Do tragedii doszło 23 kwietnia. Edyta K., mieszkanka Mokrego, wyszła rano do lasu razem ze swoim 27-letnim synem Dawidem. Szukali poroża jelenia. Około godz. 8 ruszyli w głąb lasu. W pewnym momencie rozdzielili się.
Około godz. 10.30 kobieta zadzwoniła do syna. W trakcie rozmowy nagle zaczęła krzyczeć, że widzi niedźwiedzia. Po chwili połączenie zostało przerwane.
Mężczyzna natychmiast ruszył jej szukać. Po kilkunastu minutach znalazł matkę. Miała rozległe obrażenia głowy i ciała. Wezwał pomoc, ale na ratunek było już za późno.
“To była dobra, pogodna kobieta”
Pani Edyta była drobną, szczupłą kobietą. W Mokrem niemal każdy ją znał.
— To była bardzo dobra kobieta, taka zaradna. Nigdy nie wyciągała ręki po pomoc, sama chciała zarobić — opowiada pani Krystyna Sawczyszyn, sąsiadka, emerytowana pielęgniarka środowiskowa.
Edyta pomagała rodzinie. Opiekowała się sześciorgiem wnucząt, gdy ich rodzice pracowali. Dorabiała, zbierając grzyby i poroże.
— Jeszcze dwa dni temu z nią rozmawiałam. Pytałam, czy się nie boi chodzić do lasu. Mówiła, że jest ostrożna, że robi hałas, rozmawia przez telefon — wspomina sąsiadka.
Chwilę później dodaje cicho: — Synowa mówiła, że w tej ostatniej rozmowie zdążyła jeszcze krzyknąć: “niedźwiedź mnie atakuje…”.
“Strach wyjść nawet na spacer”
Tragedia zmieniła codzienność mieszkańców.
— Strach wyjść z domu, strach iść na spacer — przyznaje pani Krystyna. — Ja kiedyś chodziłam na cmentarz pieszo. Teraz podjeżdżam autem, bo się boję.
Dodaje, że niedźwiedzie widywała już wcześniej. — Widziałam, jak szły za torami. Ale nigdy tak blisko domów jak teraz.
Mimo wszystko nie próbuje wszystkiego sprowadzać do jednego wniosku: — To dzikie zwierzęta. Mają swoje rewiry. Może za blisko podeszła… nie wiem, jak człowiek by się zachował w takiej sytuacji.
“Kiedyś był spokój. Teraz to norma”
O tym, jak zmieniło się życie w lesie, opowiada pan Piotr, który przez lata pracował jako pilarz.
— Kiedyś chodziło się bez żadnych obaw. Był spokój. Teraz natknąć się na niedźwiedzia to nie problem — mówi.
Sam miał wiele niebezpiecznych spotkań.
— Raz kolega krzyczy: “niedźwiedź!”. Myślałem, że żartuje. Odwracam się, a za mną stoi dwumetrowy kolos na dwóch łapach. Zupełnie się nie bał. Miałem w rękach piłę motorową, to mnie chyba uratowało.
Innym razem zobaczył dwa młode niedźwiedzie na drzewie: — Jak małpy. A obok z krzaków wyszła niedźwiedzica. Jest strach…
“Przychodzą pod domy. Każdy ma takie nagrania”
Właściciel lokalnego sklepu nie ma wątpliwości: sytuacja się zmieniła.
— To już nie jest ciekawostka przyrodnicza. One przychodzą pod domy — mówi, pokazując nagrania w telefonie.
Na jednym z nich niedźwiedź spokojnie zjada orzechy. — Tylko chrupało jak chipsy. Ogromny był.
Jak dodaje: — Każdy tutaj ma takie nagrania. Kiedyś robiło to wrażenie. Teraz już nie.
Rodzina w żałobie. “Jest dużo żalu i gniewu”
Bliscy ofiary nie kryją emocji. Spotkany przy remizie starszy syn nie chce rozmawiać z mediami. Jak mówią mieszkańcy, jest pełen żalu i złości.
Rodzina przygotowuje się teraz do pogrzebu. Pani Edyta miała dwoje synów i córkę, która mieszka w Anglii. Przez lata była filarem domu.
— Ona to wszystko trzymała w ryzach — mówi pani Krystyna. — Nie wiem, co teraz będzie…
“Ludzie się boją. I nie wiedzą, co dalej”
Po tragedii zamknięto szlaban na drodze prowadzącej w głąb lasu. Wójt gminy zaapelował, by unikać terenów leśnych.
Mieszkańcy mówią jednak wprost: — Ostrzeżenia już nic nie zmienią. Ludzie po prostu się boją.
Dodają też, że problem narastał od dawna.
— Niedźwiedzi jest coraz więcej. To było kwestią czasu — słychać we wsi.
Prokuratura prowadzi śledztwo
W sprawie tragedii prowadzone jest śledztwo. Sekcja zwłok ma dokładnie wyjaśnić przyczyny śmierci kobiety.
To jeden z bardzo rzadkich przypadków śmiertelnego ataku niedźwiedzia w Polsce. Ostatni miał miejsce 12 lat temu w Olszanicy, także na Podkarpaciu.
Dla mieszkańców Mokrego to jednak nie statystyka.
— Teraz każdy się zastanowi, zanim wejdzie do lasu — mówią. I nie wiedzą, jak długo ten strach zostanie.
“Sytuacja zaskoczenia”. GDOŚ zabrał głos po śmiertelnym ataku niedźwiedzia
“Straszny krzyk”. Tak wyglądały ostatnie chwile zabitej przez niedźwiedzia kobiety
/14
Laska-Media
Sąsiadka wspomina panią Edytę. Podobnie jak inni mieszkańcy, mówi o narastającym strachu przed niedźwiedziami.
/14
Laska-Media
Droga prowadząca w stronę lasu w okolicach Płonnej.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





