Home International Jechali 270 km na godz. Zginął przypadkowy kierowca. Wiadomo, kim są podejrzani...

Jechali 270 km na godz. Zginął przypadkowy kierowca. Wiadomo, kim są podejrzani z BMW

0
1

Przed sądem Adrian K. mówił, że nie pamięta, z jaką prędkością jechał. Zdaniem śledczych była to zawrotna wartość – 270 km na godz. Kierowca BMW, jak i jego pasażer, usłyszeli zarzuty doprowadzenia do śmiertelnego wypadku na S10. Jak podała szczecińska prokuratura, “działali wspólnie i w porozumieniu”.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Śmiertelny wypadek pod Stargardem. Jechali 270 km na godz.

Tragedia rozegrała się we wtorek, 6 października, w pobliżu miejscowości Kobylanki na S10 pod Stargardem. Kierowca BMW wjechał w jadącą przed nim Toyotę. Siła uderzenia była tak duża, że kierujący Toyotą, pomimo zapiętych pasów, został wyrzucony z samochodu. Zginął na miejscu. Ofiarą śmiertelną okazał się pan Andrzej (†67 l.), ratownik medyczny. Tego tragicznego dnia wracał z żoną od lekarza. Kobieta została poważnie ranna.

Siedzący za kierownicą BMW Adrian K. i towarzyszący mu Marcin P. uciekli z miejsca zdarzenia. Jechali ok. 270 km na godz. Kluczowym materiałem jest nagranie wykonane tuż przed tragedią. Jego autorem jest pasażer BMW, który uchwycił nie tylko przerażającą wartość prędkości, ale też zachęcał kierowcę do jeszcze szybszej jazdy.

Adrian K. i Marcin P. z zarzutami. Przeszłość podejrzanych

Śledczy zarzucili mieszkańcom powiatu stargardzkiego spowodowanie śmiertelnego wypadku, rażące złamanie przepisów ruchu drogowego i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Obaj zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Grozi im do 20 lat więzienia.

Portal o2.pl ustalił tożsamość kierowcy i pasażera BMW. Z relacji serwisu wynika, że Marcin P. to znany w regionie deweloper i właściciel firmy budowlanej z Maszewa pod Stargardem. Wielokrotnie wygrywał przetargi dotyczące remontów w samorządach.

45-latek, jak podał portal o2.pl, ma nie poczuwać się do winy za wypadek. “Stwierdził, że był tylko pasażerem i nie miał wpływu na jazdę kolegi. Nie przyznaje się do winy” – czytamy w serwisie. Marcin P. był w przeszłości karany za kierowanie gróźb karalnych wobec współpracowników.

Z kolei Adrian K. ma być lokalnym sportowcem, trenerem personalnym. 43-latek nie miał wcześniej problemów z prawem. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Również, jak przekazało o2.pl, nie przyznał się do winy.

(Źródło: Fakt.pl, o2.pl)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl