“Jestem spakowany, niektóre ubrania zostawiam w pralni i wychodzę na autobus” — tak brzmiała ostatnia wiadomość, jaką Bruno Muschalik, 24-letni absolwent ekonomii z Zabrza, wysłał do swojej dziewczyny. Był 8 sierpnia 2015 r. Bruno od ponad tygodnia samotnie zwiedzał Indie. To miała być podróż jego życia. Do dziś nie wrócił z niej do domu i nie wiadomo, co się z nim stało.
Wycieczka do Indii to miała być podróż jego życia. Od zaginięcia Bruno Muschalika mija 11 lat
Bruno właśnie skończył studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wkrótce miał zacząć pracę w krakowskim oddziale dużej międzynarodowej firmy. Planował przeprowadzkę. Symbolicznym zamknięciem studenckiego etapu jego życia i otwarciem nowego rozdziału miała być podróż do Indii. To było też jego wielkie marzenie.
Bruno wyleciał do Indii 30 lipca 2015 r. Początkowo miał jechać ze znajomymi. Gdy znajomi zrezygnowali, jego tata proponował, że wybierze się w tę podróż razem z nim. Finalnie jednak Bruno wyruszył samotnie.
Był przekonany, że sobie poradzi — był wysportowany, dobrze znał angielski i niemiecki. Bliscy opisywali go jako rozsądnego i odpowiedzialnego młodego człowieka.
Gdy Bruno dotarł do Indii, regularnie kontaktował się z rodzicami, dziewczyną i znajomymi. Przysyłał wiadomości i zdjęcia. Był zachwycony. Zwiedził New Delhi, Srinagar i Jammu. Następnym punktem miały być Manikaran i Dolina Parvati.
W ostatniej wiadomości wysłanej bliskim 8 sierpnia 2015 r. Bruno pisał, że spakował część rzeczy i idzie na autobus. Wybierał się do Doliny Parvati i miał odezwać się następnego dnia. Żadna wiadomość jednak nie nadeszła. Początkowo bliscy próbowali tłumaczyć sobie, że Bruno nie ma zasięgu i wkrótce z pewnością się odezwie. Cisza jednak się przedłużała.
Gdy Bruno nie wrócił do Polski, jego tato wyruszył na poszukiwania. Ślad urywa się w Dolinie Parvati
Bruno miał wykupiony bilet na lot powrotny 23 sierpnia 2015 r. Nie pojawił się jednak na lotnisku. Jego ojciec poleciał wtedy wraz z przyjacielem do Indii, by go odnaleźć. Poruszył dosłownie niebo i ziemię. Zaangażował ambasadę, polskie i lokalne służby, prywatnych detektywów i wolontariuszy.
Rozwieszano plakaty, rozdawano tysiące ulotek w wielu językach, sprawdzano każdy sygnał i każdą informację od świadków.
Jak udało się ustalić bliskim, Bruno 7 sierpnia 2015 r. dotarł do miejscowości Manali u stóp Himalajów i spędził noc w hostelu Manalsu Guest House. Następnego dnia rano miał pojechać na wycieczkę do Doliny Parvati.
Część rzeczy zostawił w hostelu — zamierzał wrócić po nie po kilku dniach. Nigdy tak się jednak nie stało. Ostatni raz, gdy widziano 24-latka, wysiadał z autobusu i zmierzał w kierunku doliny.
To miejsce jest jednym z najbardziej znanych trekkingowych regionów północnych Indii i od lat przyciąga podróżników z całego świata. Zachwyca wysokimi himalajskimi szczytami, gorącymi źródłami i dziką przyrodą. Wiele osób szuka tam oświecenia lub chce sprawdzić się w terenie. Idylliczne miejsce skrywa jednak mroczną tajemnicę.
“Dolina Śmierci”. To miejsce od lat budzi niepokój
Dolinę Parvati nazywana jest często przez media “Doliną Śmierci”, “Doliną Duchów” lub “Doliną Cieni”. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zaginęło tam wielu turystów, m.in. z Australii, Wielkiej Brytanii, Kanady, Szwajcarii i Izraela.
Pierwsze przypadki odnotowano w latach 90., a pod koniec dekady liczba tych tajemniczych zniknięć zaczęła przykuwać międzynarodową uwagę. Co najbardziej niepokojące, po wielu z zaginionych turystów nie pozostał choćby najmniejszy ślad. I doświadczenie podróżników zdaje się tu nie mieć większego znaczenia.
Rok po zaginięciu Bruno Muschalika w Dolinie Parvati zniknął doświadczony amerykański backpacker Justin Alexander Shelter. Był starannie przygotowany do wyprawy, a swoją podróż relacjonował w mediach społecznościowych. Ostatnie zdjęcie opublikował 3 września 2016 r. Potem przepadł bez śladu i do dziś nie wiadomo, co się z nim stało.
11 lat ciszy. Co mogło się wydarzyć w Dolinie Parvati?
Od zaginięcia Bruna Muschalika mija właśnie 11 lat. Jego ojciec przez lata wielokrotnie wracał do Indii, szukając odpowiedzi, co mogło stać się z jego synem. Jak sam przyznawał, przeznaczył na poszukiwania ogromne środki finansowe. Nigdy się jednak nie poddał.
Na temat tego, co mogło wydarzyć się w Dolinie Parvati, przez lata pojawiały się różne hipotezy. Jedna mówiła o nieszczęśliwym wypadku. W tym czasie w Indiach była bowiem pora monsunowa, w górach doszło do osunięć ziemi, a przepływająca przez dolinę rzeka Parvati słynie z wyjątkowo silnego nurtu. Mieszkańcy od lat ostrzegają, że jest niezwykle niebezpieczna.
Inna teoria sugerowała, że Bruno mógł paść ofiarą przestępstwa — w regionie zdarzały się bowiem przypadki napadów i aktów przemocy wobec turystów. W przeszłości dochodziło tam także do zabójstw i rozbojów.
Początkowo było także kilka sygnałów o tym, że widziano Bruna, po dniu jego zaginięcia, ale żadnej z informacji nie udało się jednak jednoznacznie potwierdzić i nie przyniosły one przełomu. Do dziś nie udało się też znaleźć żadnego materialnego śladu, który pozwoliłby wyjaśnić, co wydarzyło się w sierpniu 2015 r. w Dolinie Parvati.
(Źródło: Fakt.pl, Onet.pl, o2.pl)
/6
Poszukiwany BRUNO Muschalik GOT LOST / Facebook
Bruno Muschalik wybrał się w podróż do Indii. 8 sierpnia 2015 r. miał wybrać się do Doliny Parvati. Tam ślad po nim zaginął.
/6
Od zaginięcia Bruno Muschalika mija już 11 lat.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





