Ludzie w mieście z niepokojem komentują powrót “Łomiarza”. Boją się wychodzić wieczorem z domu, bo nie wierzą w jego resocjalizację.
Przypomnijmy. Henryk R. siał postrach na ulicach Warszawy na początku lat 90. Atakował, przeważnie wieczorami, młode i starsze kobiety. Wybierał ciemne bramy i zaułki w centrum stolicy. Do napadów dochodziło głównie przy ul. Marszałkowskiej, placu Zbawiciela i Puławskiej. Jego plan działania był bardzo prosty. Podbiegał do swojej ofiary, uderzał ją metalową rurką lub sprężyną w głowę i wyrywał torebkę. Po ataku poszkodowane osoby niewiele pamiętały, więc przez długi czas był problem, aby namierzyć napastnika. Przez półtora roku służby ścigały go pod kryptonimem “Amnezja”. W końcu we wrześniu 1993 r. noga mu się powinęła i… wpadł.
W trakcie czynności śledczy ujawnili co najmniej 29 ofiar. Poszkodowane kobiety miały od 22 do 88 lat. Pięć z nich zmarło. “Łomiarz” z Konstancina trafił do więzienia na 25 lat. Potem sąd obniżył mu karę do 15 lat. Wyrok odsiedział w całości. Nic to jednak nie pomogło. W 2009 roku wyszedł z więzienia i ponownie rzucił się na 45-latkę w Piasecznie. W czasie napadu zabrał jej pieniądze, dokumenty oraz wartościowe rzeczy. Szybko jednak został namierzony i ponownie zatrzymany. Mężczyzna nie tak dawno znów wyszedł z więzienia i jest pod nadzorem elektronicznym. Gdzie teraz przebywa?
“Łomiarz” wyszedł z więzienia. Mieszkańcy Konstancina w strachu
Henryk R. po wyjściu z więzienia dostał elektroniczny dozór i jego aktywność jest przez całą dobę monitorowana przez policję. Czy to wystarczy, aby mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie? Sędzia Grzegorz Gała komentuje sprawę krótko.
— Mamy do czynienia z osobą, która w całości odbyła karę pozbawienia wolności. Kontrola Henryka R. musi się odbyć z poszanowaniem praw osoby, która “w całości rozliczyła się już z wymiarem sprawiedliwości” — podkreśla sędzia.
To nie uspokaja mieszkańców. W mieście emocje sięgają zenitu. Ludzie nie wierzą w jego przemianę i boją się, że znowu zaatakuje. Mieszkanki osiedla, gdzie się wychował, na wieść o tym, że opuścił więzienne mury, przestały wychodzić wieczorami z domu.
— Słyszałam, że wyszedł. Ta wiadomość bardzo mnie zaniepokoiła. Teraz cały czas oglądam się za siebie, czy ktoś nie idzie za mną — tłumaczy pani Sylwia.
— Jak muszę gdzieś wyjść, to idę z psem, bo tylko wtedy czuję się bezpiecznie. Bez niego nigdzie się nie ruszam, tym bardziej teraz, mając świadomość, że taki człowiek jest na wolności — mówi pani Iwona. W sieci mieszkańcy informują też o tym, że “Łomiarz” był widziany w mieście.
— Widziany był już przez kilka osób. Czyli musiał pojawić się w mieście — pisze jeden z mieszkańców.
— Wsiadał do autobusu na Mirkowie — napisała Anita, młoda mieszkanka.
Sąsiedzi zdradzają prawdę o “Łomiarzu”
Henryk R. wychował się w Konstancinie, na osiedlu o unikalnym, historycznym charakterze, które do dziś jest postrzegane jako spokojne. Mieszkał z mamą, siostrą i jej mężem oraz ich dziećmi w czteropokojowym mieszkaniu. Starsi mieszkańcy pamiętają go od najmłodszych lat.
— Normalny chłopak, który niczym szczególnym się nie wyróżniał. Co mu potem odbiło, nie mamy pojęcia — twierdzą ludzie.
Sąsiedzi, którzy przez lata mieszkali z nim w tej samej klatce, przyznają, że w czasie, kiedy dochodziło do tych napadów, nie sądzili, że mieszkają w bloku z bandziorem. Nie wzbudzał on żadnych podejrzeń.
— Jako sąsiad był grzeczny i nikomu tu z nas nie robił na złość. Niewiele mówił, tylko “dzień dobry” i znikał — wspomina kobieta mieszkająca w tej samej klatce.
— Tu nikt nie miał bladego pojęcia, że to on jest tym napastnikiem. Dopiero później dowiedzieliśmy się z mediów. Byliśmy w szoku — wyjaśnia.
Mieszkańcy przyznają, że w jego mieszkaniu czasem było słychać kłótnie, ale trudno powiedzieć, co dokładnie się tam działo — relacjonują lokatorzy.
Dziś w Konstancinie strach powrócił, bo mężczyzna opuścił więzienie. Ludzie boją się, że w każdej chwili mogą go spotkać na swojej drodze.
Dwaj bracia z Żoliborza nie żyją. Sąsiedzi mówią o niepokojącym zapachu
Blaszane ekrany pod oknami. Mieszkańcy Warszawy wściekli na urzędników
Krzysztof A. rzucił się na wójt. Dlaczego zaatakował kobietę, która mu pomogła?
/6
Materiały Redakcyjne
Na spokojnym osiedlu huczy o tym, że “Łomiarz” wyszedł z więzienia.
/6
PAP/CAF-Adam Urbanek
Mężczyzna spędził wiele lat w więzieniu za napady na kobiety i kradzieże.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







