Home International Marcelinka urodziła się z wadą. Rodzice pytają, dlaczego lekarze wcześniej jej nie...

Marcelinka urodziła się z wadą. Rodzice pytają, dlaczego lekarze wcześniej jej nie wykryli. “Jak zabawka jest zepsuta, to ją zszywają”

0
2

— Nie chciała ssać piersi i smoczka. Kiedy zachłysnęła się mlekiem, resztki wypływały jej przez nos — relacjonuje w rozmowie z “Faktem” pani Monika, mama Marcelinki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rodzice zgłaszali to lekarzom. Początkowo podejrzewano wadę wrodzoną szczęki. Później, jak twierdzi mama dziewczynki, jedna z lekarek miała uznać, że dziecko jest “leniwe” i dlatego nie chce ssać piersi. Marcelinka była również konsultowana przez neurologopedę, jednak przyczyna problemów z karmieniem nadal pozostawała nieznana.

Diagnoza w szpitalu w Złotoryi była dla rodziców szokiem

Przełom nastąpił 19 września. Tego dnia Marcelinka dostała gorączki i biegunki, dlatego rodzice pojechali z nią do szpitala w Złotoryi. W trakcie badania lekarka rozpoznała u dziewczynki rozszczep podniebienia miękkiego. Dla rodziców była to niespodziewana diagnoza.

— Zadaję sobie pytanie: jak to możliwe, że lekarze w Jeleniej Górze, którzy badali naszą córkę, nie zauważyli tego? — mówi mama Marcelinki. Podkreśla, że jest wdzięczna personelowi szpitala w Złotoryi za ustalenie przyczyny dolegliwości dziecka.

Rodzice mają żal. Drżą o zdrowie córki

Pani Monika relacjonuje, że podczas pobytu z dzieckiem w Złotoryi zadzwoniła do lekarza w Jeleniej Górze. Według jej relacji pielęgniarka miała wówczas powiedzieć: “To pani nie widziała, a ma pani pretensje do lekarza”.

— Zapytałam: “Jak ja miałam zauważyć?”. A ona na to, że na przykład, kiedy dziecko płacze. Odpowiedziałam, że jak córka płacze, to nie zaglądam jej do gardła — opowiada kobieta.

Kolejne zastrzeżenia dotyczą teleporady z lekarką ze Świerzawy. Jak twierdzi mama Marceliny, gdy poinformowała ją o rozpoznaniu i zapytała, dlaczego wada nie została wcześniej wykryta, usłyszała, że skoro rozszczepu nie zauważyli neonatolog, położne ani pediatrzy, ona również mogła go nie rozpoznać.

Według matki lekarka miała też zapewniać, że nie ma powodów do obaw. — Powiedziała mi też, żebym się nie przejmowała, bo jak zabawka jest zepsuta, to ją zszywają, naprawiają i jest git. Marcelinę też zeszyją i będzie jak nowa, i będzie dobrze — opowiada wzburzona “Faktowi”.

Matka dziewczynki nie kryje oburzenia sposobem, w jaki — według jej relacji — została potraktowana podczas rozmowy.

Rodzice Marcelinki zapowiadają skargi

Pani Monika i pan Marcin, rodzice dziewczynki, chcą wyjaśnić, dlaczego rozszczep nie został rozpoznany wcześniej i czy zgłaszane problemy z karmieniem powinny skłonić personel do dodatkowej diagnostyki. Zapowiadają złożenie skargi do dyrekcji szpitala w Jeleniej Górze oraz pisma do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej we Wrocławiu.

— Przecież nasza córka w każdej chwili mogła się udusić — mówi Monika. Rodzice podkreślają, że najważniejsze jest dla nich zdrowie dziewczynki, ale chcą również poznać przyczyny opóźnionej diagnozy.

Rodzice Marcelinki zapowiadają skargi

Reporter “Faktu” wysłał pytania do dyrekcji szpitala 26 września. W odpowiedzi przesłanej 14 października placówka odmówiła udzielenia informacji, powołując się na obowiązek zachowania tajemnicy medycznej.

“Pacjent ma prawo do zachowania w tajemnicy informacji z nim związanych, a osoby wykonujące zawód medyczny są zobowiązane do zachowania tych informacji w poufności” — przekazała dyrekcja, wskazując, że w tej sprawie nie ma podstaw prawnych do odstąpienia od tego obowiązku.

Rodzice Marcelinki nie zamierzają rezygnować z wyjaśnienia sprawy. Chcą ustalić, czy wadę można było wykryć wcześniej i czy ich córka mogła szybciej otrzymać odpowiednią pomoc.

Zobacz też:

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl