Blisko 400 strażaków, policyjne śmigłowce i wojsko walczą z potężnym pożarem lasów w okolicach Biłgoraja. Sytuacja w Nadleśnictwie Józefów gwałtownie pogorszyła się w środę (6 maja) po południu. Choć rano wydawało się, że ogień jest pod kontrolą, nagłe porywy wiatru doprowadziły do tego, co minister Marcin Kierwiński określił mianem “nowej eksplozji ognia”.
Pożar trawi las pod Biłgorajem. Prywatna walka mieszkańców
Gdy ogień w Nadleśnictwie Józefów zaczął wymykać się spod kontroli, Jan Pyszniak podjął natychmiastową decyzję o wywiezieniu zwierząt. — Właśnie schronisko ewakuujemy. Zabieramy pieski — relacjonował wolontariusz w trakcie akcji. Mimo że w obiekcie przebywały tylko cztery czworonogi, zagrożenie dymem było zbyt duże, by ryzykować ich życie.
Pyszniak podkreślał, że choć zwierzęta “są dość przyjazne, dość dobrze ułożone”, to nikt nie był w stanie przewidzieć ich zachowania w obliczu katastrofy. — Nie wiemy, jakie będzie zadymienie, jak one będą je znosić, dlatego ewakuujemy wcześniej. Nie wiemy, jak zareagują — wyjaśniał sytuację wolontariusz.
Ewakuacja do prywatnych domów
Zamiast czekać na pomoc systemową, Jan Pyszniak wraz z grupą wsparcia znalazł dla psów bezpieczne przystanie na prywatnych posesjach.
Jeden jest u naszej wolontariuszki, dwa są u osób trzecich, a tego czwartego ja zabieram do znajomych na posesję
— wyliczał reporterowi “Faktu”. Wśród uratowanych był pies senior, któremu Jan Pyszniak poświęcił szczególną uwagę.
— Ten jest seniorem, ale wie pan, duszę ma jak młody piesek. To taka przylepa — mówił o ocalonym czworonogu, określając go jako “spokojnego psa”. Dzięki szybkiej interwencji wolontariusza zwierzęta uniknęły narażenia na trujący dym.
Ogień na Lubelszczyźnie przybiera na sile
Działania Jana Pyszniaka toczyły się w tle dramatycznej walki służb. W akcji gaśniczej zginął pilot samolotu Dromader, a pogoda uniemożliwia opanowanie żywiołu. Premier Donald Tusk podczas sztabu kryzysowego przyznał wprost: — Pogoda nie jest naszym sprzymierzeńcem. Dyrektor IMGW prof. Robert Czerniawski dodał, że “tak będzie do godzin wieczornych jutro”.
Strażacy musieli zmienić taktykę i wycofać sztab w bezpieczne miejsce. Jak informował nadbryg. Wojciech Kruczek, “tył pożaru zmieni się w front pożaru”, a walka z ogniem może potrwać wiele dni. Ministra Paulina Hennig-Kloska wskazała na “bardzo suchą ściółkę leśną”, która sprzyja rozprzestrzenianiu się płomieni.
W tych ekstremalnych warunkach Jan Pyszniak zapewnił bezpieczeństwo tym, którzy sami nie mogli uciec przed dymem.
Źródło: Fakt.pl
Spacer z psem nagle zamienił się w dramat. Strażacy walczyli przez cztery godziny
/5
Wojciech Jargiło / PAP
Dramat w Biłgoraju. Wiatr zmienił las w pułapkę.
/5
Górny Jarosław / newspix.pl
Lubelszczyzna walczy z potężnym żywiołem.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









