Oskarża byłego wiceministra o przemoc na oczach dziecka. On odpowiada: składanie fałszywych zeznań

0
4

Gabriela Stradomska opowiada “Faktowi” o wieczorze, który zakończył się wizytą policji w jej domu. Twierdzi, że były partner, nie bacząc na fakt, że jest w ciąży, dopuścił się agresji, która skutkowała lekkimi obrażeniami i stresem. Wszystko miało się wydarzyć podczas przekazywania dziecka pod opiekę matki. Sześciolatka miała zażądać wcześniejszego powrotu do domu, choć w tym dniu była u ojca. Gdy doszło do spotkania na posesji pani Gabrieli, Konradowi R. miały puścić nerwy i rzekomo dopuścił się wobec niej przemocy fizycznej. Były polityk wszystkiemu zaprzecza. Co więcej, w oświadczeniu dla “Faktu” zasugerował, że to on jest ofiarą, a wobec kobiety wdrożona została procedura “niebieskiej karty”. Policja nie zabiera głosu w tej sprawie, co jest częstą praktyką w konfliktach rodzinnych. O winie musi w takich sytuacjach decydować sąd.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wszystko wydarzyło się w poniedziałek, 8 czerwca. Ojciec miał przywieźć dziewczynkę do matki. W trakcie rozmowy telefonicznej między byłymi partnerami doszło do wymiany zdań.

— Córka zadzwoniła do mnie roztrzęsiona. Powiedziała, że tęskni i zapytała, czy może wrócić do domu na noc. Odpowiedziałam, że czekam na nią i jeżeli tylko ma taką potrzebę, to oczywiście może nocować w domu i nie ma z tym najmniejszego problemu. Poprosiłam Konrada, żeby przywiózł Konstancję. W odpowiedzi usłyszałam, że powinnam po nią przyjechać. Powiedziałam, że to absolutnie nie wchodzi w grę, bo jestem w ciąży i nie czuję się najlepiej — mówi pani Gabriela. Po burzliwej rozmowie w końcu mężczyzna wsiadł do samochodu i przywiózł córkę pod dom byłej partnerki.

Wstrząsająca relacja byłej partnerki wiceministra finansów. Policja nie udziela informacji

Były wiceminister finansów (dziś znany ekonomista i profesor) miał się pojawić na posesji swojej byłej partnerki po godz. 22.00.

— Wyjął córkę z samochodu łącznie z jej rzeczami, przeniósł na rękach i, przekazując mi ją oraz te rzeczy, zaczął mówić, że w tej chwili będziemy wyjaśniać, z jakich powodów doszło do rozstania, kto jest winny, i kto kłamie (ponieważ Konstancja pyta, które z nas kłamie). Odpowiedziałam mu, że po pierwsze takich rzeczy nie będziemy wyjaśniać przy dzieciach, po drugie — jest późno, a po trzecie — będzie miał szansę te wszystkie swoje wątpliwości ujawnić w trakcie postępowań sądowych. Wtedy on zamachnął się i uderzył mnie w twarz. Rozciął mi wargę od wewnątrz i uszkodził policzek. Chwilę potem zobaczyłam, że kolejny cios leci w moją stronę, ale byłam jeszcze na tyle przytomna, że go uniknęłam — opowiada w rozmowie z “Faktem” pani Gabriela.

Według jej relacji córka z płaczem miała uciec, a obecny partner wybiec jej na ratunek. — Rafał wybiegł z domu i wypchnął go za bramę, ale on zaczął do niego skakać. — słyszymy. Pani Gabriela twierdzi, że Konrad R. rzucał w stronę rywala następujące słowa: “Wyjdź ku… a do mnie, to ci wpie……ę”.

Kiedy na zewnątrz trwała awantura, kobieta w domu miała próbować uspokoić płaczącą córkę. Kilka minut później na miejscu pojawiła się policja.

— Policjanci przyjechali i przyjęli zgłoszenie. Wysłuchali bardzo uważnie tego, co ja i mój obecny partner mieliśmy do powiedzenia. Nie zgłosili żadnych wątpliwości co do stanu faktycznego, który został im przedstawiony. Wykazali się zrozumieniem, poinformowali mnie, że powinnam się udać na obdukcję do lekarza. Powiedzieli, że gdy znowu on się tu pojawi, to oczywiście proszą o zgłoszenie na 112 — tłumaczy reporterowi “Faktu”.

Policja potwierdza, że do takiej interwencji doszło, ale o szczegółach nie chce mówić.

— Nie udzielamy informacji na temat przebiegu tej interwencji — poinformowała Magdalena Gąsowska z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie.

Była partnerka oskarża Konrada R. o przemoc

Kobieta następnego dnia złożyła w tej sprawie oficjalne zawiadomienie do prokuratury, a jej sprawą zajął się mec. Tymoteusz Paprocki.

— Z relacji mojej klientki oraz świadków wynika, że podczas rozmowy dotyczącej opieki i wychowania dziecka doszło do próby wywołania kłótni. Gdy pokrzywdzona odmówiła dalszej rozmowy z osobą, którą postrzega jako stosującą wobec niej przemoc, sprawca miał uderzyć ją w twarz. Do zdarzenia doszło w obecności niespełna sześcioletniego dziecka. Mało tego, pokrzywdzona jest kobietą w piątym miesiącu ciąży, a na skutek uderzenia doznała obrażeń, których ślady zostały udokumentowane. Jak wynika z jej relacji, nie był to jedyny atak — napastnik miał próbować zadać kolejne ciosy — wyjaśnia.

— Osoba, której dotyczy sprawa, to człowiek pełniący w przeszłości ważne funkcje publiczne i akademickie, w tym funkcję wiceministra finansów, członka zarządu jednego z największych banków w Polsce oraz prorektora uczelni wyższej. Takie zachowanie należy ocenić jednoznacznie negatywnie. Policja zabezpieczyła dowody, rozpytała świadków oraz oceniła stan pokrzywdzonej. W następstwie tych działań zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie — dodaje Paprocki.

Podkreśla, że w zawiadomieniu wskazano przede wszystkim na naruszenie nietykalności cielesnej oraz spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Z uwagi na fakt, że pokrzywdzona jest w ciąży, zwrócono również uwagę na potencjalne zagrożenie dla jej nienarodzonego dziecka, wynikające z samego ataku, jak i towarzyszącego mu stresu.

W trakcie rozmowy z reporterem “Faktu” poinformował też, że będzie wnioskował o zastosowanie środków zapobiegawczych, takich jak zakaz zbliżania się, zakaz kontaktowania oraz rozstrzygnięcia dotyczące wykonywania władzy rodzicielskiej.

Konrad R. zaprzecza oskarżeniom byłej partnerki

Konrad R. zaprzecza słowom byłej partnerki. Twierdzi, że to pomówienia. — Stan emocjonalny i psychiczny mojej byłej partnerki nie usprawiedliwia składania fałszywych zeznań, za które grozi odpowiedzialność karna. Związek z matką mojego dziecka, Gabrielą Stradomską, zakończyłem ponad rok temu. Przyczyn nie ujawniam, gdyż publicznie nie będę piętnować matki mojego dziecka. Zarówno przyczyny, jak i zachowanie drugiej strony (matki dziecka) są doskonale znane organom, udokumentowane i znajdą swój finał w sądzie. Ufam, że procedura “Niebieskiej Karty” względem matki dziecka i jej konkubenta będzie chwilowym buforem ochronnym, przede wszystkim dla dobra dziecka. Nie odnoszę się do nieprawdziwych informacji, a ze względu na dobro mojego dziecka, sprawy, jak i roli konkubenta, nie będę komentował w mediach — poinformował “Fakt”.

Koszmar lokatorów po tragedii w bloku. “Najgorzej, gdy robi się ciepło”

Dramat Rafała z Warszawy. Życie po pobycie w Szpitalu Praskim straciło sens

Co wydarzyło się na parkingu w Kraśniku? Prawnik 19-latka oskarża policję

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl