Marynarz walczył o życie na pokładzie “Orion Fortune”. Dramatyczna akcja u polskich wybrzeży

0
1

To mogło skończyć się tragicznie. 26-letni marynarz z Mjanmy na środku Bałtyku dostał ostrego ataku wyrostka robaczkowego. Gdyby nie szybka i skuteczna akcja ratowników z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR), mógłby nie przeżyć.

Wszystko rozegrało się w czwartek (13 sierpnia) przed południem. O godzinie 10:25 do Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego wpłynął dramatyczny sygnał z masowca oddalonego o około 50 km od Kołobrzegu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Kapitan statku nie miał wątpliwości — jego załogant był na granicy utraty przytomności i wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Bez chwili zwłoki na pomoc ruszyły służby ratownicze.

Najszybciej do statku Orion Fortune dotarł śmigłowiec. Marynarz trafił do szpitala w Kołobrzegu

— Do akcji zadysponowano śmigłowiec Marynarki Wojennej z Darłowa oraz jednostkę SAR “Szkwał” z Kołobrzegu— relacjonuje Przemysław Soiński z MSPiR w Gdyni.

Liczyła się każda minuta. Ratownicy wiedzieli, że jeśli wyrostek pęknie, młody marynarz może umrzeć. Jako pierwszy do masowca dotarł śmigłowiec. Ratownicy natychmiast podjęli 26-latka, który nie był już w stanie samodzielnie się poruszać. Po dwóch godzinach od rozpoczęcia akcji śmigłowiec wylądował w Kołobrzegu, gdzie czekała na chorego specjalnie przygotowana ekipa. Strażacy zabezpieczyli lądowisko, a ratownicy medyczni błyskawicznie przewieźli marynarza do szpitala.

W wakacje ratownicy SAR mają nawet kilkanaście akcji dziennie na Bałtyku

— Każdego dnia mamy pełne ręce roboty. Tylko w ostatnich trzech dniach śmigłowiec codziennie startował do akcji ratowniczej. W sumie mamy nawet kilkanaście takich interwencji dziennie — przyznaje Przemysław Soiński. — Najwięcej zgłoszeń dotyczy nieodpowiedzialnych turystów, którzy kąpią się na dzikich, niestrzeżonych plażach. Często musimy też ratować surferów, kitesurferów i windsurferów — dodaje.

Okazuje się, że dla ratowników SAR lato to prawdziwy maraton. W każdej chwili mogą dostać sygnał o kolejnym dramacie na wodzie. Niedawno ruszyli na poszukiwania windsurfera z Bydgoszczy, który zaginął w Zatoce Puckiej i do tej pory się nie odnalazł.

Ale to nie koniec wyzwań! Wraz z rozwojem budowy farm wiatrowych na Bałtyku coraz więcej jednostek pływa po morzu, a to oznacza więcej akcji ratunkowych. Kilka dni temu ratownicy musieli ewakuować mężczyznę z zakrzepicą z jednej z jednostek pracujących przy farmie wiatrowej w okolicach Ustki.

39 stopni Celsjusza na kołobrzeskiej plaży

Inwazja Czechów na Kołobrzeg

Turyści zachwyceni sztormem na Bałtyku

/5

Gryń Przemysław / newspix.pl

Na lądujący śmigłowiec SAR, oczekiwali w Kołobrzegu strażacy i karetka pogotowia.

/5

Gryń Przemysław / newspix.pl

Strażacy wraz z obsługą śmigłowca, przenieśli cierpiącego marynarza do karetki.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl