na Ukrainie. Pytanie brzmi jednak, dlaczego Kreml miałby ryzykować otwarcie kolejnego frontu właśnie teraz.

Rosja szuka nowej dźwigni. Dylemat Putina

Polska nie jest jedynym krajem, który wyraża niepokój. Łotewskie służby wywiadowcze również raportują o możliwych prowokacjach, Holandia ostrzega przed ograniczonym konfliktem z Rosją, a niemieckie wojsko mówi o rosnącym zagrożeniu na wschodniej flance NATO. Ekspert ds. Rosji Ulrich Schmid uważa, że tych ostrzeżeń nie można lekceważyć.

“Raport polskiego wywiadu potwierdza wcześniejsze agresywne działania Rosji” – powiedział Blickowi. Dodał, że rosyjskie drony już wcześniej naruszały polską przestrzeń powietrzną, testując reakcję NATO.

Jak tłumaczy Schmid, Kreml znajduje się obecnie w trudnej sytuacji. “Putin jest w dylemacie” – mówi Schmid. “Musiałby eskalować działania na Ukrainie, aby osiągnąć swoje cele wojenne – ale nie może”.

Propaganda i presja na Kreml. Strategia poniżej progu wojny

Nowa mobilizacja lub oficjalne wypowiedzenie wojny Ukrainie zniszczyłoby narrację Kremla o “specjalnej operacji wojskowej”.

“To byłoby przyznanie, że Rosja nie jest militarnym supermocarstwem z drugą najsilniejszą armią na świecie” – mówi Schmid. Celem Rosji – jak podkreślają eksperci – nie jest bezpośredni atak na Polskę czy inne państwa NATO, lecz działania pośrednie. “Putin celowo identyfikuje słabości swoich przeciwników” – mówi Schmid.

Rosja od lat stosuje strategię hybrydową: dezinformację, propagandę, cyberataki i sabotaż. Jak zauważa ekspert, podobne schematy były widoczne w Gruzji w 2008 roku i na Krymie w 2014 roku.

Ostrzeżenia z Europy. Co po wojnie na Ukrainie?

Austriacki politolog Gerhard Mangott również ocenia sytuację jako poważną. Jego zdaniem najbardziej prawdopodobne są działania poniżej progu wojny: sabotaż, cyberataki i operacje wywiadowcze. Jednocześnie uważa, że bezpośredni atak na państwo NATO pozostaje mało prawdopodobny, “dopóki trwa wojna na Ukrainie”.

Zdaniem Mangotta sytuacja może się zmienić po zakończeniu wojny. Rosja mogłaby wtedy podjąć bardziej ryzykowne działania – np. w rejonach przygranicznych NATO. Jako przykład wskazuje estońską Narwę, gdzie mieszka liczna rosyjskojęzyczna społeczność.

Gdyby pojawiły się tam uzbrojone “zielone ludziki”, NATO stanęłoby przed kluczowym pytaniem o uruchomienie Artykułu 5.

Test dla artykułu 5 NATO

Mangott uważa, że właśnie to może być celem Kremla:

Przetestowanie tego może być celem Rosji

Artykuł 5 NATO, choć stanowi fundament sojuszu, nie narzuca automatycznej odpowiedzi militarnej – każdy kraj sam decyduje o formie wsparcia. Jeśli NATO nie zareaguje jednomyślnie, byłby to – z perspektywy Moskwy – strategiczny sukces. “Wtedy funkcja ochronna i wiarygodność NATO stracą na znaczeniu” – mówi Mangott. Rosja ma nadzieję, że “zaufanie państw członkowskich do tej gwarancji sojuszu ulegnie erozji”, a sojusz pogrąży się w głębokim kryzysie wiarygodności.

Mangott uważa to nawet za kluczowy powód obecnych ostrzeżeń. “W sojuszu coraz częściej wyrażane są wątpliwości, czy gwarancja ochrony na mocy artykułu 5 rzeczywiście będzie nadal obowiązywać w czasie kryzysu” – mówi. Rosja mogłaby pewnego dnia wykorzystać właśnie tę niepewność.

Ostrzeżenie bez paniki

Obaj eksperci zaznaczają jednak, że nie należy wpadać w panikę. Ani Schmid, ani Mangott nie spodziewają się otwartego ataku Rosji na państwo NATO w trakcie wojny na Ukrainie. Rosja ma obecnie zbyt duże zaangażowanie militarne na froncie ukraińskim. Jeśli jednak Moskwie uda się wywołać w NATO spory o wiarygodność artykułu 5, może osiągnąć swój strategiczny cel. Nie chodzi o militarną konfrontację, lecz o polityczne osłabienie i podział Zachodu.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Chiara Schlenz

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl