Miała wykorzystać nieletniego ucznia. Chłopak przerywa milczenie: bardzo mnie skrzywdziła

0
4

O tej bulwersującej sprawie “Fakt” poinformował jako pierwszy w grudniu ubiegłego roku. Wyszła na jaw dopiero po wielu miesiącach milczenia. Jak relacjonuje chłopak, pierwszą osobą, której się zwierzył, był ojciec, jednak przełom nastąpił dopiero później, gdy trafił do szkolnego psychologa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

“Bardzo trudno było mi o tym powiedzieć”

Zły dotyk, którego chłopak miał doświadczyć ze strony nauczycielki, zaczął się pięć lat temu. Dziś nastolatek ma 19 lat i właśnie zdał maturę. Zdecydował się wyjawić, co go spotkało.

— Nie mogłem już dłużej tego tłumić w sobie, było mi ciężko — wspomina. — Mieliśmy w szkole rozmowy z panią psycholog, zaufałem jej i wyznałem, co mnie spotkało.

Jak relacjonuje “Faktowi” mecenas Danuta Knapik, reprezentująca pokrzywdzonego chłopca, po zgłoszeniu do psychologa, mimo wysłuchania relacji ucznia, nie podjęto wymaganych działań.

— Szkoła co prawda deklarowała zgłoszenie sprawy organom ścigania, jednak dopiero po przekazaniu sprawy przez rodziców do naszej kancelarii złożone zostało zawiadomienie do prokuratury — mówi “Faktowi” mec. Knapik. — Sprawa mimo delikatnego charakteru nie nabrała od razu tempa, najpierw powiadomiono Prokuraturę Rejonową w Wadowicach, która przez kilka miesięcy zwlekała z czynnościami i w wyniku złożenia przeze mnie skargi na bezczynność organu sprawę przejęła dopiero Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Śledczy zebrali materiał dowodowy, który pozwolił przedstawić Katarzynie K. bardzo poważne zarzuty: wykorzystania seksualnego małoletniego poniżej 15. roku życia w tzw. trybie ciągłym i z wykorzystaniem stosunku zależności.

Początkowo chłopak nie od razu postrzegał siebie jako ofiarę. — Nie wiedziałem tak w pełni, że to było skrzywdzenie. Wiedziałem, że to było złe, ale nie docierało do mnie, że to mnie spotkało — mówi w rozmowie z “Faktem”.

Relacja, która miała zacząć się od “pomocy”

Jak opowiada, wszystko miał ozacząć się w 2021 r., gdy miał czternaście lat i przechodził trudny okres — borykał się z problemami rówieśniczymi i samotnością.

— Nie miałem wielu znajomych, a w klubie, w którym trenowałem, bardzo dojeżdżali mnie psychicznie. Nie radziłem sobie z tym — mówi.

Wtedy pojawiła się nauczycielka. Jak mówi nasz rozmówca, miała zaproponować “wsparcie” i kontakt poza szkołą.

— Powiedziała mi, że mogę do niej zawsze pisać, jak będę źle się czuł, stwarzała wrażenie belfra-kumpla — wspomina uczeń.

Z czasem relacja zaczęła się pogłębiać. — To trwało do połowy pierwszej klasy liceum — opowiada.

“To nie była żadna przyjaźń”

Według niego kontakt stopniowo miał przekroczyć granice relacji nauczyciel–uczeń. Nauczycielka języka angielskiego miała przedstawiać tę więź jako coś wyjątkowego.

— Mówiła, że to jest przyjaźń ponad miłością, a siebie nazywała ponadprzyjaciółką — relacjonuje nastolatek. Jednocześnie, jak twierdzi chłopak, miało dochodzić z jej strony do manipulacji emocjonalnej. Dopiero po czasie, gdy sprawa została ujawniona, zaczął inaczej patrzeć na całą relację.

— To, co się działo, to nie była żadna przyjaźń — podkreśla nastolatek.

Na dowód swoich traumatycznych przeżyć chłopak pokazuje wiadomości, które wymieniał z nauczycielką. Ona sama miała mu przysyłać także swoje zdjęcia, m.in. w bieliźnie. — Chyba po to, by mnie do siebie przyciągnąć jeszcze bardziej — wyznaje “Faktowi”. W korespondencji, którą zachował, padają mocne słowa:

— Bardzo mnie skrzywdziłaś. Wykorzystałaś młodego chłopaka, który nie miał wtedy za dużo znajomych

— napisał do niej.

W odpowiedzi nauczycielka miała próbować bagatelizować sytuację: — Napisała mi, że zrobiła błąd i przeprasza, że mnie skrzywdziła. Dodała, że nie jest potworem — mówi nasz rozmówca.

Innych treści, ze względu na dobro chłopaka, nie będziemy tutaj przytaczać. Proces dochodzenia do prawdy, kiedy uświadomił sobie, że miał być ofiarą przemocy seksualnej, okazał się dla niego bardzo trudny.

Akt oskarżenia i oczekiwanie na wyrok

Po trwającym wiele miesięcy śledztwie prokuratura zebrała wystarczające dowody, by postawić nauczycielce zarzuty. — Dowody zgromadzone w śledztwie pozwoliły na sformułowanie aktu oskarżenia przeciwko Katarzynie K. — powiedział “Faktowi” prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie. — Postawiono jej zarzut wykorzystania seksualnego małoletniego poniżej 15. roku życia oraz zarzut nadużycia stosunku zależności. Sprawa trafiła już do sądu.

— Trochę lżej mi na duszy — przyznaje chłopak. — Najważniejsze jest dla mnie, aby żadne dziecko nie zostało już skrzywdzone.

Choć od ujawnienia sprawy minął już ponad rok, jej skutki nadal są obecne w życiu nastolatka. — Na początku wszystko mi ją przypominało, czasami mam takie momenty, że widzę jej twarz — opowiada chłopak. — Próbuję nawiązywać normalne relacje z rówieśnikami. Chodzę na terapię i próbuję odbudować swoje życie. Moja rodzina mnie w tym wszystkim bardzo wspiera. Mam nadzieję, że podołam.

Katarzyna K. w grudniu ubiegłego roku rozmawiała z “Faktem”. Wówczas była już zawieszona w pracy z uczniami. Mówiła nam, że to są pomówienia, liczyła, że śledztwo zakończy się dla niej pomyślnie. Niebawem sprawa trafi na wokandę sądową.

Skandal w Małopolsce. Nauczycielka usłyszała poważne zarzuty. “Syn próbuje stanąć na nogi”

Nauczycielka z Wadowic oskarżona o intymną relację z uczniem. Grozi jej do 15 lat więzienia

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl