Home International Kulisy zemsty byłego dyrektora szkoły. W tle romans jego byłej żony

Kulisy zemsty byłego dyrektora szkoły. W tle romans jego byłej żony

0
1

Dzisiaj Dariusz M. nie jest już dyrektorem szkoły, do niedawna jeszcze pracował w świetlicy szkolnej, ale i z tą posadą musiał się pożegnać. Podczas ogłaszania wyroku w piątek nie było go na sali sądowej. Nie było też pozostałych skazanych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dyrektor szkoły z Zawiercia odkrył zdradę. Podsłuchy i śledzenie niewiernej żony

Proces Dariusza M. toczył się przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu od 2024 r., choć bulwersująca historia miała swój początek osiem lat temu. Andrzej K. (48 l.), pracownik jednej ze spółek skarbu państwa, poznał wówczas panią Anetę,swoją późniejszą drugą żonę, która wówczas była związana z Dariuszem M.

Po roku spotkań kobieta była zdecydowana się rozwieść. Andrzej i Aneta wzięli ślub we wrześniu 2019 r. Zanim do tego doszło, przyszli małżonkowie przeszli przez piekło. Dariusz M. śledził kochanków. Zakupił lokalizatory GPS, wrzucał żonie podsłuchy do torebek, montował je w samochodzie. Desperat groził, że się zabije, gdy żona odejdzie od niego. Zostawił nawet list pożegnalny. Gdy i to nie podziałało na jego żonę, zdecydował się wynająć bandytów, którym zlecił podpalenie samochodów i ciężkie pobicie konkurenta. Pierwsze podpalenie pojazdu pana Andrzeja miało miejsce w 2018 r., ale policjanci nie ujęli wówczas sprawcy. Do kolejnego podpalenia auta doszło w 2019 r. Poparzony podpalacz wpadł w ręce będzińskich policjantów kilka godzin później, gdy szukał pomocy u lekarza. Dwaj sprawcy tego przestępstwa zostali skazani w innym procesie. Jednak zasłaniali się niepamięcią i nie potrafili wskazać, kto zlecił im podpalenie auta Andrzeja K.

Sąd w Sosnowcu. Nauczyciel na ławie oskarżonych z kryminalistami

Przez lata prokuratury umarzały śledztwa, bowiem nie udawało się im ująć domniemanych sprawców. Dopiero w 2024 r. śledczym udało się sporządzić akt oskarżenia. Na ławie oskarżonych obok szanowanego dyrektora szkoły zasiadło czterech mężczyzn z kryminalną przeszłością. Dwaj z nich przed prokuraturą zdecydowali się ujawnić kulisy współpracy ze zleceniodawcą i obciążyć go za cenę ratowania własnych głów. — Ich relacje były spójne, nie wycofywali się na każdym etapie postępowania — mówiła sędzia Ewelina Pałgan-Witek podczas odczytywania wyroku w sosnowieckim sądzie.

Wyrok. Skruszeni przestępcy ujawniają kulisy zlecenia

Dariusz M. odpowiadał przed sądem za zlecenie pobicia kochanka żony. Oskarżony twierdził, że chciał tylko postraszyć konkurenta, porozmawiać z nim, żeby zrezygnował z relacji z jego żoną. W rozmowie z “Faktem” mówił przed rokiem, że pokrzywdzony pomawiał go. Groził nawet wytoczeniem mu procesu o zniesławienie. Gdy grunt zaczął się mu palić pod nogami, Dariusz M. robił wszystko, by przedłużyć trwający proces i uniknąć kary.

Ostatecznie wyrok zapadł 25 września br. Sąd wymierzył Dariuszowi M. łącznie 3 lata i 3 miesiące więzienia oraz pięć tys. zł zadośćuczynienia. Ustalił, że były dyrektor szkoły zlecił pobicie Andrzeja K. tak, aby przez wiele miesięcy nie wychodził ze szpitala. Zapłacił za to 10 tys. zł. Wynajęci czterej sprawcy nie wywiązali się ze zlecenia i “tylko” upozorowali pobicie K.

Oskarżeni, z wyjątkiem byłego dyrektora szkoły, byli kilkakrotnie karani za inne przestępstwa. Dwaj z nich w zamian za współpracę z prokuraturą otrzymali nadzwyczajne złagodzenie kary w procesie Dariusza M. Dostali po 1,6 r. więzienia w zawieszeniu na okres próby na siedem i osiem lat. Ponadto mają w ciągu roku dokonać imiennych przeprosin pokrzywdzonego. Pozostałych kryminalistów skazano na okres trzech oraz czterech i pół roku pozbawienia wolności.

Andrzej K. wnosił o 20 tys. zł zadośćuczynienia od Dariusza M. w procesie karnym. Sąd obniżył je do 5 tys. zł, uznając, że poszkodowany doznał jedynie krzywdy psychicznej, a nie urazu fizycznego. — Zadośćuczynienie nie było najistotniejszą kwestią dla pokrzywdzonego — mówi “Faktowi” adwokat Dariusz Kawalec, pełnomocnik Andrzeja K. — Chodziło o sprawiedliwe potraktowanie przez sąd oskarżonego i w mojej ocenie do tego doszło — stwierdza prawnik.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

Zobaczył przed blokiem męża swej ukochanej. Potem doszło do tragedii

Z mężem i kochankiem zamordowała dziadka. Angelika N. i jej świta skazani

/4

Policja śląska, Dawid Markysz / Edytor

Dariusz M. został skazany nieprawomocnie na trzy lata i trzy miesiące więzienia.

/4

Dawid Markysz / Edytor

Dariusz M. twierdził, że chciał zmusić partnera żony do szczerej, męskiej rozmowy.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl