To miały być zawody jak wszystkie poprzednie. — Wyścig planowo wystartował. Ruszyły wszystkie sektory tak, jak to zwyczajowo bywało na poprzednich wyścigach. Ze swojego sektora wystartował również pan Kazimierz — wspomina w rozmowie z reporterem “Faktu” Grzegorz Wajs, organizator Bike Marathon w podwarszawskich Markach. Nikt nie przypuszczał, że wydarzenie naznaczą aż dwie tragedie.
Zaginięcie i śmierć dwóch kolarzy po wyścigu w Markach. Organizator ujawnia kulisy dramatycznych wydarzeń
Jak wyjaśnia Grzegorz Wajs, zabezpieczenie trasy było standardowe. — Zawsze tak u nas jest, że przejeżdżają dwa quady, które pilotują i quad, który zabezpiecza koniec wyścigu. Na końcu jedzie ratownik — tłumaczy.
Wydawało się, że wszyscy dojechali. Quad przejechał koniec wyścigu i jednoznacznie potwierdził, że na trasie nikogo nie ma
— relacjonuje w rozmowie z reporterem “Faktu” organizator wyścigu.
Sytuacja zmieniła w jednej chwili, gdy organizatorzy otrzymali telefony od rodzin z informacją, że dwie osoby nie dojechały do mety. — Niezwłocznie zaczęliśmy poszukiwania — mówi nam Grzegorz Wajs i dodaje, że nie były one łatwe.
— Ten młody chłopak znajdował się dość daleko, około 200 metrów poza trasą. Kompletnie nie mogliśmy go znaleźć. Dopiero później dostaliśmy pinezkę od rodziny — opisuje nasz rozmówca.
Po otrzymaniu lokalizacji poszukiwania skupiły się we wskazanym rejonie. Gdy odnaleziono 30-latka, ratownicy natychmiast rozpoczęli reanimację, ale mężczyzny nie udało się uratować. Równolegle trwały intensywne poszukiwania drugiego z kolarzy, 71-letniego pana Kazimierza.
W poszukiwaniach brało udział łącznie około 150 osób, w tym policjanci, druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej, żołnierze, organizatorzy i wolontariusze. Niestety, ich finał także okazał się tragiczny. Służby w poniedziałek, 29 czerwca, znaleźli ciało mężczyzny. Jak dowiedział się reporter “Faktu”, 71-latek w chwili odnalezienia wciąż trzymał swój rower.
Po tragedii w Markach wiele osób zadaje sobie to pytanie. “Kolarze są twardzi”
Na terenie całej Polski w niedzielę, 28 czerwca, panowały ekstremalne temperatury. Po informacji o zaginięciu, a potem śmierci dwóch kolarzy w sieci jak echo zaczęło rozbrzmiewać pytanie, czy wyścigu nie można było przełożyć.
— Wyścig organizujemy od 18 lat. Bywały już podobne upały, kiedyś już było 37 st. C i nie wydarzały się takie sytuacje. Czasami bywają etapy, gdzie jest dużo chłodniej i dochodzi do zasłabnięć — odpowiada reporterowi “Faktu” Grzegorz Wajs, organizator zawodów.
Kolarze są twardzi i oni absolutnie chcieli startować w tym wyścigu. Nie stanęli na starcie ci, którzy się troszeczkę słabiej czuli. Można więc powiedzieć, że tutaj była wola, każdy z uczestników chciał mimo wszystko spróbować swoich sił przy takim upale
— tłumaczy Grzegorz Wajs i dodaje, że nie teraz pozostaje nic innego, jak czekać na zakończenie procedur, które zostały podjęte w związku ze sprawą.
Śledztwo mające wyjaśnić okoliczności i przyczyny śmierci obu kolarzy prowadzi Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Jak dowiedział się portal wp.pl, przeprowadzono już wstępne oględziny ciał, a w najbliższym czasie zostaną wykonane sekcje zwłok mężczyzn. Śledztwo ma zostać wszczęte z artykułu dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci — informuje serwis.
/5
Damian Ryndak / Fakt.pl
Tragiczny finał wyścigu w Markach. Nie żyje dwóch kolarzy.
/5
Damian Ryndak / Fakt.pl
Pierwszego z mężczyzn, 30-letniego kolarza, odnaleziono w niedzielę, 28 czerwca, wkrótce po rozpoczęciu poszukiwań.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



