Napastnik minionej nocy (23/24 września) wjechał do Polski z Niemiec. Choć zmierzał w stronę przejścia z Ukrainą w Korczowej, zatrzymał się w jarosławskim klasztorze. Wykorzystał kuchenny nóż, który znalazł na terenie klasztoru.
Atak w Jarosławiu, nie żyje ksiądz. Odtwarzamy przebieg wydarzeń
Śledczy prowadzący sprawę czwartkowego (24 września) ataku na terenie klasztoru sióstr benedyktynek krok po kroku zrekonstruowali trasę oraz działania 31-letniego obywatela Ukrainy. Prokuratura ujawniła szczegóły, które pozwalają ułożyć tragiczne wydarzenia w chronologiczną całość. Mężczyzna podróżował samochodem i wszystko wskazywało na to, że zamierza opuścić terytorium Unii Europejskiej. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zmienił jednak plany tuż przed wschodnią granicą państwa.
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń prokuratury, sekwencja zdarzeń wyglądała następująco:
- W nocy sprawca wjechał na terytorium Polski bezpośrednio od strony granicy z Niemcami.
- Obywatel Ukrainy przemieszczał się w kierunku wschodnim, obierając za cel polsko-ukraińskie przejście graniczne w Korczowej.
- Mężczyzna nie przekroczył granicy państwa i przemieścił się do pobliskiego Jarosławia.
- Napastnik najpierw wtargnął do pomieszczenia kuchennego zlokalizowanego na terenie opactwa sióstr benedyktynek.
- Właśnie w kuchni doszło do pierwszej konfrontacji z osobami, które ostatecznie brały udział w zdarzeniu. 31-latek chwycił za leżący tam nóż.
- Uzbrojony sprawca opuścił kuchnię i ok. godz. 9.30 skierował się do głównej części zabudowań klasztornych, gdzie rozpoczął brutalny atak.
- Osoby przebywające w klasztorze zostały zaatakowane, a jednego z księży znaleziono w konfesjonale.
Walka o życie poszkodowanych. Dwie osoby w stanie ciężkim
Bilans ataku nożownika to łącznie pięć osób, w tym jedna śmiertelna i cztery z poważnymi obrażeniami. Ranny ksiądz został natychmiast przetransportowany do miejscowego szpitala, jednak rany kłute okazały się zbyt rozległe. Pomimo wysiłków zespołu medycznego, duszpasterz zmarł.
Drugi z ciężko rannych księży żyje, jednak specjaliści z jarosławskiej placówki medycznej oceniają jego stan jako krytyczny. Łącznie dwie osoby spośród wszystkich zaatakowanych znajdują się obecnie w stanie bezpośrednio zagrażającym życiu, a lekarze nieustannie walczą o ich uratowanie.
Z uwagi na brutalny i nagły charakter zdarzenia, służby zadbały o wsparcie mentalne dla społeczności. Wszystkim bezpośrednim świadkom ataku, osobom z otoczenia opactwa oraz bliskim poszkodowanych zapewniono natychmiastową, profesjonalną pomoc psychologiczną.
Status ukraińskiego sprawcy i zaostrzone środki bezpieczeństwa
Zatrzymany 31-latek został niezwłocznie przewieziony do Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Jak przekazują śledczy, mężczyzna nie usłyszał jeszcze zarzutów i nie został formalnie przesłuchany przez prokuratora. W jednostce policji trwają niezbędne czynności wstępne z jego udziałem.
Od obywatela Ukrainy pobrano próbki krwi do badań laboratoryjnych, które mają potwierdzić lub wykluczyć obecność alkoholu, czy środków odurzających w jego organizmie. Z uwagi na brak przesłuchania, motywy działania napastnika na terenie opactwa pozostają nieznane.
Sama zbrodnia wymusiła również stanowczą reakcję na szczeblu lokalnym. Władze miasta ogłosiły w Jarosławiu żałobę, a komendant policji wydał dyspozycję o skierowaniu na ulice wzmożonych patroli prewencyjnych.
Służby przypominają ponadto, że na terytorium całego kraju nieprzerwanie obowiązuje stopień alarmowy BRAVO, nakazujący administracji publicznej oraz formacjom bezpieczeństwa zachowanie podwyższonej gotowości wobec potencjalnych zagrożeń.
Atak nożownika w klasztorze. Tusk zabrał głos. “Z całą surowością”
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









