Krzysztof D. stał się postrachem miejscowości, w której jeszcze niedawno żyło się tak spokojnie. Dziś dzieci boją się wychodzić na podwórko, a dorośli zamykają się na cztery spusty. — Zastrasza mieszkańców, wyzywa, gania po wiosce z nożami i kijami. Potrafi nawet zaatakować dzieci — opowiada sołtys. — To niewiarygodne, że w dzisiejszych czasach nikt nie może sobie z nim poradzić — dodaje.
Nie pomagają interwencje policji, których — jak obliczył sołtys — było już kilkadziesiąt. Funkcjonariusze przyjeżdżają nawet kilka razy dziennie, ale to nie wystarcza, by powstrzymać agresywnego sąsiada.
Drzonowo żyje w strachu. Ludzie boją się wypowiadać pod nazwiskiem
Najwięcej cierpią sąsiedzi mieszkający w tym samym bloku co Krzysztof D. — On nie daje nam spać. W nocy hałasuje, niedawno o godz. 3:00 smażył placki ziemniaczane i tak je przypalił, że cała klatka schodowa była pełna dymu. Strażacy szukali źródła po całym bloku, wchodząc do każdego mieszkania — wspominają lokatorzy. Wszyscy wypowiadają się wyłącznie anonimowo, bo nikt nie chce się dodatkowo narazić mężczyźnie.
Krzysztof D. w napadach szału rzuca z okna butelkami i słoikami w przechodniów. Dzieci boją się bawić na dworze. — Najgorsze jest to, że on może kogoś zabić albo doprowadzić do kalectwa — mówi wyraźnie zaniepokojony sołtys miejscowości.
Policja bezradna w Drzonowie. Sąd nie zgadza się na areszt
Policja potwierdza: od początku roku interweniowała wobec Krzysztofa D. już kilkadziesiąt razy, z czego dziewięć razy w jego miejscu zamieszkania. — Większość zgłoszeń dotyczyła zakłócania porządku publicznego. W przypadkach przestępstw prowadzone były postępowania — informuje mł. asp. Pamela Kiljan z kołobrzeskiej policji.
Niedawno Krzysztof D. został zatrzymany. Postawiono mu zarzuty gróźb karalnych i zniszczenia mienia, a policja skierowała do prokuratury wniosek o tymczasowy areszt. Prokuratura się zgodziła, lecz sąd nie przychylił się do wniosku. Krzysztof D. wrócił do domu i… wszystko zaczęło się od nowa.
“On potrzebuje leczenia, a nie więzienia”
Mieszkańcy Drzonowa nie kryją rozgoryczenia. — My nie chcemy go wsadzić do więzienia, tylko żeby ktoś zaczął go leczyć. To moim zdaniem człowiek chory psychicznie, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie gania z nożem za dziećmi i nie rozwala samochodów pałką — podkreśla sołtys.
Ludzie czują się bezradni. — Po tylu interwencjach i próbach rozwiązania problemu nic się nie zmieniło. Boimy się, że dopiero po tragedii ktoś podejmie decyzję — dodaje sołtys Wróbel. — Najgorsze to jest to, że on może dzieciaka albo dorosłego zabić lub doprowadzić do kalectwa. Obawiam się również o naszych młodych mieszkańców, którzy mogą tego nerwowo nie wytrzymać, boję się linczu — mówi Zbigniew Wróbel.
Wyhodował najszybszego gołębia na świecie
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
Mieszkańcy Drzonowa od paru lat muszą się zmagać ze swoim agresywnym sąsiadem.
/6
Gryń Przemysław / newspix.pl
Pomimo próśb ze strony mieszkańców służby nie okiełznały agresywnego mężczyzny.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



