— Ruszaj się, bo zardzewiejesz — to dewiza życiowa pani Oli. Sama jest najlepszym dowodem na to, że ruch potrafi odmienić życie. Sport na poważnie zaczęła uprawiać dopiero po 75. roku życia. Wcześniej pracowała jako… spawacz i pielęgniarka.
Aleksandra Raczyńska — mistrzyni świata i rekordzistka. Sportowe życie zaczęła po siedemdziesiątce
— Takie były czasy. Żadnej roboty się nie bałam — wspomina. Aktywność była obecna w jej życiu od zawsze. Z mężem, którego poznała na szlaku, spędzała czas aktywnie, ale prawdziwa sportowa pasja przyszła dopiero później.
Zaczęło się niewinnie — od nordic walkingu. Szybko jednak okazało się, że to coś więcej niż spacer z kijami.
W 2013 r. w Szklarskiej Porębie zdobyła mistrzostwo świata w nordic walkingu. Potem przyszły kolejne sukcesy: zwycięstwa w Pucharze Świata, dominacja w europejskich zawodach, dziesiątki medali i pucharów.
— Ileż można zdobywać złotych medali w jednej dyscyplinie? — śmieje się Aleksandra Raczyńska.
W listopadzie 2023 r. ukończyła maraton w Atenach jako najstarsza kobieta w stawce. Pokonała dystans 42,195 km w czasie 6:55:57 — ponad godzinę przed limitem. W biegu wystartowało niemal 23 tys. osób.
“Królowa błota” na Runmageddonie
Pani Aleksandra niedawno wystartowała w Runmageddonie w Katowicach.
— Były bardzo trudne warunki. Hałda, kamienie, błoto, ślisko, deszcz lał — opowiada Raczyńska. — Trasa liczyła ok. 3 km, pokonałam to w trzy godziny. Były podbiegi, zbiegi, śliskie zbocza i zadania siłowe — jak bieg z workiem kamieni. Najtrudniejszy odcinek? Czołganie pod siatką, w błocie. Moja głowa prawie do uszu była w mazi — śmieje się pani Aleksandra.
Już 13 czerwca znów stanie na starcie Runmageddonu. Tym razem wystartuje w Łodzi. — Została zaproszona. No jak tu nie skorzystać? Będę dowieziona, odwieziona… ja, królowa błota! — żartuje pani Ola.
Aleksandra Raczyńska zaskakuje: Nie jestem sztuczna
Jej historia brzmi tak nieprawdopodobnie, że niektórzy internauci podejrzewają… że nie jest prawdziwa.
— Pisali, że to sztuczna inteligencja mnie stworzyła. A ja żywa jestem i robię swoje — mówi z uśmiechem. Nie obraża się, raczej zaprasza niedowiarków do sprawdzenia wszystkiego na własne oczy.
Choć lista osiągnięć jest imponująca, pani Ola wciąż ma kolejne cele: skok ze spadochronu, wspinaczka na ściance i wejście na Rysy. — Nie ma kiedy tego wszystkiego zrobić — mówi pół żartem, pół serio.
Na co dzień Aleksandra Raczyńska morsuje, pływa, ćwiczy jogę, prowadzi zajęcia nordic walkingu w Parku Śląskim, działa w ogrodzie działkowym.
Nie ukrywa, że zdrowie trzeba kontrolować. — Od niedawna leczę nadciśnienie, ale nie pozwalam, by to definiowało moje życie. — Dobrze się czuję i robię swoje. W maju skończyłam 88 lat, ale czuję się na siedemdziesiątkę. Radzę wszystkim, aby się ruszać, nie przejmować opinią innych, robić swoje i spełniać marzenia. Jakbym siedziała, to bym skapcaniała — mówi Aleksandra Raczyńska.
Ma prawie 90 lat, półki pełne pucharów i cały czas biega. Byliśmy w jej muzeum [ZDJĘCIA]
90 lat i szpilki? Apetyt na życie można czuć w każdym wieku.
/8
@Aleksandra Raczyńska/Facebook
Aleksandra Raczyńska udowadnia, że wiek to tylko liczba.
/8
@Runmageddon/Facebook
Ma 88 lat i bierze udział w Runmageddonie.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







