Home International Klikają, oglądają, naśladują. Zdradza, co czeka 15-latka, który zabił woźną. Wspomina o...

Klikają, oglądają, naśladują. Zdradza, co czeka 15-latka, który zabił woźną. Wspomina o wielkiej pustce

0
1

“Fakt”: Jakie konsekwencje mogą grozić 15-latkowi za śmiertelne ugodzenie nożem woźnej?

— W świetle obowiązujących przepisów nieletni może odpowiadać jak osoba dorosła. Sąd rodzinny zastosował już środek zapobiegawczy w postaci umieszczenia go w schronisku dla nieletnich. Dalszy przebieg postępowania będzie zależał od zgromadzonego materiału dowodowego oraz kwalifikacji prawnej czynu. Sąd zdecyduje, czy 15-latek będzie odpowiadał przed sądem rodzinnym, czy przed sądem karnym na zasadach przewidzianych dla dorosłych. Ustawodawca dopuszcza taką możliwość m.in. w przypadku najpoważniejszych przestępstw, w tym zabójstwa. Na obecnym etapie trudno przesądzać, jaką kwalifikację przyjmie sąd, jednak w tym przypadku istnieją przesłanki, aby nieletni odpowiadał jak osoba dorosła i poniósł odpowiedzialność karną.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak wygląda życie tego nastolatka w schronisku?

Umieszczony w schronisku dla nieletnich trafia zawsze do izby adaptacyjnej na okres nie dłuższy niż dwa tygodnie, gdzie przebywa sam i ma jedynie kontakt z kadrą placówki. W związku z koniecznością realizacji obowiązku szkolnego od razu włączany jest do procesu edukacyjnego, najpierw w trybie indywidualnym, a po wyjściu z izby adaptacyjnej, wraz z innymi wychowankami uczęszcza na zajęcia szkolne zorganizowane w placówce. Placówki zamknięte, takie jak zakład poprawczy, schronisko dla nieletnich czy okręgowy ośrodek wychowawczy, mają własny system szkolnictwa. Podopieczni tych placówek uczą się w obrębie murów zakładu. Po wyjściu z izby adaptacyjnej nieletni, również ci, którzy dopuścili się zabójstwa, nie podlegają żadnej selekcji i przebywają w grupie swoich rówieśników, którzy popełniali różne przestępstwa, mniejsze bądź większe. W ciągu dnia uczą się w podziale na poszczególne klasy, a po zajęciach szkolnych przechodzą do internatu, gdzie spędzają resztę doby w warunkach placówki zamkniętej.

Czy powinniśmy obawiać się podobnych zdarzeń? Niemal dzień po dniu pojawiały się informacje o kolejnych atakach z użyciem noża.

— Moim zdaniem mieliśmy do czynienia z klasycznym zjawiskiem paniki moralnej. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się nieprawdziwe informacje sugerujące istnienie skoordynowanej, zaplanowanej akcji, czemu ostatecznie zaprzeczyły służby badające tę sprawę. W naturalny sposób wzrosło poczucie zagrożenia wśród rodziców i uczniów. Zdarzało się, że rodzice nie posyłali dzieci do szkoły, a same dzieci obawiały się uczestnictwa w zajęciach. Atmosferę niepokoju dodatkowo podsycały informacje rozpowszechniane w internecie i nieformalnych kanałach komunikacji.

Co zatem mogło być przyczyną tych zdarzeń? Dlaczego pojawiali się kolejni sprawcy, skoro nie działała żadna zorganizowana grupa?

— To złożony problem, ale wyraźnie widać kryzys kondycji psychospołecznej części młodych ludzi. Osoby dopuszczające się takich czynów często wcześniej mierzą się z problemami w domu, szkole czy relacjach rówieśniczych. Nagłośnione informacje o atakach mogły działać jak impuls uruchamiający agresję, która już wcześniej narastała. Rodzi się również pytanie o kondycję moralną młodego pokolenia i o skuteczność mechanizmów, które powinny powstrzymywać przed stosowaniem skrajnej przemocy.

Gdzie, pana zdaniem, należy szukać źródeł tego problemu?

— W mojej ocenie osłabieniu uległa rola wychowania moralnego i etycznego. Ze szkół niemal wyeliminowaliśmy etykę i religię. Gdzie w takim razie ma się toczyć dyskurs dotyczący najważniejszych wartości? W domach często panuje duchowa pustka i materializm. Państwo spycha na margines fundamentalne pytania. Szkoły koncentrują się na ocenach i rankingach. Etyka i religia zostały zepchnięte na ostatnie miejsce w planie lekcji, dlatego uczęszcza na nie jedynie garstka młodzieży. Skąd w takim razie młody człowiek ma czerpać wiedzę, co jest dobre, a co złe? Coraz rzadziej prowadzimy pogłębioną debatę o podstawowych wartościach i odpowiedzialności za drugiego człowieka. W zasadzie w naszym kraju nie kręci się już filmów, które na poważnie podejmowałyby problematykę moralną, jak robił to w przeszłości choćby Krzysztof Kieślowski.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jednocześnie ogromny wpływ na proces socjalizacji młodych ludzi ma dziś internet. To tam często młodzi ludzie zdobywają jedyną wiedzę o świecie, poznają wzorce zachowań i znajdują swoje autorytety. Problem polega na tym, że obok wartościowych treści w internecie funkcjonuje olbrzymia ilość materiałów promujących przemoc, wulgarność czy zachowania patologiczne. Młody człowiek nasiąka środowiskiem, w którym funkcjonuje. Jeśli znaczną część czasu spędza w przestrzeni pełnej negatywnych wzorców, istnieje ryzyko, że staną się one elementem jego sposobu postrzegania świata. Kiedy pojawia się trudny kryzys psychiczny, przemoc w domu czy doświadczenie niesprawiedliwości, wówczas instruktaż z internetu, zachęta lub pokusa stają się mechanizmem spustowym pozwalającym rozładować nagromadzone napięcie. Osoba, w której “zainstalowano” filtr moralny w procesie wychowania i socjalizacji, nie sięga w sytuacji kryzysowej po nóż, bo dostrzega naganność takiego zachowania. O takiej osobie powiemy, że ma samokontrolę.

Wracam do pytania: kto dziś odpowiada za przekaz etyczny? Szkoła się wycofuje, dom rodzinny pozostaje neutralny, a rzeczywistość nie znosi próżni. Zamiast etyki na kanałach patostreamingowych dzieci uczą się przekraczać wszelkie granice w zachowaniu się wobec innych ludzi.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl