Nowe fakty ws. śmierci małżeństwa we Wrocławiu. Mąż był profesorem

0
1

Spokojne Sępolno od środy żyje tylko tą sprawą. Mieszkańcy przyznają, że nie potrafią zrozumieć, co mogło wydarzyć się w domu starszego małżeństwa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Tu naprawdę nigdy nic się nie działo. Cisza, spokój, ogródki, starsi ludzie. Nikt nie słyszał żadnych krzyków ani awantur — mówi “Faktowi” jedna z sąsiadek.

Według relacji mieszkańców dopiero pojawienie się radiowozów, karetek i policyjnych świateł sprawiło, że ludzie zaczęli orientować się, że wydarzyło się coś dramatycznego.

— Było już ciemno. Widzieliśmy, że ktoś chodzi wokół budynku, później pojawiło się coraz więcej służb. Dopiero wtedy ludzie zaczęli pytać, co się stało — opowiada mieszkaniec okolicy.

Jak poinformował wcześniej “Fakt” komisarz Wojciech Jabłoński z wrocławskiej policji, zgłoszenie o odnalezieniu ciał wpłynęło od 45-letniego syna małżeństwa. Mężczyzna, podobnie jak jego ojciec, również jest związany ze środowiskiem akademickim i mieszka niedaleko rodziców. Sąsiedzi podkreślają, że regularnie ich odwiedzał i utrzymywał z nimi bliski kontakt.

Karetka była tam już dwa dni wcześniej

Nowego znaczenia nabiera informacja, którą przekazali reporterowi “Faktu” mieszkańcy osiedla. Jak twierdzą, już w poniedziałek, 11 maja pod dom małżeństwa przyjechała karetka pogotowia.

— Zabrali żonę do szpitala, ale jeszcze tego samego dnia wróciła do domu. Pamiętam, że wyjeżdżali bez sygnałów. Dopiero jak byli dalej od ulicy, to je włączyli — relacjonuje anonimowo sąsiadka.

Na razie nie wiadomo, czy interwencja pogotowia miała jakikolwiek związek z późniejszą tragedią.

Ceniony naukowiec i spokojne życie

Jak ustaliliśmy, zmarły 77-latek był cenionym naukowcem związanym z jedną z wrocławskich uczelni. Przez lata wykładał studentom i kierował katedrą. Sąsiedzi mówią, że małżeństwo mieszkało na Sępolnie od kilkudziesięciu lat i było dobrze znane w okolicy.

— Bardzo spokojni, kulturalni ludzie. Nic nie wskazywało, że może dojść do takiej tragedii — słyszymy od mieszkańców.

Śledczy sprawdzają kilka wersji

Na miejscu nadal widoczne są policyjne plomby zabezpieczające mieszkanie. Jak relacjonują mieszkańcy, ogródki wokół budynku wyglądają normalnie. Nie widać śladów walki ani krwi.

Prokuratura na razie nie zdradza szczegółów postępowania. — Na tym etapie nie wypowiadamy się szerzej na temat sprawy. Czynności cały czas trwają — przekazał “Faktowi” prok. Damian Pownuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że pod uwagę branych jest kilka scenariuszy. Najważniejsze dla wyjaśnienia sprawy mają być wyniki sekcji zwłok oraz opinie biegłych.

“Chcemy odejść”. Potem padły strzały. Tragiczna konfrontacja w Bystrzycy Kłodzkiej

Zastrzelony 26-latek był jednym z oprawców. “Miałby takie same zarzuty”

/7

Woźnica Łukasz / newspix.pl

Budynek przy ul. Sierakowskiego we Wrocławiu. To tutaj znaleziono ciała małżeństwa.

/7

Woźnica Łukasz / newspix.pl

Drzwi mieszkania zabezpieczone przez policję po tragedii na Sępolnie.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl