Artur Z. (49 l.) był szanowanym w Turku (woj. wielkopolskie) lekarzem, ordynatorem w miejscowym szpitalu, cenionym onkologiem, który w wolnych chwilach udzielał się jako lektor w parafii pw. św. Barbary. To tam poznał Krzysztofa A. (49 l.), organistę. Zakolegowali się. Przez lata nikt nie wiedział, że skrywają mroczną tajemnicę. Prokuratura w Turku twierdzi, że obaj wykorzystywali seksualnie małoletnich. Chłopcy byli ministrantami w parafii, w której obaj działali. Lekarz szukał też swoich ofiar w sieci.
Próbował obrabować stację benzynową w Ursusie. W kółko powtarzał jedno słowo
Zeznania braci pogrążyły lekarza i organistę
Sprawa wyszła na jaw, gdy dwóch braci zdecydowało się opowiedzieć o tym, co ich spotkało. Jeden z dorosłych pokrzywdzonych powiedział w rozmowie z “Faktem”, że nie mógł znieść, że ohydny proceder wciąż trwa. — Nie kierowała mną chęć zemsty — zapewniał. Wspominał, że widział w mediach społecznościowych, jak lekarz wciąż otacza się małoletnimi. — To było jak kula śnieżna, napędzało się coraz bardziej — dodał. Złożył zeznania, bo nie chciał, żeby inne dzieci spotkało to samo. To dzięki zeznaniom braci prokuratura wszczęła śledztwo i dotarła do sześciu kolejnych pokrzywdzonych. Jeden z nich jest niepełnosprawny.
Powrót do strasznych przeżyć dla pokrzywdzonych nie był łatwy.
— Bardzo trudne było dla nich opowiedzenie o tym, nawet po latach. Byli bardzo przynagleni tym, że widzieli, że jeden ze sprawców cały czas ma kontakt z młodymi ludźmi. Widzieli jego aktywność w mediach społecznościowych. No i to wszystko do nich wróciło i postanowili zrobić z tym porządek
— mówi adwokat Artur Nowak, pełnomocnik obu pokrzywdzonych. — Bardzo wielu pokrzywdzonych ma poczucie wstydu, poczucie winy. To może wydawać się nieracjonalne. Ale wiem, że to wyrzucenie z siebie, dało im dużą ulgę — dodaje.
Organista i lekarz przed sądem w Turku
Onkologowi Arturowi Z. prokuratura zarzuciła dziewięć przestępstw. Niektóre z nich miały miejsce 13 lat temu, inne są sprzed dwóch lub trzech lat.
— Działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, wykorzystując przewagę nad ustalonym małoletnim poniżej lat 15, wynikającą z wieku, wykształcenia, doświadczenia życiowego, sytuacji materialnej, pozycji społecznej i autorytetu lekarza, wielokrotnie doprowadził go do poddania się innym czynnościom seksualnym
— odczytywała na sali sądowej w Turku prok. Aleksandra Marańda. Jeden z wykorzystanych chłopców miał orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności już od wczesnego dzieciństwa. Nie miał zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Lekarz miał go wykorzystać kilkukrotnie.
“Nie tak miało być”. Nikola, Kacper i Eryk mieli żyć. Ich bliscy zabrali głos
Onkolog szukał swoich ofiar również w sieci. Prokuratura dotarła do jego komunikatora internetowego, z którego wynika, że chciał wykorzystać seksualnie małoletniego. W jego komputerze znaleziono też pornografię dziecięcą. Na sali Artur Z. słuchał zarzutów z niewzruszoną miną. Z boku patrzyły na niego jego dwie ofiary. Im trudno było ukryć emocje.
— Sprawca miał taki styl działania, z jednej strony był lekarzem, kierownikiem oddziału, a z drugiej strony ministrantem, osobą cieszącą się dużym autorytetem. Perfidia polega na tym, że to nie jest tak, że ktoś kogoś napada na ulicy, tylko buduje na początku relacje, pewną sieć i zaufanie
— twierdzi mec. Artur Nowak.
Oskarżony o pedofilię lekarz nie przyznaje się do winy
Drugi z oskarżonych przez lata był organistą w parafii pw. św. Barbary w Turku. Jemu prokuratura zarzuca wykorzystanie seksualne dwóch nieletnich. Krzysztof A. wszedł na salę rozpraw zgarbiony i ze spuszczoną głową. Od czasu zatrzymania przez policję postarzał się o kilka lat. W śledztwie przyznał się do zarzucanych mu czynów, a w zeznaniach obciążył również lekarza Artura Z. Lekarz konsekwentnie od samego początku twierdzi, że jest niewinny. Jakie zeznania oskarżeni złożyli przed sądem — tego nie wiadomo, bo sędzia utajniła proces.
Obaj oskarżeni od roku przebywają w areszcie, ale ich ofiary nadal cierpią. Teraz z powodu stygmatyzacji, która ich spotyka. — Chciałabym tutaj zaapelować do społeczności lokalnej, aby przestał panować taki ostracyzm wobec samych pokrzywdzonych — mówiła poruszona adwokat Ewelina Maciejewska, pełnomocniczka jednego z nieletnich chłopców.
— Mój klient spotyka się z nieprzychylnymi opiniami ze strony społeczeństwa lokalnego, dlatego, że ma odwagę popierać akt oskarżenia, który został skierowany przez prokuraturę. Nie godzi się, by społeczeństwo tak się zachowywało
— dodała.
Organiście i lekarzowi grozi do 12 lat więzienia
Pełnomocniczka pokrzywdzonego wspomniała też, że chłopca spotkały nieprzyjemności w kościele.
— Sugerowano mojemu klientowi, żeby nie przychodził do kościoła. Spotkał się z negatywnym odbiorem, chociażby ze środowiska kościelnego i wręcz było mu sugerowane, żeby nie występował w tej sprawie w charakterze pokrzywdzonego — relacjonowała mecenas Maciejewska. — Atak powinien być skierowany wobec innych osób, natomiast jest kierowany wobec pokrzywdzonego
— dodała. Byliśmy w parafi św. Barbary w Turku, aby zapytać proboszcza o szykany wobec pokrzywdzonych. Niestety nie zastaliśmy nikogo.
Arturowi Z. i Krzysztofowi A. grozi do 12 lat więzienia.
Darzyła “chorą miłością” prezydenta Kalisza. Skończyło się w sądzie
/16
P.F.Matysiak / newspix.pl
Organista i lekarz stanęli przed sądem.
/16
P.F.Matysiak / newspix.pl
Organista Krzysztof A. przyznał się do winy.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



