Piotr B. miał przyjść po pieniądze. Gdy ich nie dostał, miał zakatować na śmierć bezbronną staruszkę, a po zbrodni ukryć się u kolegi. — Zaj…. człowieka — miał powiedzieć kompanowi na powitanie.
Do brutalnego zabójstwa doszło 20 sierpnia ub. r. w Dąbrowie Górniczej. Martwą Zuzannę S.-M. (†87 l.) znaleźli dzień później jej krewni. Zaniepokojeni, że nie daje znaku życia, postanowili sprawdzić, co się dzieje. Po otwarciu drzwi do mieszkania dokonali makabrycznego odkrycia.
Pani Zuzanna nie żyła od kilku godzin. Znaleziono ją w kuchni. W szyję miała wbity nóż. Śledczy szybko ustalili podejrzanego. O zbrodnię oskarżono Piotra B., zięcia jednego z synów zmarłej. Po zabójstwie napastnik upozorował włamanie w domu ofiary, rozrzucając rzeczy i sprzęt oraz zostawił uchylone okno. Nie ukradziono ani grosza. Piotr B. miał zamknąć drzwi i pójść do kolegi, choć w domu czekała na niego żona i dwójka dzieci. U kompana miał zdjąć zakrwawione ubranie i zmyć ślady krwi z ciała, a później oddać się libacji alkoholowo-narkotykowej.
Zabójstwo staruszki w Dąbrowie Górniczej. Skala okrucieństwa przeraża
Policja szybko namierzyła podejrzanego Piotra B., bo mężczyzna był już karany za rozboje. Figurował w policyjnych kartotekach. Na nożu znaleziono ślady jego DNA. Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej oskarżyła go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie. Mężczyzna przebywa w areszcie śledczym w Mysłowicach.
— Sprawa ma charakter wyjątkowy. Jest to czyn kwalifikowany jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i jeszcze wyższą społeczną szkodliwością. Ukierunkowany na to, żeby ofierze zadać jak najwięcej bólu i obrażeń. Bardzo często dzieje się to z błahych powodów — mówi adwokat Marcin Duda, pełnomocnik pokrzywdzonych.
— W tym przypadku było 38 ciosów zadanych ofierze i liczne inne obrażenia wykazane przez biegłych sądowych — precyzuje mecenas Duda.
Najbliżsi pani Zuzanny podejrzewają, że powodem zbrodni mogły być pieniądze. Sprawca miał nachodzić seniorkę i żądać od niej pieniędzy. Piotr B. ma dwoje dzieci: 19-letnią córkę i rocznego syna. Miał wmawiać pani Zuzannie, że nie był w więzieniu, ale pracował za granicą. Kobieta wierzyła mu bezgranicznie, a Piotr B. miał to zaufanie wykorzystywać. Przychodził pod pozorem pomocy i prosił o pieniądze. Rzekomo pojawił się u niej 20 sierpnia, w godzinach popołudniowych. Wtedy prawdopodobnie usłyszał, że pieniędzy jednak nie dostanie. To miało go rozwścieczyć, tym bardziej że szykował się do chrztu dziecka i gotówka była mu potrzebna.
Zabójstwo seniorki w Dąbrowie Górniczej. Początek procesu
Piotr B. nie przyznaje się do winy. Wyjaśniał w prokuraturze, że próbował ratować swoją krewną i nie jest jej zabójcą. Miał uciec z mieszkania ze strachu, że znowu trafi do więzienia.
Przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu 3 czerwca miał rozpocząć się proces Piotra B. — Chcemy mu spojrzeć w oczy — mówili zgromadzeni krewni na korytarzu sądowym. Gdy Piotr B. wszedł na salę sądową, hardym wzrokiem spojrzał w ich stronę. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.
Proces odroczony. Rodzina seniorki liczy na sprawiedliwość
— Tego widoku nie zapomnę do końca życia. To jakieś zwyrodnialstwo, nie wyobrażam sobie, w jakim cierpieniu i przerażeniu umierała. Nie zasłużyła sobie na taką śmierć — opowiadał mocno zdenerwowany Stanisław Spich (68 l.), syn tragicznie zmarłej.
Proces Piotra B. nie rozpoczął się z przyczyn proceduralnych. Obrończyni oskarżonego stwierdziła, że nie mogła zapoznać się z aktami sprawy, ponieważ odebrała wezwanie sądowe tydzień przed rozprawą. Sąd wytknął jej, że nie odebrała dwukrotnie wezwań, co adwokatka tłumaczyła nadmiarem obowiązków. Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku obrończyni oskarżonego i zarządził kolejny termin rozprawy na 25 sierpnia. — W pierwszą rocznicę, pięć dni po tragicznej śmierci mamusi, znowu spotkamy się z zabójcą na sali sądowej — mówił ze smutkiem Stanisław Spich.
Powiedział, że do napadu doprowadził ich głód. Ofiara straciła życie za 180 zł. Była szanowaną osobą
Zabił babcię swojej byłej. Wstrząsająca zbrodnia z zemsty w Łodzi
/14
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Piotr B. przebywa w areszcie śledczym w Mysłowicach. Grozi mu dożywocie.
/14
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Piotr B. chce uczestniczyć we wszystkich rozprawach.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







