Ten artykuł powstał dzięki informacjom od naszych Czytelników.
Jeżeli chcesz, żebyśmy zajęli się także Twoją historią, napisz do nas: kontakt@fakt.pl
Po tym, jak we wtorkowy ranek (13 października), do Zoo Łączna pod Mieroszowem weszły policja, prokuratura i organizacje prozwierzęce, w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się pytania na temat dalszego losu zwierząt. Do naszej redakcji dotarły informacje, że część zwierząt, m.in. kozy, owce, ma rzekomo trafić na ubój.
Niepokojące doniesienia na temat dalszego losu zwierząt z Zoo Łączna. Prokuratura dementuje
— Nie mam żadnej informacji o tym, żeby zwierzęta miały iść na ubój — mówi “Faktowi” prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy i wyjaśnia: — Zwierzęta są przekazywane instytucjom pomocowym “na przechowanie”. Dopóki sąd nie postanowi o ich przepadku lub przekazaniu, one nadal stanowią własność zoo — tłumaczy prokurator.
Śledczy we wtorek, 13 października, prowadzili na miejscu oględziny, sprawdzali warunki, w jakich żyją zwierzęta i zabezpieczali dowody. Podjęto decyzję o transporcie części zwierząt do innych placówek. To, których osobników ma to dokładnie dotyczyć, zależy od pracujących na miejscu lekarzy weterynarii.
Przedstawiciele Zoo Łączna sprzeciwiają się takim działaniom, podkreślając, że zwierzęta wymagają specjalistycznej opieki i odpowiednich warunków transportu. Zapewniają o swojej gotowości do współpracy z właściwymi organami i podkreślają, że nie chcą, aby sprawa rozgrywała się bez wiedzy opinii publicznej.
Prokuratura zdementowała doniesienia, że z Zoo Łączna zostaną zabrane wszystkie zwierzęta, a placówka zostanie zlikwidowana.
Do dyspozycji śledczych zatrzymanych zostało pięć osób. Przesłuchania i dalsze czynności z zatrzymanymi mają zostać przeprowadzone w środę, 14 października. Tego dnia mają też zostać ogłoszone zarzuty.
Prawnik reprezentujący właściciela zoo wyraził zdziwienie działaniami służb. W rozmowie z mediami podkreślił, że spodziewali się spotkania, a nie tak zdecydowanych działań, jak odbieranie zwierząt czy zatrzymania.
Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że postępowanie w sprawie zoo było prowadzone już od dłuższego czasu. Zawiadomienie o możliwych nieprawidłowościach w sposobie opieki nad zwierzętami miały złożyć organizacje zajmujące się prawami zwierząt.
Źródło zbliżone do prokuratury przekazało PAP, że przygotowanie transportu zwierząt zajęło pół roku. — To zajmuje sporo czasu, bo w przypadku błędu i śmierci zwierzęcia odpowiada ta osoba, która zleciła transport — powiedziała PAP osoba znająca szczegóły sprawy.
Równolegle toczy się postępowanie administracyjne w sprawie cofnięcia zezwolenia na prowadzenie zoo, które 5 sierpnia “z urzędu” wszczął Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska — informuje “Gazeta Wrocławska”.
(Źródło: Fakt.pl, PAP, Gazeta Wrocławska)
/7
Maciej Kulczyński / PAP
Interwencja służb w prywatnym Zoo Łączna pod Mieroszowem (woj. dolnośląskie).
/7
Maciej Kulczyński / PAP
W Zoo Łączna pod Mieroszowem (woj. dolnośląskie) we wtorek, 13 października pojawiły się policja, prokurator i przedstawiciele organizacji prozwierzęcych.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







