Katastrofa kolejowa w Garbatce. Znamy wyniki sekcji zwłok kierowcy tira

0
4

W miniony poniedziałek, 25 maja media obiegła ponura wiadomość o katastrofie kolejowej, do której doszło na przejeździe we wsi Grabatka.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Siła zderzenia pociągu z samochodem ciężarowym z naczepą byłą tak wielka, że tabor w konsekwencji wykoleił się. Wewnątrz, poza maszynistą, przebywało wtedy 16 pasażerów i pracowników drużyny konduktorskiej. Z kolei samochód, przepołowiony na pół, stanął w płomieniach. Jego kierowca, 40-letni mężczyzna, zginął na miejscu. To jedyna ofiara śmiertelna tego zdarzenia.

Tragiczna śmierć Polki w Słowackim Raju. Odłączyła się od grupy

Katastrofa kolejowa w Garbatce. Kierowca tira nie żyje

W sieci szybko zaczęło roić się od hipotez, dotyczących bezpośredniej przyczyny wypadku i tego, jak zginął 40-latek. Jedna z głównych mówiła o tym, że mężczyzna zginął nie w momencie zderzenia z lokomotywą, a dopiero po uderzeniu w ścianę oddalonego o około 70 metrów budynku. Sugerować to miały ślady krwi oraz parawan, zostawiony przy wspomnianej ścianie. “Fakt” zdecydował się zweryfikować te doniesienia. Jedna z hipotez okazała się prawdziwa — kierowca nie miał zapiętych pasów.

Wyniki sekcji zwłok, które zleciła prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa w Obornikach, mówią jednoznacznie, że bezpośrednią przyczyną śmierci 40-latka było przerwanie rdzenia kręgowego.

— Wiemy, że kierowca nie miał zapiętych pasów. Siła uderzenia pociągu, która dostała się do kabiny ciężarówki, była tak wielka, że niemal od razu doszło do przerwania rdzenia kręgowego i śmierci. Ciało 40-latka następnie wypadło przez przednią szybę i bezwładnie poleciało około 70-80 metrów dalej — informuje “Fakt” prok. Katarzyna Sill-Szułczyńska. Zwłoki następnie wylądowały w pobliżu ściany budynku. To stąd wzięła się błędna hipoteza o śmierci poprzez uderzenie o mur.

Śledczy pobrali również krew zmarłego 40-latka do badań toksykologicznych, które dadzą odpowiedź na to, czy mężczyzna był trzeźwy oraz czy zażywał substancje psychoaktywne na chwilę przed wypadkiem. Bezpośrednio po zderzeniu sprawdzono również maszynistę, który był trzeźwy.

Chwile grozy w Krakowie. Radiowóz runął na tory kolejowe

Śledczy przesłuchali świadków. Kierowca miał wjechać pod pociąg

Prokuratura przesłuchała również świadków. Z zeznań, jakie złożył maszynista, wynika, że 40-latek kierujący tirem zbliżając się do przejazdu miał zatrzymać się przez znakiem STOP — należy dodać, że przejazd nie posiada szlabanów. Chwilę potem, ciężarówka miała ruszyć, wprost pod koła pociągu.

Nie wiadomo dlaczego 40-latek zdecydował się na taki manewr. Jak ustalił nieoficjalnie “Fakt”, wśród śledczych pojawiają się hipotezy o rutynie lub braku uważności.

— Dlaczego kierowca wjechał pod pociąg, wie tylko on. Tajemnicę zabrał do grobu — mówi nam jeden z śledczych.

Prokuratura czeka również na ekspertyzę biegłego z zakresu stanu technicznego pojazdu. Być może jej wyniki pozwolą odpowiedzieć, dlaczego samochód najpierw się zatrzymał, a potem ruszył.

Toyota z młodymi ludźmi wypadła z drogi. Nie żyje 24-latek

/4

P.F.Matysiak / newspix.pl

Siła uderzenia była tak wielka, że pociąg wykoleił się.

/4

P.F.Matysiak / newspix.pl

Ciało kierowcy tira znaleziono przy ścianie budynku.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl