Zdaniem mieszkańców Grojca, ksiądz Józef przez to, że żył skromnie, miał stracić posadę i narazić się kościelnym władzom. — Wygnali go jak psa — stwierdza Zachariasz Gabryś (36 l.), mieszkaniec Grojca. Rzecznik bielsko-żywieckiej kurii w rozmowie z “Faktem” mówi, że ksiądz Józef miał złamać przepisy dotyczące posługi proboszcza.
— Prawo kanoniczne nakłada na proboszcza obowiązki, a jest tych obowiązków sporo — tłumaczy ksiądz Mateusz Kierczak, rzecznik bielsko-żywieckiej diecezji. — Wiele z nich ma bardzo wysoką rangę w prawie kościelnym — dodaje, zapytany przez “Fakt” o to, czym ksiądz Józef mógł się narazić władzom kościelnym i biskupowi. Więcej, jak twierdzi, nie może ujawnić ze względu na dobra osobiste księdza Józefa Zborka.
Nie są to jednak czyny, które kwalifikują się do zgłoszenia do prokuratury.
Afera w Grojcu. Proboszcz nie dopełnił obowiązków?
Do obowiązków proboszcza należą m.in. posługa głoszenia Słowa Bożego, sprawowanie sakramentów, nawiedzanie rodzin, troska o ubogich, a także zarządzanie majątkiem, w tym odprowadzanie podatków diecezjalnych. Stawki odprowadzanych danin nie trafiają do wiadomości wiernych. Są pobierane w formie stałych opłat rocznych lub kwartalnych i wynikają z zarządzenia biskupa.
Zdaniem mieszkańców Grójca, ksiądz Józef rozliczał się z nimi co do grosza. Co roku publikował roczniki, w których informował o stanie finansowym parafii. O tym, jak rozliczał się z kurią, nie mają pojęcia.
Grojec. Odwołanie proboszcza. W tle zawiść środowiska?
— To dzieło zawistnych księży z innych parafii, którzy chcieli zniszczyć naszego księdza Józefa. Donosili na niego, że nie bierze od wszystkich wiernych pieniędzy za posługę. Zawsze służył, nigdy nie odmówił. Ksiądz przyciągał na msze ludzi z innych miejscowości i to była czysta zazdrość. Chodziło też o kasę — mówi Teresa Sporysz (81 l.), mieszkanka Grojca, o odwołaniu ukochanego proboszcza.
Ksiądz Józef Zborek był proboszczem w Grojcu od 1997 r. Parafianie wiele mu zawdzięczają. Odnowił drewniany kościółek, a obok, po drugiej stronie ulicy, murowana świątynia aż błyszczy. Ksiądz pełnił tam posługę kapłańską niemal trzy dekady. Zjednał sobie ludzi, organizując wspólne wyjazdy, koncerty i rocznice ważne dla parafian.
W marcu 2024 r. kuria zdecydowała o odwołaniu go z probostwa. Ksiądz Józef nie zgadzał się z zarzutami swoich przełożonych. Nie informował wiernych, co jest powodem jego odwołania. Ci ufali mu bezgranicznie. Parafianom udało się zebrać 1 tys. 600 podpisów pod petycją w obronie duchownego. Sprawa na dwa lata przycichła. Badała ją Stolica Apostolska. Księdza Józefa w procesie kościelnym reprezentował obrońca, sława prawa kanonicznego. Jednakże obrona nie była skuteczna, a petycją parafian nikt się nie zajął.
Milczenie biskupa bielsko-żywieckiej diecezji
W miniony wtorek (29 września) ksiądz Józef otrzymał oficjalne pismo z kurii informujące go, że musi opuścić probostwo, bo dekretem papieskim został pozbawiony funkcji proboszcza. Wśród mieszkańców znowu zawrzało. Szykowali się z wizytą do biskupa, ale ten zjawił się w parafii w miniony weekend. Przed kościołem i plebanią zebrał się tłum. Domagał się informacji, dlaczego ksiądz Józef pod osłoną nocy wyjechał z Grojca. Biskup milczał. Milczeli też przedstawiciele rady parafialnej, z którymi się spotkał kościelny dostojnik.
— Nie możemy wyciągać grzechów drugiej osoby na światło dzienne. Ksiądz Józef ma prawo do ochrony dóbr osobistych. Milczymy w trosce o wartość drugiego człowieka. Ksiądz Józef sam może o tym publicznie powiedzieć, a jednak od dwóch lat nie zabiera głosu w tej sprawie — informuje rzecznik bielsko-żywieckiej diecezji.
Ksiądz Józef pójdzie na emeryturę
Zapewnia, że sprawa jest poważna, skoro wypowiedziały się w niej najwyższe instytucje w Stolicy Apostolskiej, w tym Dykasteria ds. Duchowieństwa. Jest ona jak trybunał. Rzecznik bielsko-żywieckiej kurii uważa, że dla dobra sprawy głos powinien zabrać ksiądz Józef i sam wyjaśnić parafianom swoje stanowisko.
Przedstawiciele rady parafialnej milczą, bo jak ustala “Fakt”, miał ich do tego zobowiązać dwa lata temu ksiądz Józef.
Parafią w Grojcu zarządzać będzie administrator, którym został wikary. Rzecznik bielsko-żywieckiej diecezji powiedział “Faktowi”, że ksiądz Józef otrzymał propozycję przejścia na emeryturę i pobytu w domu emeryta. Biskup ma z nim kontakt. W najbliższym czasie dojdzie do spotkania, które zdecyduje o losach byłego proboszcza. Czy ksiądz Józef skorzysta z takiej propozycji i przejdzie na emeryturę? Nie wiadomo. Pewne jest, że nie może sprawować funkcji proboszcza. Nadal jest jednak kapłanem.
Parafianie zaatakowali biskupa. Kara może być dotkliwa. Grozi im interdykt.
/7
Jarek Praszkiewicz / PAP
Przed kościołem i plebanią w Grojcu zebrał się tłum wiernych. Kilkaset osób domagało się przywrócenia proboszcza parafii.
/7
Jarek Praszkiewicz / PAP
Roman Pindel, biskup bielsko-żywiecki był eskortowany przez policję.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









